„Wodnikowe Wzgórze” – Richard Adams


Books, Literatura piękna / środa, Styczeń 11th, 2017

Powieść Richarda Adamsa znajduje się na liście 100 książek BBC, które trzeba przeczytać przed śmiercią, dlatego już od dawna miałam na nią ochotę. Niestety długo nie mogłam nigdzie na nią trafić, aż wreszcie Wydawnictwo Literackie wpadło na pomysł ze wznowieniem, i to w tak pięknej oprawie! Ta książka musiała być moja.

Piątek jest nieco dziwnym, ale wyjątkowym królikiem. Ma pewien dar, który pozwala mu wyczuwać zagrożenie na odpowiedni czas, przed jego nadciągnięciem. Jedna z jego wizji sprawia, że króli są zmuszone opuścić Sandleford. Nie wszystkie jednak wierzą w magiczne zdolności Piątka i nie zamierzają opuszczać królikarni. Ci, którzy na to się zdecydowali, pod wodzą Leszczynka – brata Piątka – wyruszają w podróż w niewiadome. Nie są pewni, gdzie właściwie się udają, ani czy wszystkim uda się wyjść cało z tej wyprawy, ale zamierzają podjąć ryzyko. Jednak samo dotarcie do celu nie okazuje się końcem tej historii i problemów odważnych królików – budowanie nowej królikarni na nieznanych terenach wcale nie jest takie łatwe.

Początkowo nie mogłam złapać rytmu i wkręcić się w historię niepozornej gromadki królików. Mam już przecież swoje lata, czy aby nie jestem za stara na bajki? Okazuje się jednak, że na pewne historie nigdy nie jest się za starym a powieść Richarda Adamsa jest ponadczasowa i międzypokoleniowa.

Ani podczas lektury, ani przy pisaniu tej recenzji nie zamierzam zagłębiać się zbytnio w analizę i interpretację historii przedstawionej w Wodnikowym Wzgórzu, szukając drugiego dna i ukrytych znaczeń. Dla mnie to piękna bajka o odwadze, sile i wierze w przeznaczenie oraz własne możliwości. Króliki Adamsa, chociaż mają własny sposób życia, przypominają nieco ludzi, mimo że w książce ci są ich wrogami. Troszczą się o siebie wzajemnie, ale są też pragmatyczne i niekiedy to nad nimi góruje. Swych uczuć nie wyrażają wprost, ale poprzez swoje zachowanie – oddanie własnemu stadu i ukierunkowaniu wszelkich działań na dobro ogółu lub nie.

Podoba mi się ogromnie język, jakim książka jest napisana, oraz wymyślone na jego potrzebę słowa w języku leporydzkim (króliczym). Przykładowo, wszelkie pojazdy mechaniczne nazywane są hrududu, natomiast wrogi królików to elile. I choć książka jest niesamowita, czytało mi się ją dosyć długo. Nie jest to powieść, którą przeczytamy w trzy dni, ale właściwie tak właśnie powinno być – tą historią powinniśmy delektować się jak najdłużej.

Wodnikowe Wzgórze to kolejna książka, którą będę chciała kiedyś przeczytać do snu swoim dzieciom. Piękna bajka z mądrym przesłaniem. Gorąco ją wam polecam!

 

Werdykt: TO READ!!!