in Books

„Zakonnice odchodzą po cichu” – Marta Abramowicz

at
zakonnice-odchodza-po-cichu-marta-abramowicz

DSC_1115.JPG

“Habit już uszyty. Za dwa miesiące siostra Joanna uroczyście otrzyma go z rąk Mistrzyni. Ale teraz jest noc i siostra Joanna myśli tylko o tym, czy wszyscy zasnęli. Jest po komplecie, światła zgaszone. Nie wolno opuścić łóżka, nie wolno się odezwać. Siostra Joanna łamie reguły zakonne i wymyka się z pokoju. Przebiega pod ścianą, po schodach w górę, do biblioteki. Drzwi skrzypią. Trzeba uważać. Między regałami czeka już siostra Magdalena…

Byłe zakonnice nikomu nie opowiadają o swoim życiu. Nie występują w telewizji. Powiedzieć złe słowo na zakon, to stanąć samotnie przeciw Kościołowi. Nie mówią znajomym ani rodzinie, bo ludzie nic nie rozumieją. Dla ludzi świat jest prosty: odeszła, bo na pewni w jakimś księdzu się zakochała. W ciążę z biskupem zaszła. Jak one tam bez chłopa wytrzymują? Chyba w czystości nie żyją?

Byłe zakonnice nie mogą uwierzyć. O czym oni mówią? Jaki biskup? W zakonie walczy się o przetrwanie. Jaki ksiądz? Tam szuka się sensu, który dawno został zagubiony. Jak wytłumaczyć, że chodzi o coś zupełnie innego?

W reportażu Marty Abramowicz znajdziecie odpowiedzi.”

Rzadko kiedy sięgam po reportaże, ale ten Marty Abramowicz o zakonnicach bardzo mnie zainteresował. Jak właściwie wygląda ich życie i czemu niektóre opuszczają zakonne mury? Ich wiara okazała się za słaba? Odejście sióstr/braci z zakonu czy księży z kościoła to zawsze kontrowersyjne sprawy. Reportaż Abramowicz rzuca światło na właściwe powody.

Dużo czasu zajęło Marcie Abramowicz znalezienie byłych zakonnic, które byłyby chętne opowiedzieć, przez co przeszły i z czym wiązało się ich odejście z klasztoru. W książce przedstawione są sylwetki i historie 7 kobiet, ogółem zaś Abramowicz miała okazję porozmawiać z dwudziestoma byłymi zakonnicami. Część z nich wytrzymała kilka lat, inne nawet dwadzieścia czy dwadzieścia trzy. Mają różne doświadczenia, opowiadają, jak trafiły do zakonu i jak wybrały właśnie ten konkretny, jak wyglądało ich życie, porządek dnia, czym dokładnie się zajmowały, aż wreszcie w jaki sposób odeszły i dlaczego. Dowiadujemy się też, jak wygląda ich życie po zakonie, czym zajmują się obecnie i czy nadal wierzą w Boga. Abramowicz ukazuje także różnice między życiem zakonnic a zakonników i księży.

Książka Zakonnice odchodzą po cichu zupełnie zmieniła moje patrzenie na kobiety w habitach. Teraz, kiedy widzę zakonnicę na ulicy czy w autobusie, nie mogę otrząsnąć się z myśli, jak ciężkie ma życie i jak bardzo mi jej szkoda. Reportaż Abramowicz niesamowicie otwiera oczy: polskie zakonnice nie żyją po to, aby pogłębiać swoją wiarę przez modlitwę, aby pomagać ubogim z dobroci serca, aby czynić dobro. Są od sprzątania, gotowania, zajmowania się zwierzętami w oborze, a na spokojną, przemyślaną modlitwę właściwie nie mają czasu. Wszystko musi się odbywać według wyznaczonego porządku dnia i tego, co zarządzi Matka Przełożona. Najbardziej szokuje jednak różnica między życiem zakonnic w Polsce i na świecie, oraz między polskimi zakonnicami a zakonnikami – żeńskie klasztory w Polsce zatrzymały się w średniowieczu i są niesamowicie szowinistyczne. Bardzo ciekawe są też opisy przedstawiające życie kobiet już po odejściu z zakonu. Część z nich zupełnie przestała wierzyć w Boga, dla części jednak ich związek z nim okazał się być ponad to, co przeżyły w klasztorach.     

Książka Marty Abramowicz to świetnie napisany reportaż otwierający oczy na wiele spraw z życia zakonnego. Po tej książce zaczniecie zupełnie inaczej patrzeć na kobiety w habitach, zrozumiecie też, dlaczego niektóre nie wytrzymują i odchodzą. I wcale nie musi to oznaczać, że zakochały się w księdzu.

Werdykt: TO READ!!!

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.