in Books

„Zazdrośnice” Eric-Emmanuel Schmitt

at
zazdrosnice-eric-emmanuel-schmitt

Nienawidzę miłości. Pragnę się buntować przeciwko niej. Jeśli kochać oznacza cierpieć, przestać być panem samego siebie, zostać niewolnikiem, to ja nie chcę kochać. Wolę uderzać. Wolę prowokować. Pragnę pokoju, nie wojny. Jednak gdyby okazało się, że to nieuniknione, prowadziłabym wojnę.

Anouchka, Julia, Raphaelle, Colombe – cztery przyjaciółki od serca, na zawsze. Od dziecka zwierzały się sobie ze wszystkiego, dzieliły każdą radością i smutkiem. Wierzą, że miłość przemija lecz przyjaźń jest wieczna. Jednak gdy Raphaelle zaczyna korespondować z chłopakiem, z którym spotykała się Julia, więzi łączące cztery przyjaciółki zostają wystawione na ciężką próbę…”

Kolejna krótka opowieść od Schmitta. To zdecydowanie ulubiona forma tego pisarza, choć ja wolę jego dłuższe powieści i chętnie jeszcze raz przeczytałabym coś na miarę ostatniej takiej wydanej w Polsce – Papugi z placu d’Arezzo (recenzja tu). W swojej nowej książce pisarz bierze na tapetę młodość, burzę hormonów i niewinność, po której pod koniec historii nie ma już śladu. Tematyka mogłaby wskazywać na skierowanie powieści do młodych czytelników, ale nie koniecznie tak jest.

Cztery szesnastolatki z burzą hormonów, dopiero odkrywające swoją kobiecość, za sprawą wyznania Julii o utracie dziewictwa, zaczynają zastanawiać się nad sprawami damsko-męskimi. Julia sprawia, że dziewczyny, które do tej pory nie miały chłopaków a jedynie przyjaciół, zaczynają intensywnie myśleć na ich temat. Nagle miłość i sex stają się ich obsesją zaprzątającą ich głowy. Właściwego spojrzenie na związki nie ułatwia fakt, że większość rodzin wokół nich to rozwiedzeni rodzice, ojczymy, macochy. Jak w takim wypadku wierzyć w prawdziwą miłość? Wszystko się gmatwa, kiedy Raphaelle, wiedziona zazdrością o Julię, poznaje jej rzekomego chłopaka i zaczyna z nim korespondować.

Uwielbiam Schmitta i z niecierpliwością czekam na jego każdą nową książkę, ale przyznam, że wolałabym, aby zawarto kilka opowiadań w jednej. Pod koniec lektury, która zajmuje 2-3 godziny, mam ogromny niedosyt, że to już i nie ma nic więcej. Nie wiem, czy ten zarzut kierować do pisarza za formę, czy jednak do wydawnictwa, które mogłoby przygotować obszerniejszą książkę, zawierającą więcej niż jedna historia. Zazdrośnice, choć w Polsce wydane dopiero teraz, Schmitt opublikował w 2014 r. Ok, nie będę już psioczyć na ten temat, trzeba cieszyć się tym, co jest ;).

Wracam do oceniania treści. Podoba mi się forma, jaką tym razem zastosował pisarz. Zamiast zwykłej narracji mamy wpisy z pamiętników przyjaciółek, od czasu do czasu przeplatane ich rozmową na czacie. Język jak zwykle jest delikatny, rzekłabym, że niekiedy eteryczny, nieco poetycki. Książka wpisuje się w rocznicę śmierci Szekspira, gdyż przeplatają się w niej cytaty z różnych tragedii dramatopisarza, dodatkowo Julia i Raphaelle odgrywają role Romea i Julii (zbieżność imion chyba nie jest przypadkowa) w szkolnej sztuce. Sama historia jest całkiem ciekawa, choć nie są to wyżyny możliwości Schmitta. Zakończenie jest bardzo przewidywalne, ale nie odbierałabym tego jako minus. Pisarzowi udało się całkiem nieźle przedstawić problemy nastolatek i ich wątpliwości dotyczące chłopaków, miłości i seksu. I właściwie to tyle, co mogę napisać o tej książce. Nie jest ona zła, czytało się ja bardzo przyjemnie, ale i po lekturze szybko się o niej zapomina.

Fanom Schmitta polecam, pozostałym, którzy dopiero chcą odkryć tego pisarza, niekoniecznie. Zacznijcie od czegoś innego 😉

Werdykt: TO READ

Tagi:
Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.