in Books

„Walka kotów” Eduardo Mendoza

at

Koniec wakacji, czas wrócić na uczelnię. W tym roku czeka mnie pisanie i obrona licencjatu, mam jednak nadzieję, że to nie wpłynie negatywnie na ilość czytanych przeze mnie książek. Na razie jednak staram się jak najmniej o tym myśleć, a was zapraszam na nową recenzje 🙂DSC_1413

„Do Madrytu na prośbę pewnego arystokraty przyjeżdża znawca historii sztuki Anthony Whitelands. Szczycący się nienagannymi manierami Anglik ma za zadanie wycenić jeden z obrazów znajdujących się w kolekcji nobliwej rodziny. Nieoczekiwanie odkrywa, że ukrywane w piwnicy dzieło to nieznany akt Velazqueza… Szybko okazuje się, że obraz kryje niejedną tajemnicę.”

O Mendozie i jego charakterystycznym poczuciu humoru słyszałam dużo dobrych opinii, więc sama miałam ochotę przeczytać choć jedną jego książkę i przekonać się, czy się polubimy. Jednak ciągle na mojej liście pojawiały się inne, ważniejsze książki i na Mendozę przyszedł czas dopiero przy okazji okresu wyprzedaży i świetnych cen na stronie wydawnictwa znak. Skuszona ceną, wybrałam najnowszą powieść hiszpańskiego pisarza – „Walkę kotów”. Książka została nagrodzona największą hiszpańską nagrodą literacką „Premio Planeta”, co dodatkowo zachęca do jej przeczytania.

Akcja powieści rozgrywa się w 1936 roku, w czasie, kiedy Hiszpania była o krok od rewolucji. Anthony Whitelands, znawca hiszpańskiego malarstwa i wielbiciel dzieł Velazqueza, za namową pewnego samozwańczego marszanda wyjeżdża do Madrytu, aby tam ocenić wartość dzieł księcia de la Igualada. Okazuje się jednak, że to nie dzieła wiszące na widoku są warte zainteresowania, a jeden obraz ukryty w piwnicy, którego odkrycie wprawia Anglika w ekstazę. Jednak od momentu przybycia do Hiszpanii, mężczyzna coraz bardziej zaczyna się wikłać w sprawy, które właściwie go nie dotyczą. Dochodzi nawet do tego, że Anthony staje się celem do wyeliminowania.

Spodziewałam się czegoś na miarę „Kodu Leonarda da Vinci” Browna. Powieści, w której obraz będzie grał główną rolę a zadaniem głównego bohatera jest odkrycie skrywanych przez niego tajemnic. Jednak w „Walce kotów” to polityka, faszyści, Falanga i zbliżająca się wojna domowa są głównym tematem. Sztuka i Velazquez są tu tylko dodatkiem i usprawiedliwieniem pobytu w Madrycie Whitelands’a. Z żalem muszę stwierdzić, że książka mocno mnie rozczarowała i wynudziła. Pierwszy raz zdarzyło mi się opuszczać całe strony, nie tracąc przy tym wątku. Główny bohater jest tak głupi, a jego historia tak naciągana (przyjeżdża tylko wycenić obraz, a nagle staje się osobą, którą interesują się policja, konsulat i Falanga, oraz łamie wszystkie niewieście serca naokoło), że nie byłam w stanie czytać tej powieści z przyjemnością. Nie wciągnęła mnie zupełnie, nawet kiedy wszystko zaczęło się wyjaśniać.

Wydaje mi się, że miałabym dużo większą przyjemność z czytania, gdybym wiedziała nieco więcej na temat Hiszpanii przed II wojną światową i Falangi. Być może wtedy w moich oczach książka byłaby fascynująca i zasługiwała na nagrodę, którą otrzymała. Ale jestem tylko szarą Polką i ignorantką, którą historia Hiszpanii nie bardzo obchodzi.

Nie wiem, czy na pierwszy raz wybrałam złą książkę Mendozy, ale niestety nie polubiliśmy się i raczej więcej nie sięgnę po dzieła tego pisarza.

Werdykt: NOT TO READ

Marth