Upalne lato i wakacyjny romans. Brzmi znajomo? || „Tamte dni, tamte noce” – Andre Aciman


Books, Literatura młodzieżowa / poniedziałek, Kwiecień 23rd, 2018

Macie czasem tak, że im większy szum wokół danej rzeczy: książki, filmu, serialu, tym bardziej was to zniechęca do sięgnięcia po nią? Ja mam tak bardzo często, ale czasami zdarza się, że daję się naciągnąć, jak w przypadku powieści Acimana.

Zupełnie nie planowałam sięgać po «Tamte dni, tamte noce», ale im więcej zachwytów nad książką lub filmem widziałam, tym moja ciekawość coraz bardziej się wzmagała aż doszła do punktu krytycznego. Gdybym miała kupić wersję papierową, pewnie jeszcze trochę bym się pozastanawiała, ale skoro mam czytnik, nabycie ebooka przyszło zdecydowanie zbyt łatwo. Czy dobrze zrobiłam dając się naciągnąć na tę powieść?

O fabule słów kilka

Upalne lato i mała włoska miejscowość w połowie lat 80. Elio co roku spędza tu wakacje razem z rodzicami, co roku też pojawia się kolejny letni rezydent na zaproszenie jego ojca, profesora literatury antycznej. Idealne warunki na wakacyjny romans. Olivier szybko wpada w oko synowi profesora, co rozpoczyna dni i noce pełne rozważań, tęsknoty, walki z samym sobą i fantazji. Lato nie trwa jednak wiecznie, a Amerykanin prędzej czy później będzie musiał wrócić na swoją uczelnię.

Literatura LGBT i moje obawy

Nie mam doświadczenia z literaturą LGBT (a może i mam, ale bardzo niewielkie i raczej przez przypadek) i z tego powodu bałam się nieco tej książki. Nie chodzi o moją tolerancyjność, bo uważam, że nie ma czego tolerować. Miłość to miłość i płeć nie ma tutaj nic do rzeczy. Bałam się, że autor może przesadzić, że będzie kontrowersyjnie, niesmacznie. I momentami tak było, a mimo to historia romansu Eliego i Oliviera niesamowicie mnie wciągnęła i pochłonęłam ją przez weekend, nie mogąc się od niej oderwać.

Chciałoby się powiedzieć: “Ale to już było”, a jednak nie do końca

Andre Aciman właściwie powiela znane schematy: włoskie lato, wakacyjny romans, zakazana miłość nastolatka i osoby dorosłej skazana na brak happy endu. To wszystko już było, a mimo to powieść dosłownie przykuwa do siebie czytelnika. Myślę, że to przede wszystkim zasługa narracji – narratorem jest sam Elio. Poznajemy jego rozterki, jego uczucia do Oliviera i walkę z samym sobą. Jego fantazje i pragnienia, nadzieje i obawy. Dodając do tego włoski klimat mamy przepis na książkę, w której można się zatopić, a przy lekturze rozmarzyć. Ach.. włoskie plaże, wakacje spędzone w letniej rezydencji, błoga sielanka, rowerowe wycieczki na lody i do księgarni… Chętnie bym się tam teleportowała, a lektura takiej książki zimą to chyba mały masochizm.

A miało być tak pięknie…

Żeby nie było zbyt idealnie, autor niestety przesadził w dwóch scenach, co trochę rzutuje na całość. Gdzieś przeczytałam bardzo zgrabną interpretację jednej z nich i chociaż takie wyjaśnienie do mnie przemawia, uważam, że ten fragment był mocno niesmaczny i trochę boję się, jak zostało to pokazane w filmie (o filmie opowiadam niżej, recenzję pisałam jeszcze przed seansem). Gdyby książka nie miała klimatu, jaki ma, pewnie ta jedna scena sprawiłaby, że żałowałabym każdej złotówki wydanej na ebooka. Na szczęście całość nadrabia, i to z nawiązką, jestem więc w stanie przymknąć oko na to przekroczenie granicy dobrego smaku.

Tamte dni, tamte noce czy Call me by your name?

Na zakończenie chciałabym się odnieść do tytułu i jego tłumaczenia. W oryginale tytuł brzmi «Call my by your name» i chociaż polska wersja również pasuje do klimatu powieści, żałuję, że nie zachowano oryginalnej, ponieważ dużo lepiej oddaje historię Elio i Oliviera. Rozumiem jednak zabieg marketingowy i pewną niejasność, którą powoduje oryginalny tytuł.

Podsumowując: jeśli przymknąć oko na kontrowersyjne fragmenty, to naprawdę klimatyczna powieść pokazująca, że miłość może być piękna w każdym wydaniu. Mnie Andre Aciman kupił.

BONUS: Książka czy film?

Widziałam mnóstwo zachwytów nad ekranizacją powieści Acimana. Wielu też kibicowało tej produkcji oraz odtwórcy roli Elio w tegorocznej gali rozdania Oscarów. Nastawiona na niesamowity film włączyłam go i… zupełnie się zawiodłam. Nie znalazłam tego, czym zachwyciła mnie tak książka, nie widziałam żadnego uczucia między głównymi bohaterami, Elio strasznie mnie irytował, to samo z Olivierem. Czasami chyba lepiej jednak najpierw obejrzeć film/serial, a później sięgnąć po książkę, bo wtedy łatwiej uniknąć zawodu.

Werdykt: TO READ!!!

 

 

NA SKRÓTY

«Tamte dni, tamte noce» Andre Acimana to klimatyczna powieść o homoseksualnej wakacyjnej miłości. Opowiedziana oczami siedemnastoletniego Eliego pokazuje jego uczucia, pożądanie, fantazje, rozterki, niepewność. Włoski wakacyjny klimat i świadomość, że lato kiedyś się skończy dodają tej historii niezaprzeczalnego uroku. I mimo dwóch rzeczy, które bardzo mi się nie podobały, jestem tą powieścią oczarowana. Lektura idealna na urlop, zwłaszcza w jakimś urokliwym włoskim miasteczku