in Books, Podsumowanie miesiąca

Ulubieńcy września

at
ulubiency-wrzesnia

Co miesiąc publikuję typowe książkowe podsumowanie miesiąca, kilka dni temu jednak stwierdziłam, że to mi nie wystarczy. Chciałabym podzielić się z wami nie tylko tym, co przeczytałam, ale także innymi rzeczami, które w jakiś sposób umiliły mi miesiąc, a niekiedy też mogę je wam polecić. I takim sposobem zapraszam na pierwszy wpis z serii „Ulubieńcy miesiąca”.


KSIĄŻKA


Moim absolutnym numerem 1 nie tylko września, ale i tego roku, jest «Dżentelmen w Moskwie» Amora Towlesa (recenzję znajdziecie ⇒TU⇐). Na instagramie zasypałam Was zachwytami nad tym tytułem i pewnie nie raz jeszcze o nim wspomnę. Wspaniały klimat, bohaterowie, humor, a to wszystko opowiedziane zachwycającym językiem. Kiedy czytam jakąś powieść dłużej niż trzy dni, zaczynam się niecierpliwić, ponieważ chcę ją przeczytać jak najszybciej, żeby przejść już do następnej książki. Przy «Dżentelmenie» delektowałam się każdą stroną i kiedy po pięciu dniach przewróciłam ostatnią kartkę, było mi autentycznie przykro, że to już koniec. Książka Towlesa to nie tylko piękna oprawa, ale przede wszystkim cudowne wnętrze.


FILM


Powoli nadrabiam braki w klasyce kinematografii: w tym miesiącu obejrzałam m.in. Ojca chrzestnego i kolejny film z serii o Jamesie Bondzie. Luby namówił mnie, żebyśmy jeszcze obejrzeli Indianę Jonesa – on po raz któryś z kolei, ja po raz pierwszy. Nie sądziłam, że to będzie film dla mnie, ponieważ nie bardzo interesuje mnie archeologia, ale przekonały mnie dwa argumenty: gra Harrison Ford i ponoć jest śmiesznie. Któregoś więc wieczoru zasiedliśmy przed telewizorem i włączyliśmy Poszukiwaczy zaginionej Arki. I cóż mogę powiedzieć? Rewelacja! Fantastycznie bawiłam się przy tym filmie. Młody Ford zdecydowanie pasuje do roli uwodzicielskiego archeologa-profesora, do którego na co dzień wzdychają studentki, a od czasu do czasu profesor zamienia się w poszukiwacza zaginionych artefaktów i… przygód. Jeśli tak jak ja jeszcze do niedawna wciąż wzbraniacie się przed Indianą Jonesem, zdecydowanie polecam Wam włączyć pierwszy film z serii. Ja przepadłam.


SERIAL


Chciałam wspomnieć o dwóch serialach, ale jeden oglądałam w zasadzie w sierpniu a skończyłam na początku września, więc jednak uznam, że się nie liczy. W takim wypadku najlepszy serial, jaki obejrzałam we wrześniu, może być tylko jeden – Anne. Widziałam mnóstwo zachwytów nad nową adaptacją historii o Ani z Zielonego Wzgórza i musiałam sama się przekonać, czy ta produkcja rzeczywiście zasługuje na tyle ochów i achów. Pierwszy odcinek był w porządku, chociaż nie byłam jeszcze do końca przekonana. Jednak każdy kolejny oczarowywał mnie coraz bardziej i bardziej. Sporo osób zachwyca się postacią Mateusza, ale ja nie mogłam oderwać oczu od Maryli. Jest fantastyczna! Surowa i pełna matczynej troski zarazem, próbująca utrzymać Anię na ziemi, ale jednocześnie pozwalająca na jej wizyty w krainie marzeń. Nie mogę też nie wspomnieć o Gilbercie, który jest idealny w każdym calu. A sama Ania? Amybeth McNulty jest fantastyczna w tej roli, chociaż musiałam się do niej przyzwyczaić.

Mam nadzieję, że Netflix nie każe nam długo czekać na kolejny sezon Ani, bo zakończenie pierwszego było… całkiem ciekawe. Teraz mam ogromną ochotę, aby ponownie przeczytać książki Lucy Moud Montgomery.


WYDARZENIE


Wybór nie jest trudny, bo jestem z krwi i kości domatorem i właściwie rzadko kiedy wychodzę na jakieś spotkania, imprezy, wydarzenia. Tego jednego nie mogłam jednak przegapić – mowa o spotkaniu z Christophem Galfardem, autorem «Wszechświata w twojej dłoni», w Planetarium w Centrum Nauki Kopernik. Galfard właściwie nie powiedział nic nowego, czego nie byłoby w książce, ale i tak spotkanie uważam za wyjątkowe. Autor okazał się być przesympatycznym człowiekiem (i bardzo przystojnym ;)), a jego wykład, i to w takim miejscu, robił wrażenie. Mój strach przed kosmosem powoli maleje, rośnie za to głód wiedzy. Dobrze, że na półce już czeka «Krótka historia czasu» Stephena Hawkinga.

 

A jak wyglądał Wasz wrzesień? Macie jakichś ulubieńców, filmy, seriale, które możecie polecić innym? Dajcie znać w komentarzach 🙂 

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.