Ktoś mi na instagramie napisał, że zmiana fryzury to zmiany w życiu. Coś w tym jest! Czerwiec rozpoczęłam od wizyty u fryzjera, sporego cięcia i pozbycia się niebiesko-zielonych glonów, a dalej już poszło z górki i teraz, kiedy już ten miesiąc minął, muszę przyznać, że to był naprawdę udany czas.

Niestety nie wszystkie kategorie będą miały swojego ulubieńca, ale o tym napiszę dokładniej we właściwiej rubryczce. W dwóch przypadkach mogę mieć problemy z wyborem, ale te problemy to super sprawa. Postanowiłam też nieco odświeżyć formułę i dodać nową kategorię: W SIECI. Będą w niej linki, blogi, konta na Instagramie i wszystkie internetowe rzeczy, które zwróciły moją uwagę w danym miesiącu. Nie przedłużając, zapraszam na ulubieńców czerwca!


KSIĄŻKA


Nawet nie muszę się zastanawiać, jaki tytuł wybrać, bo zwycięzca może być tylko jeden – «Wielka samotność» Kristin Hannah. Na Instagramie wspominałam już, że zupełnie nie rozumiem, dlaczego o tej książce nie jest tak głośno, jak to było ze «Słowikiem», którym zachwycała się połowa internetu. Nowa powieść Hannah w moich oczach przebija tę wcześniejszą. Jest kompletna, przejmująca, porusza ogromnie ważną i raczej niecodziennie spotykaną w literaturze tematykę. Jestem zachwycona każdym najdrobniejszym elementem tej powieści i jak na razie to zdecydowany pretendent do mojej książki tego roku. Kocham ją całym sercem, mimo że Hannah nie raz mi je złamała podczas lektury.


FILM


I tutaj mamy właśnie klops. Wciąż mam jakiś zastój, przerzuciliśmy się z Lubym na seriale i filmy oglądamy właściwie tylko podczas weekendowych pobytów u rodziców. W czerwcu obejrzałam 3 filmy i żaden mnie nie porwał. Mogę za to wytypować film najgorszy, produkcję o najbardziej zmarnowanym potencjale – Liga Sprawiedliwości. Co to w ogóle było?


SERIAL


Zwycięzca w tej kategorii to właściwie nie serial, a program satyryczny, ale przymknijmy oko. Ma kilkanaście sezonów po kilkadziesiąt odcinków? Ma, więc nie czepiajmy się szczegółów. Mowa o genialnym Whose line is it anyway, który oglądam już chyba trzeci raz od początku i tak samo uwielbiam. Jeśli nie znacie: grupa komików dostaje różne gry/scenki do wykonania, bez jakiegokolwiek przygotowania, wszystko to improwizacja. U-WIEL-BIAM! Kiedy oglądałam ten program jakieś 6 lat temu, mama przychodziła do mnie do pokoju zaciekawiona, czemu tak głośno się śmieję i czy nie potrzebuję jakiejś pomocy w związku z tym. Najlepszy program satyryczny, jaki znam, a chłopaków i chemię, jaka jest między nimi, po prostu kocham <3


WYDARZENIE


Jestem domatorką i leniem więc rzadko gdzieś wychodzę, ale czerwiec okazał się pod tym względem miesiącem wyjątkowym. I to wyjątkowym z jeszcze jednego powodu – prawie wszystkie wydarzenia łączy język migowy. Ale ulubieńca mogę wybrać tylko jednego, więc padnie na…. spotkanie autorskie z Mają Lunde. Był na nim tłumacz, poznałam p. Agnieszkę z Wydawnictwa Literackiego oraz instagramową @booking.around, czyli Wiolę Myszkowską. Do tego sama rozmowa z Mają Lundę była bardzo ciekawa, a ja odważyłam się zadać pisarce pytanie, co nie jest dla mnie rzeczą normalną. Zdobyłam też autograf Mai, chociaż łowcą autografów nie jestem. To fantastyczne uczucie móc iść na spotkanie autorskie i nie martwić się, że nie będę rozumiała, o czym jest mowa, bo na sali obecny jest tłumacz języka migowego. Oby więcej takich wydarzeń!


W SIECI


Bardzo podoba mi się, w jakim kierunku idzie ostatnio Eliza Wydrych-Strzelecka, autorka bloga Fashionelka. Jej blogową działalność śledzę niemalże od początku, ale raz do niej wracam, raz robię przerwę. Eliza na swoim stories na IG dodaje napisy, co jest dla mnie fantastyczną sprawą i dzięki niej odważyłam się zrobić na IG małą akcję w tej sprawie. Zerknijcie też koniecznie na jej zdjęcia, bo są boskie! Zachęcam was także do zajrzenia na bloga Elizy i przeczytania artykuły o oczekiwaniach. Bardzo mądry i mocno dający do myślenia. Ja już zrobiłam rachunek sumienia. A skoro jesteśmy przy blogach, to warto też przeczytać tekst Diany z Bardziej lubię książki niż ludzi na temat zarabiania na blogach książkowych. Czy my też mamy prawo to robić?

 

A wam jak minął miniony miesiąc? Podzielcie się rzeczami, które sprawiły wam radość, przyjemność, które możecie nazwać swoimi ulubieńcami. Jestem bardzo ich ciekawa 🙂