Nastał właśnie najgorszy czas dla studenta: sesja! Na samo to słowo mam ciarki 😉 Postaram się jednak nie zaniedbywać Was za bardzo i w miarę możliwości sumiennie dodawać nowe recenzje 🙂 Dzisiaj mam dla Was parę słów na temat ostatniego tomu trylogii Millennium.

„Życiu Lisbeth Salander znów zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Mikael Blomkvist sięga w mroczną przeszłość Salander i rusza w pogoń za prawdą. Wywołuje tym samym trzęsienie ziemi w rządzie i służbach bezpieczeństwa.”

„Zamek z piasku, który runął” to już niestety ostatni tom trylogii Millennium. Jest to jedna z najbardziej wciągających serii, jakie miałam okazję przeczytać, i czytając ostatni tom z każdą kolejną przewróconą kartką robiło mi się coraz bardziej smutno, że za chwilę skończą się przygody Salander i Blomkvista. I jak przy recenzji pierwszego tomu („Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”) wspominałam, że ze względu na brutalność nie sięgnę raczej po kolejne książki z Czarnej serii, tak teraz nie jestem tego taka pewna. Będzie mi brakowało mroku skandynawskiego kryminału.

Ostatni tom trylogii to rozwinięcie akcji z tomu drugiego. Blomkvist w odpowiednim czasie dociera do Gossebergi, gdzie Lisbeth polująca na swojego ojca niemal traci życie postrzelona przez Zalachenkę a następnie pogrzebana żywcem przez Niedermanna. Salander oraz Zalachenka trafiają do szpitala, zaś Niedermann, przez nieudolność lokalnej policji, znów jest na wolności. Dziewczyna, oczyszczona z zarzutu potrójnego morderstwa, zostaje ponownie oskarżona, tym razem o usiłowanie zamordowania swego ojca. Mikael za wszelką cenę postanawia dowieść prawdy i uchronić Lisbeth przed więzieniem. Do osiągnięcia celu wykorzystuje m.in. prawniczy talent swojej siostry, Anniki, która zostaje adwokatem Salander. Jednak do pełnego powodzenia potrzebne są hakerskie talenty Lisbeth.

Przy dobrych książkach zawsze jest mi smutno, kiedy kończę je czytać, żegnając się tym samym z bohaterami, do których zdążyłam się już przywiązać. Jednak kończąc ostatni tom Millennium było mi wyjątkowo przykro, że nie poznam dalszych losów Lisbeth i Mikaela. Lisbeth jest genialnie skonstruowaną postacią, tak oryginalną, intrygującą, skomplikowaną. Ma swój świat i swoje zasady moralne. Z Blomkvistem tworzą duet idealny. Ona, jedna z najlepszych (a może i najlepsza) hakerek na świecie, potrafi znaleźć brudy na każdego. On, inteligentny dziennikarz, wie, jak te brudy wykorzystać w dobrych celach. No i oczywiście sama historia Lisbeth, jej skomplikowanego dzieciństwa, zwyrodniałego ojca, przez którego została ubezwłasnowolniona, całej tej intrygi mającej ją usunąć w cień. Stieg Larsson napisał kawał dobrej trylogii i wybaczam mu nawet nachalną reklamę szwedzkich marek. Bardzo żałuję, że nie przeczytamy więcej jego powieści.

Nie pozostaje mi nic innego jak gorąco zachęcić Was do sięgnięcia po trylogię Millenium.

Werdykt: TO READ!!!