Po sukcesie fantastycznej powieści «Była sobie rzeka», wydawnictwo Albatros sięgnęło po wcześniejszą twórczość autorki i teraz możemy się cieszyć «Trzynastą opowieścią» w równie pięknym wydaniu.

Kiedy w zeszłym roku zachwycałam się nową książką Diane Setterfield, pamiętam, że kilka osób napomknęło mi właśnie o tym tytule jako ten, który jest jeszcze lepszy niż historia, która była dla mnie hitem ubiegłego roku. Sięgnęłam więc po «Trzynastą opowieść» z wielkim zaciekawieniem, ale również starając się studzić swoje wygórowane oczekiwania. I chyba dobrze zrobiłam, bo mogło skończyć się na wielkim zawodzie.

Mam problem z narracją pierwszoosobową

Nie jestem fanką tego typu narracji i rzadko kiedy faktycznie pasuje mi ona w literaturze pięknej. Może dlatego, że utożsamiam ją bardziej z literaturą młodzieżową i obyczajową, a w przypadku literatury pięknej wolałabym jednak oddać głos komuś spoza kadru. «Była sobie rzeka» dzięki narracji trzecioosobowej mogła zyskać stylizację na baśniową opowieść i w «Trzynastej opowieści» właśnie tego mi nieco brakowało. Narratorką jest Margaret Lea, córka antykwariusza, której życie kręci się wokół książek. Dopiero kiedy do głosu dochodzi opowieść Vidy Winter, dostajemy narrację trzecioosobową. Jednak z biegiem stron, im lepiej poznawałam tę historię, tym bardziej ta narracja zaczynała działać na jej korzyść. Muszę wyznać, że żałuję, że nie zauważyłam wcześniej nawiązań do «Dziwnych losów Jane Eyre» Charlotte Brontë, bo wtedy na pewno szybciej zrozumiałabym celowość pierwszoosobowej narracji. Żałuję też, że nie poznałam tej historii przed «Była sobie rzeka», bo z pewnością nie szukałabym w niej tych baśniowych elementów.

Trzynasta opowieść - Diane Setterfield

Nie szukajcie tu drugiej «Była sobie rzeka»

«Trzynasta opowieść», choć też ma specyficzny klimat, jest nieco inna niż ubiegłoroczny hit pióra Setterfield. Mamy tu mniej bohaterów i jesteśmy skupieni na dwóch głównych historiach – Vidy i Margaret. Na skrzydełku obwoluty możemy przeczytać, że to współczesna powieść gotycka i myślę, że warto to podkreślić, bo może to wpłynąć na późniejszy odbiór tego tytułu. «Trzynasta opowieść» to książka doskonale napisana, nieco mroczna, z elementami thrillera. Mam też wrażenie, że to powieść mająca podwójne dno. Czytelnikowi podobać się może sama fabuła, ale jeśli zrozumie nawiązania do powieści Charlotte Brontë i tego gotyckiego klimatu, jeszcze bardziej ją doceni. Ja początkowo oceniłam ją na trzy gwiazdki na pięć, ale dopiero zrozumienie tego, jaką historię chciała opowiedzieć Setterfield i dlaczego właśnie tak, spowodowało, że bardziej ją doceniłam.

Pani Setterfield, poproszę o więcej

Coraz bardziej lubię pióro Setterfield, a to dzięki świetnemu tłumaczeniu Magdaleny Słysz. Książka może się obronić dobrą historią, ale kiedy jeszcze jest napisana w taki sposób, że zachwycasz się kolejnymi zdaniami i akapitami, pozostaje jedynie delektować się literacką ucztą. No i to wspaniałe wydanie! Jestem okładkową sroką, więc to, co przygotowało dla czytelników wydawnictwo Albatros, ogromnie cieszy moje oczy. Pod obwolutą kryje się przepiękna okładka ze złoconymi detalami. Niestety te szybko się ścierają, więc nie polecam zbyt często ich dotykać i gładzić.

Trzynasta opowieść - Diane Setterfield

Podsumowując

«Trzynasta opowieść» to jedna z tych książek, kiedy warto dowiedzieć się na jej temat nieco więcej przed lekturą, bo to pozwala lepiej docenić kunszt autorki i nawiązania samej powieści do innego dzieła literatury. Jest to też powieść idealnie dla tych, którzy lubią, kiedy jakaś książka pośrednio jest właśnie o książkach. Bardzo wam ją polecam, ale pamiętajcie, żeby przed lekturą wyrzucić z głowy jakiekolwiek porównania do «Była sobie rzeka».

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Albatros