Moimi jedynym postanowieniem na ten rok jest czytanie jednej książki miesięcznie z wyzwania Rory Gilmore lub z listy 100 książek, które trzeba przeczytać według BBC. W lutym padło na «Wtorki z Morriem» Mitcha Alboma, które udało mi się znaleźć w zeszłym roku w antykwariacie.

Bardzo lubię twórczość Alboma, ponieważ swoim filozoficznym charakterem przypomina mi książki mojego ukochanego Schmitta. Kiedy siadałam do lektury, spodziewałam się kolejnej powieści o przemijającym życiu i z ważnym morałem. Okazało się, że druga część się zgadza, ale to zdecydowanie nie jest powieść.

We «Wtorkach z Morriem» Mitch Albom opowiada o relacji z profesorem, którego poznał na studiach oraz zaprzyjaźnił się z nim, ale po ukończeniu edukacji ich kontakt się urwał. Kiedy przypadkowo dowiedział się, że Morrie Schwartz umiera, pełen lęku Albom postanowił odnowić znajomość i spędzić z przyjacielem czas, który im pozostał. Ich ostatnie wtorki.

Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, na myśl od razu przyszedł mi «Rok magicznego myślenia» Joan Didion, inny tytuł z wyzwania Rory Gilmore. Autorka porusza w nim temat śmierci męża oraz poważnej choroby córki. W zamierzeniu miała być to książka pozytywna, ale mnie niesamowicie przytłoczyła i zdołowała i na pewno nie znalazłam w niej magicznego myślenia. «Wtorki z Morriem» również poruszają tematykę radzenia sobie ze śmiercią i godzenia się z nią, ale historia Morriego Schwartza ma w sobie to coś, co porusza najdelikatniejsze struny w sercu: wzrusza do łez, ale jednocześnie raduje duszę czytelnika, bo wiemy, że mężczyzna był otoczony miłością i przygotowany na to, co go czeka.

«Wtorki z Morriem» to niezwykła książka z kilku powodów. To pierwsza książka Alboma, który dotychczas pracował jako dziennikarz sportowy i coraz bardziej się wypalał – zawodowo i życiowo. Pozwala zrozumieć, czemu pisarz wszystkie swoje książki poświęcił sensowi życia, rozliczaniu się z nim, docenianiu tego co mamy. Dzięki temu tytułowi widać, jak wielki wpływ wywarł na niego Morrie i ich relacja w ostatnich tygodniach życia profesora. Jak wiele mu dały ich wspólne rozmowy na temat życia i śmierci oraz obserwowanie tego, jak Morrie godzi się z nieuniknionym. Jeśli nie mamy w życiu takiej osoby, która przestawiłaby nasze działania na właściwe tory, bierzmy chociaż przykład z obcych ludzi i inspirujących lektur, jak ta książka.

Życie pisze najpiękniejsze scenariusze, nawet jeśli mają one smutny koniec. To piękne, że Albom wydał «Wtorki z Morriem», które zmieniły nie tylko jego życie, ale na pewno też życia wielu czytelników. Ciężko się nie wzruszać czytając tę historię: przyjaźni, miłości, odnalezienia się po latach, wzajemnego wsparcia, przekraczania własnych granic. Bardzo podoba mi się, że pisarz otwarcie wspomina o swoich problemach i o tym, co w pewnym momencie zupełnie przestaje mieć znaczenie.

Podsumowując: «Wtorki z Morriem» to jedna z tych inspirujących i wzruszających książek, które trzeba przeczytać!

Werdykt: TO READ!!!

 

 

NA SKRÓTY

«Wtorki z Morriem» to pierwsza książka Mitcha Alboma, który przez wiele lat pracował  jako dziennikarz sportowy. To relacja z ostatnich tygodni życia Morriego Schwartza, profesora Brandeis University w Waltham i przyjaciela Alboma. Niezwykle mądra i wzruszająca opowieść o godzeniu się ze śmiercią, o przyjaźni i miłości i o tym, co w życiu jest najważniejsze. To równocześnie historia, która nadała nowy bieg karierze pisarza i początek konkretnego typu literatury wychodzącej spod jego pióra. Gorąco polecam!