Nie jestem fanką krótkiej formy w beletrystyce, ale w non-fiction to już zupełnie co innego. Chociaż prasy praktycznie nie czytam, książkowe zbiory felietonów uwielbiam i uważam, że mistrzem w tej kategorii literackiej jest Jacek Fedorowicz. Ale nie tylko Fedorowiczem świat stoi.

O Marcinie Mellerze na bookstagramie głośno było jakiś czas temu za sprawą nowego wydania «Guamardżos! Opowieści z Gruzji», tytułu, który napisał w duecie z żoną, Anną Dziewit-Meller.  Widziałam tyle zachwytów, ale sama nie zdecydowałam się na jego przeczytanie, a później żałowałam, więc «Nietoperzowi i suszonym cytrynom» już nie mogłam odpuścić. Tym samym okazało się, że w moich oczach Jacek Fedorowicz ma poważnego konkurenta.

Z takim człowiekiem chciałabym się przyjaźnić

«Nietoperz i suszone cytryny» to zbiór prawie 80 felietonów z ostatnich trzech lat (2016-2019) o różnej tematyce i różnym wydźwięku. Zdecydowanie przeważają teksty polityczne, raz pisane w tonie zabawnym, innym razem – w gorzkim, jest też sporo o rodzinie: żonie Annie, syny Gustawie vel Guciu i córce Barbarze. Te rodzinne podobały mi się najbardziej, bo wiele mówią o tym, jakim człowiekiem jest Meller. A jeśli jest taki, jakim pokazują go jego felietony, to zdecydowanie człowiek, z którym chce się przyjaźnić. Autor wspomina też od czasu do czasu o swojej dziennikarskiej pracy: dla TVN-u, Playboya, Polityki czy Newsweeka. Wiadomo, że kulisy pracy dziennikarza to zawsze chodliwy temat, a i tutaj nie brakuje ciekawych smaczków.

Nietoperz i suszone cytryny - Marcin Meller

Ziomek książkowej blogosfery

To, co najbardziej ujmuje mnie w felietonach, to humor. Marcin Meller zdecydowanie trafił w mój gust pod tym względem i wiele jego tekstów kwitowałam szczerym rozbawieniem, uniesieniem jednego kącika ust do góry czy chociaż sugestywnym prychnięciem mającym oznaczać aprobatę. Były też takie, które sprawiały, że czułam pokrewieństwo dusz: mój absolutny faworyt to felieton o stosunku Mellera do książek i czytania. Myślę, że większość książkowej blogosfery dzięki temu tekstowi uzna go za swojego ziomka, nie wyobrażam sobie innej możliwości. Zachwyciło mnie też podejście do tematu rodziny i jego relacja z dziećmi.

Co tam panie w polityce?

Jak już pisałam, najwięcej w «Nietoperzu i suszonych cytrynach» jest o polityce: o stosunku autora do rządów PiS, o jego niechęci do PO, ale także o czasach komunizmu. Nie interesuję się polityką jako tako (i nie jestem z tego dumna), więc wiele rzeczy mi umyka. Ciekawie było więc zapoznać się z przemyśleniami Mellera dotyczącymi poszczególnych wydarzeń i faktów. Część z nich była pisana w poważnym tonie, sporo jest też sarkazmu i niepopularnych opinii. Jak nie przepadam za polityką i politycznymi przepychankami, tak felietony Mellera na ten temat bardzo mnie zainteresowały.

Nietoperz i suszone cytryny - Marcin Meller

Podsumowując

«Nietoperz i suszone cytryny» czytało mi się fantastycznie i z pewnością postawię tę książkę obok tych Jacka Fedorowicza. Jest humor, są wartości rodzinne, są poważne tematy i przede wszystkim lekkość pióra, co zawsze jest w cenie. Jeśli lubicie felietony, koniecznie sięgnijcie po ten zbiór, myślę, że się nie zawiedziecie.

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu W.A.B.