Jeśli chodzi o fantastykę, bliższe jest mi science fiction niż fantasy. Lubię poznawać różne wizje naszej przyszłości, rozwoju nowych technologii czy podróży międzyplanetarnych. Nie czytałam jednak jeszcze nic w podobnych klimatach z literatury popularnonaukowej. Aż do teraz.

Kiedy tylko zobaczyłam «Ludzkość poprawioną» w zapowiedziach wydawnictwa, wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. Jak może wyglądać przyszłość w rzeczywistości, a nie wykreowana sztucznie przez kinematografię? Byłam bardzo ciekawa, jak to wszystko widzi autor książki, Grzegorz Lindenberg. Jak myślicie, jego wizja jest fascynująca, czy przerażająca?

Ludzkość poprawiona - Grzegorz Lindenberg

Przyszłość według logicznych przesłanek, nie wyssana z palca

Lindenberg w «Ludzkości poprawionej» skupia się na dwóch zagadnieniach: genetyce i sztucznej inteligencji i na ich podstawie dywaguje, jak może wyglądać nasza przyszłość za 30-50 lat. Nie wymyśla latających samochodów i innych cudów techniki. Analizuje za to dotychczasowe osiągnięcia naukowców i stara się wyciągnąć z nich logiczne przesłanki do tego, jak rozwój tej nauki może przebiegać i co to będzie dla nas dokładnie oznaczać. To mnie zaskoczyło, bo chociaż logiki się spodziewałam, to gdzieś tam miałam nadzieję, że to będzie książka pełna pomysłów podobnych do przykładowo: wymyślonego przez Stanisława Lema powstania czytnika e-booków. Na to nie liczcie.  

Bójcie się przyszłości

Czy przyszłości przedstawionej przez Lindenberga należy się bać? Choć autor poruszył zaledwie dwa tematy, a książka ma nieco ponad 200 stron, te dwa zagadnienia mogą wiele namieszać w przyszłości. Niektóre wizje autora nieco mnie przerażały i musiałam cały czas się upominać, że nie ma się czego bać, przecież nie przeskoczymy nagle do świata opanowanego przez roboty o superinteligencji. Te wszystkie zmiany będą dziać się krok po kroku, miesiąc po miesiącu, dzięki czemu będziemy mieli czas na przyzwyczajenie się do nich, na oswojenie ze świadomością, że technologia nie stoi w miejscu. Kiedy na rynek wkroczyły smartfony, zajęło mi bodaj dwa-trzy lata, zanim sama stwierdziłam, że jestem gotowa, aby taki telefon nabyć. Jestem pewna, że tak samo będzie z tym poprawianiem ludzkości.

Ludzkość poprawiona - Grzegorz Lindenberg

Kto siedzi po drugiej stronie translatora Google?

Pierwsza część dotycząca genetyki nieco mnie wynudziła, nigdy nie przepadałam za biologią. Druga zaś, o sztucznej inteligencji, okazała się być bardzo ciekawa, bo autor przedstawia też obecny stan nauki i wydarzenia/rzeczy, o których nie miałam pojęcia, albo którym nie poświęciłam nawet jednej dłuższej myśli. Przecież translator Google to coś oczywistego, po co zastanawiać się, jak to tłumaczenie powstaje? Siri? Jaka tam Siri, zwykła aplikacja w Iphone’ach, z którą uwielbia rozmawiać jeden z bohaterów Teorii Wielkiego Podrywu, gdy czuje się samotny. Ale te małe oczywistości kiedy przeobrażą się w coś więcej, coś co kompletnie może zmienić nasz świat.

Science czy fiction?

Czytając «Ludzkość poprawioną» można odnieść wrażenie, że autor nieco popłynął z wyobraźnią, niektóre jego wizje wydają się być nierealne, inne absurdalne, ale doskonale wiemy, że ludzie, naukowcy, potrafią być ślepi i zrobić wszystko w imię nauki, rozwoju technologii, nie myśląc o konsekwencjach. Summa summarum książka Lindenberga, chociaż czasami wydaje się być bliższa fiction niż science, jest naprawdę ciekawa i warto po nią sięgnąć.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte

NA SKRÓTY

«Ludzkość poprawiona» to książka, w której Grzegorz Lindenberg analizuje współczesny stan nauki i technologii i na ich podstawie przedstawia, jak może wyglądać przyszłość za 30-50 lat. Autor skupia się na dwóch zagadnieniach: genetyce i sztucznej inteligencji. Niektóre jego wizje wydają się bliższe fantastyce, niż nauce, inne nieco przerażają, ale całość oceniam jako bardzo dobrą i ciekawą książkę. Myślę, że warto już teraz dowiedzieć się, do czego może doprowadzić rozwój technologii. Polecam.