in Books

„Żniwa zła” Robert Galbraith

at
zniwa-zla-robert-galbraith

“Robin Ellacot dostaje przesyłkę, w której z przerażeniem odkrywa odciętą kobiecą nogę. Jej szef, prywatny detektyw Cormoran Strike, zachowuje zimną krew. Spotkał już w życiu ludzi zdolnych do niewyobrażalnego okrucieństwa.

Policyjne śledztwo skupia się na mężczyźnie, w którego winę Strike wątpi. Detektyw i jego asystentka biorą sprawy w swoje ręce i zagłębiają się w zdegradowaną psychikę pozostałych podejrzanych. Czas nagli, gdyż dochodzi do kolejnych zatrważających aktów przemocy…”

Mam sentyment do Roberta Galbraitha i serii kryminałów o Cormoranie Strike’u. To właśnie od Wołania kukułki (recenzja tu), pierwszej książki cyklu, zaczęła się moja miłość do kryminałów. Wcześniej byłam mocno niechętna temu gatunkowi, obawiałam się, że jestem zbyt delikatna na morderstwa, krew itd. 😉 Galbraith to zmienił a J.K.Rowling jest dla mnie dużo ciekawszą pisarką właśnie pod tym pseudonimem. Żniwa zła to już trzecia książka z przygodami Strike’a i Robin. Poprzednia, Jedwabnik (recenzja tu), średnio mi się podobała, dlatego bałam się, że Galbraith, po sukcesie Wołania kukułki, nie stworzy już kryminału na tym poziomie. Na szczęście moje obawy okazały się niepotrzebne.

Ktoś bardzo nie lubi Cormorana Strike’a i wysyła jego asystentce (na adres agencji) odciętą nogę. Detektywowi od razu przychodzi do głowy kilka osób, którym kiedyś ogromnie podpadł i są rządne zemsty. Celem mordercy jest nie tylko zastraszyć piękną asystentkę Strike’a, ale również doprowadzić do upadku agencji. I prawie mu się to udaje, gdyż po ukazaniu się w prasie informacji o niepożądanej przesyłce z nogą, klienci odchodzą i nie ma nowych chętnych. Cormoran wraz z Robin ruszają w śledztwo i stopniowo odkrywają coraz ciekawsze informacje o podejrzanych. Zagadka kryminalna przeplata się z życiem osobistym dwójki bohaterów: Robin ma niedługo wyjść za mąż, ale coraz więcej kłócą się z Matthew, a powodem sprzeczek jest pracodawca kobiety, zaś Strike, który po 16 latach ciężkiego związku rozstał się z nieobliczalną Charlotte, umawia się z piękną dziennikarką radiową, będącą właśnie w trakcie rozwodu. Jedak między detektywem a asystentką cały czas iskrzy, choć oboje twierdzą, że nie są w swoim typie.

Książka jest świetna! Galbreith już na początku daje nam nieco poznać mordercę, udzielając mu głosu, jednak aż do rozwiązania nie miałam pojęcia, kto nim jest. Strike ma kilka tropów co pisarz umiejętnie wykorzystał, żonglując nimi i bawiąc się z czytelnikiem w kotka i myszkę. Książka zdecydowanie wciąga, a pomysł na sprawę uciętej nogi, choć miejscami makabryczny, daje radę. Jednak Żniwa zła to nie tylko zabawa ze znalezieniem mordercy, ale też studium związków damsko-męskich. Już od Wołania kukułki, kiedy to Robin zaczyna prace u Cormorana, jednym z pobocznych wątków jest związek sekretarki z Matthew, który właśnie się jej oświadczył. Kiedy kobieta zaczyna poświęcać coraz więcej czasu agencji detektywistycznej, jej narzeczony okazuje się być coraz bardziej zazdrosnym i zaborczym mężczyzną. W trzecim tomie serii jest to już zazdrość chorobliwa, bez hamulców. Czytając książkę zastanawiałam się, jak można trwać w związku z mężczyzną, który zamiast wspierać partnerkę w jej wymarzonej pracy, non stop jej ubliża.Galbreith pokazuje jednak, że wieloletni związek nie jest tak łatwo zakończyć. Dowiadujemy się też kilku nowych, istotnych informacji o Robin, które mogą zmienić naszą opinię na temat tej postaci.

Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to chyba tylko do dziwnego sposobu rozwiązywania spraw przez Strike’a. Choć przez całą powieść detektyw zbiera tropy, zagadkę morderstwa rozwiązuje dosyć przypadkowo, przez nagle olśnienie. I tak jest w każdym tomie. To zupełnie co innego, niż kolejne etapy dedukcji u Sherlocka Holmesa. Jest to nieco irytujące, bo nie pozwala czytelnikowi samemu przemyśleć sprawy i obstawić mordercy, ale całokształt powieści nadrabia ten drobny minus.

Już teraz czekam z niecierpliwością na kolejny tom przygód Cormorana Strike’a, zwłaszcza, że końcówka Żniw zła była świetna, choć trochę w stylu telenowel 😉

Werdykt: TO READ!!!

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Anna

    Zachęciłaś mnie do tej serii! Tylko kiedy ja znajdę czas na te wszystkie książki, które chciałabym przeczytać? 😛

    Mam dla Ciebie propozycję: może zrobisz wpis ze zdjęciami swojej biblioteczki? 🙂 Musi być bardzo ładna, uwielbiam patrzeć na półki z książkami, sama jeszcze nie mam ładnych regałów, by swoje tomiszcza poukładać, ale lubię buszować u znajomych. U Ciebie pobuszowałabym wirtualnie^^ 🙂

    • Jasne! Chętnie pokażę 🙂 A Galbraitha bardzo bardzo bardzo polecam 😀

      • Anna

        super, czekam więc cierpliwie! 🙂