Na Warszawskich Targach Książki po raz pierwszy byłam w zeszłym roku i tak mi się spodobało, że na tegoroczne czekałam niczym dziecko na Boże Narodzenie. W planach miałam wyjść z targów z jeszcze większą liczbą książek, niż rok temu. Czy mi się udało? Zapraszam na małą relację z tego wydarzenia 🙂

Na Targi wybrałam się dopiero w sobotę wczesnym popołudniem. I to był ogromny błąd… W planach było wzięcie autografu od uwielbianego przeze mnie Schmitta i od Pilipiuka, którego jedną z książek niedawno recenzowałam. Tabuny ludzi i ogromne kolejki spowodowały, że ze Schmitta zrezygnowałam w trakcie czekania na swoją kolej, a do Pilipiuka nawet nie podchodziłam. Przez pół godziny zdążyłam stracić nerwy na cały dzień. Nie wyszłam jednak tego dnia z pustymi rękoma. Odwiedziliśmy z moim M. stoiska antykwariuszy, gdzie nabyliśmy m.in. Wojnę i Pokój Tołstoja (wspominałam już, że uwielbiam klasykę?). W niedzielę czekała nas wymiana książek organizowana przez lubimyczytac.pl, postanowiliśmy więc, że na sobotę wystarczy i wrócimy w niedzielę rano.

W niedzielę, nauczeni doświadczeniem z sobotniej tragicznej kolejki do Schmitta, na wymianę książek przyszliśmy godzinę wcześniej. To była pierwsza taka wymiana, w której brałam udział. Pozbyłam się w końcu książek, które zalegały mi na półkach od dłuższego czasu i w zamian udało mi się zgarnąć kilka całkiem fajnych pozycji. Po wymianie przeszliśmy jeszcze cały stadion wokół, zatrzymując się przy co ciekawszych stoiskach. Planowałam kupić dwie konkretne książki, udało mi się trafić tylko na jedną, ale za to zrekompensowałam to sobie kupując dwie inne, na które już od dawna miałam ochotę.

Z targów wyszłam z 9 książkami (Wojnę i Pokój liczę jako całość), czyli o 1 więcej niż rok temu. 4 nabyłam na wymianie:

– Klub mało używanych dziewic Moniki Szwai

– Dzień gniewu Arturo Perez-Reverte

– Operacja: Dzień Wskrzeszenia Andrzeja Pilipiuka

– Mały Książę Antoine de Saint-Exupery’ego (klasyka!)

4 kupiłam na stanowiskach wydawców:

– Północ i Południe Elizabeth Gaskell

– Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń Nicka Vujicic’a

– Projekt Szczęśliwy dom Gretchen Rubin (Na blogu znajdziecie recenzję innej książki tej autorki)

– Oko Jelenia: Droga do Nidaros Andrzeja Pilipiuka (książka, którą planowałam kupić właśnie na targach)

I wspomniana już Wojna i Pokój kupiona u antykwariuszy. Jestem bardzo bardzo zadowolona i już nie mogę doczekać się kolejnych targów. Jedyny problem, który teraz mam, to zbyt mało wolnego czasu i zbyt dużo książek do czytania. Gdybym mogła, najchętniej czytałabym wszystkie na raz 😉

Kto z Was również był na Warszawskich Targach Książki? Jak wrażenia? Podzielcie się nimi w komentarzach 🙂