Nie jestem fanką J.K.Rowling. Z Harrego Pottera przeczytałam tylko drugi tom, a Trafny wybór średnio mi się podobał, więc nie wpłynęła na mnie magia nazwiska autorki. Co więcej, książkę Wołanie kukułki dostałam, więc gdyby nie to, nie zwróciłabym na nią nawet uwagi w księgarni i nie znalazłaby się w mojej biblioteczce. I to byłby ogromny błąd!

Muszę jeszcze wam zdradzić, że to jest chyba czwarty kryminał przeczytany w moim życiu. Nie ciągnie mnie do tego gatunku, wolę „typowe romansidła” ;), więc niestety nie mam zbyt wielkiego porównana co do innych kryminałów i dzieł mistrzów tego gatunku. Moja opinia opierać się będzie więc tylko na podstawie tej książki, bez wpływu innych kryminałów.

Głównym bohaterem powieści jest Cormoran Strike, były wojskowy, którego życie raczej nie oszczędzało. Po opuszczeniu wojska mężczyzna postanawia zostać detektywem, ale brak klientów szybko doprowadza go do długów. Nie pomaga mu również skomplikowany związek z Charlotte. Kiedy John Bristow – brat supermodelki Luli Landry przychodzi do niego kilka miesięcy po rzekomym samobójstwie dziewczyny i prosi, by detektyw zbadał tę sprawę, dla Strike’a jest to jak gwiazdka z nieba.

Mamy też Robin, która właśnie się zaręczyła i jest najszczęśliwszą kobietą na ziemi. Jej szczęścia nie niszczy nawet fakt, że nie ma stałej pracy, a jedynie dorabia sobie jako tymczasowa sekretarka wysyłana do różnych biur, zmieniając je co tydzień. Właśnie jako sekretarka trafia do agencji detektywistycznej Strike. I okazuje się, że jest to jej praca marzeń.

Razem tworzą fantastyczny duet, choć ich współpraca rozpoczęła się niebyt fortunnie.

Wołanie kukułki nie obfituje w niesamowite zwroty akcji. Nie jest pełna dramaturgii, a jednak historia napisana jest w taki sposób, że ciężko oderwać się od książki. Stopniowe badanie sprawy przez Strike’a, przepytywanie kolejnych świadków i zero podpowiedzi, jakie właściwie przypuszczenia ma detektyw, oraz początkowo niewielka, a z czasem znaczna rola Robin sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. I chociaż zupełnie nie podoba mi się sposób rozwiązania zagadki śmierci modelki, z niecierpliwością będę czekać na kolejne sprawy Cormorana Strike’a!

Werdykt: TO READ!