W lipcu swoją premierę będzie miała nowa (ale tak naprawdę stara) książka Jojo Moyes, nie wydana dotychczas w Polsce. Nie tak, jak «Srebrna zatoka», o której wciąż wam nie opowiedziałam, a przeczytałam ją w kwietniu. Czas więc nadrobić braki.

«Srebrna zatoka» już raz została w Polsce wydana i kiedy zaczął się boom na twórczość autorki, była to przez jej fanki jedna z bardziej pożądanych, bo praktycznie niedostępnych, książek. Najśmieszniejsze jest to, że całkiem przypadkowo znalazłam to stare wydanie w antykwariacie, ale zupełnie nie mogłam się zabrać do lektury. Mówcie co chcecie, ale szata graficzna, krój pisma, papier, format itd. mają znaczenie. Dopiero wydanie od Między słowami (a właściwie Znak Literanova, ale nie czepiajmy się szczegółów) zmotywowało mnie do zapoznania się z tym byłym białym krukiem. Nie będzie to moja ulubiona książka Moyes, ale… nie uprzedzajmy faktów.

Podejrzanie bliskie związki z filmami DC

Porównywanie filmów superbohaterskich do obyczajówki – brzmi jak świętokradztwo i pewnie zastanawiacie się, czy obie te rzeczy mogą mieć ze sobą cokolwiek wspólnego. Ano mogą! Mam wrażenie, że Jojo Moyes, tak jak twórcy filmowego uniwersum DC, nie wiedzą, kiedy skończyć swoje dzieło. Przeciągają je, ile się da, dodają kolejne zwroty akcji i tak w kółko i w kółko. Już myślisz, że ta bitka jest na pewno ostatnią, że ta kłótnia to ostatnia prosta, że to big love już tak zostanie do końca, a tu zonk! Możesz sobie pomarzyć! M. in. za to nie lubię produkcji DC, za to też podpada mi trochę Jojo. Ale o ile DC marnie idzie przekonywanie mnie do siebie, tak Moyes jestem w stanie wybaczyć tych dziesięć zwrotów akcji w każdej powieści, bo uwielbiam tworzone przez nią historie.

Srebrna zatoka - Jojo Moyes

To nie będzie moja ulubiona książka Jojo Moyes

«Srebrna zatoka» nie jest złą powieścią, ale nie zostanie moją ulubioną. Nie poczułam chemii do bohaterów, podoba mi się za to pomysł na fabułę. Przystojny mężczyzna mający wszystko: pieniądze, pozycję w firmie, piękną kobietę u boku, wylatuje na australijski pipidówek, aby sprawdzić, czy upatrzona zatoka nadaje się na miejsce luksusowego kurortu. Oczywiście przybywa incognito, jako zwykły turysta, i zamieszkuje w pensjonacie, w którym nie tylko wkrada się w łaski właścicielki, ale poznaje też jej siostrzenicę, kobietę po przejściach. Banał goni banał, ale Jojo Moyes w tej powieści przemyca bardzo ważny temat: ochronę zagrożonych gatunków i naszą kompletną ignorancję względem praw przyrody. Człowiek to największy pasożyt naszej planety, ale wcale nie musi nim być. Wszystko zależy od naszych działań, co jest jednym z morałów tej powieści.

Jeśli już mam sięgać po jakieś obyczajówki, to tylko brytyjskie

Pisałam już o tym w tekście o «Współlokatorach» Beth O’Leary (która zresztą została nazwana młodą Jojo Moyes), że po typowe obyczajówki sięgam już bardzo rzadko, ale te spod pióra Brytyjczyków – uwielbiam. Nie wyobrażam więc nie sięgnąć po każdą kolejną powieść Jojo Moyes, która u nas wyjdzie. «Srebrna zatoka», przez umiejscowienie akcji w Australii traci ten typowy brytyjski klimat, ale nie jest to wielką stratą. W końcu to Australia. Jeśli jednak liczycie na opisy pięknych plaż, wspaniałych scenerii i tego całego PR-owego zachwytu turystycznej otoczki, możecie się zawieść. Australia w powieści Moyes jest bardziej realistyczna: jest walka o wieloryby, problemy z zainteresowaniem turystów, upadające pensjonaty itp. Nie liczcie na przystojnych surferów i urocze misie koala.

Srebrna zatoka - Jojo Moyes

Podsumowując

O samym romansie nie będę pisać, bo tak właściwie niczym się nie wyróżnia. Bogaty mężczyzna pnący się po szczeblach kariery i kobieta po przejściach, dla której pieniądze nia mają znaczenia. Obyczajówka jakich wiele, ale to Jojo Moyes i już sam ten fakt mówi, że książkę warto przeczytać. Miejsce akcji sprawia, że to idealna lektura na wakacje, może leżakowanie na plaży nad jakimś morzem czy oceanem.

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova