Tegoroczne pierwsze spotkanie z twórczością Elizabeth Strout mogę uznać za udane. «Amy i Izabelle», historia niełatwej relacji matki i córki, zrobiła na mnie spore wrażenie. Na tyle, że zdecydowałam się sięgnąć po jej kolejną książkę.

«Trwaj przy mnie», oryginalnie wydane w 2006 r., to wrześniowa premiera wydawnictwa Wielka Litera. Tym razem jednak między nami nie zaiskrzyło.

Małomiasteczkowa żądza sensacji

Nowa powieść Strout to historia pastora, który z młodziutką żoną trafia do małego miasteczka w Nowej Anglii i swojej pierwszej parafii. Tyler Caskey jest uwielbiany przez mieszkańców, a jego kazania, prawione z pasją i z głębi serca, przemawiają do wiernych jak żadne inne. Kiedy młody pastor zostaje wdowcem, nie tylko nie potrafi poradzić sobie z wychowywaniem dzieci, stopniowo traci też szacunek i posłuch parafian. Małomiasteczkowa żądza sensacji i zamiłowanie do plotek dają o sobie znać.

Trwaj przy mnie - Elizabeth Strout

Małe wielkie dramaty

Poprzednia powieść Strout, chociaż nie od razu się polubiłyśmy, wywarła na mnie spore wrażenie. Bardzo podobał mi się jej klimat (historia rozgrywa się w latach 90., ale bardziej przypominały mi lata 60.), momentami nieco leniwy, ale pasujący do małomiasteczkowej otoczki fabuły. «Trwaj przy mnie» przenosi czytelnika do końca lat 50. i kolejnego małego miasteczka. Właśnie takie miejsca służą małym wielkim dramatom: znudzeniu swoim małżeństwem, osamotnieniu, plotkom i niszczeniu czyjegoś dobrego imienia. Historia pastora, który nagle zostaje wdowcem i mimo wszystko musi dalej pełnić swoją posługę, jest przejmująca, ale i przytłaczająca.

Trwaj przy mnie, Boże

Jeśli macie problem z religią w literaturze, z postaciami głęboko wierzącymi, z przytaczaniem fragmentów Biblii, to książka zdecydowanie nie dla was. Ja nie przepadam za tą tematyką, a mimo wszystko byłam przekonana, że odnajdę się w tej historii i to będzie lektura co najmniej na miarę «Amy i Isabelle»: początkowo niełatwa, aby później mnie zauroczyć. Nie tym razem. Choć pod koniec rzeczywiście zauważyłam u siebie jakieś zrozumienie, przy ostatnich stronach przyznałam, że ta historia ma swój specyficzny urok, to nie mogę powiedzieć, żeby lektura «Trwaj przy mnie» sprawiła mi przyjemność. Nie wymęczyła mnie, nie całościowo, choć były fragmenty, które niesamowicie mnie irytowały, nie mogę jednak powiedzieć, że była to lektura przyjemna.

Trwaj przy mnie - Elizabeth Strout

Zły wybór na pierwsze spotkanie z twórczością Elizabeth Strout

Religia i to, w jaki sposób Tyler ignoruje żałobę po stracie żony, zdecydowanie najbardziej przytłacza w tej książce. Ale to właśnie główne motywy, więc siłą rzeczy, sprawiają, że cała powieść jest ciężka. Gdyby to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Strout, raczej nie zdecydowałabym się sięgnąć po jej kolejne książki. Jeśli więc jeszcze nie czytaliście żadnej powieści tej autorki, nie polecam zaczynania od «Trwaj przy mnie». Mimo że historia w niej zawarta ma elementy, które właśnie ze Strout mi się kojarzą, całość jest zbyt ciężka i przytłaczająca.

Na lubimy czytać «Trwaj przy mnie» otrzymała ode mnie 6 gwiazdek, bo nie potrafię odmówić tej powieści tego, że jest dobrze napisana. Jeśli miałabym jednak oceniać samą przyjemność z lektury, dałabym jej ocenę między 4 a 5, dlatego werdykt jest taki, a nie inny.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: NOT TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Wielka Litera

 

NA SKRÓTY

«Trwaj przy mnie» to moje drugie spotkanie z twórczością Elizabeth Strout, niestety dużo mniej udane, niż pierwsze («Amy i Isabelle»). Chociaż nie da się nie dostrzec kunsztu literackiego pisarki, sama fabuła jest przytłaczająca i sprawia, że lektura tej powieści nie należy do najłatwiejszych. Historia owdowiałego młodego pastora, który traci szacunek w swojej parafii i staje się obiektem plotek, jest ciężka, a liczne fragmenty dotyczące wiary i cytaty z Biblii jeszcze bardziej utrudniają przyjemność z czytania. Zdecydowanie nie polecam tej książki na pierwsze spotkanie ze Strout, bo moglibyście się niepotrzebnie zniechęcić.