Czy zdarzyło wam się przeczytać książkę kucharską od deski do deski? Bo mnie nigdy, aż do teraz. Ale kiedy przeczytacie ten wpis, przestaniecie mi się dziwić.

Nie jestem urodzoną kucharką, a książki z przepisami raczej kartkuję od niechcenia, ale że uwielbiam «Małe kobietki», książka Wini Moranville przykuła mnie do siebie od pierwszej strony. Tym bardziej, że to nie jest tylko książka kucharska.

Coś dla fanów i fanek «Małych kobietek»

Pewnie nie zwróciłabym na ten tytuł uwagi, bo do książek kucharskich raczej mnie nie ciągnie, gdyby nie jej motyw przewodni. Uwielbiam siostry March, a powieść Louisy May Alcott to jedna z nielicznych książek, które przeczytałam więcej niż raz. «Małe kobietki» rozgrywają się w drugiej połowie XIX wieku, więc książka Wini Moranville zapowiadała się jako niecodzienny zbiór przepisów i faktycznie znajdziecie w niej potrawy, o których raczej byście nie pomyśleli sami z siebie „tak, dzisiaj zdecydowanie na to mam ochotę”. Ale po przeczytaniu tej książki… kto wie!

Nie tylko książka kucharska

Najbardziej ujęło mnie w tym tytule to, że to nie tylko książka kucharska, to znaczy nie jest to jedynie suchy zbiór przepisów. Każdy z nich poprzedzony jest krótkim wyjaśnieniem, czemu się tu znalazł, dlaczego autorka go wybrała, skąd przepis pochodzi i czy siostry March faktycznie mogłyby to danie jeść w swoich czasach i jakby je wtedy przygotowały. Czasem taki akapit rozpoczyna cytat z książki i to kupiło mnie kompletnie. Są też dodatkowe karty informacyjne wnikające w kulinarne obyczaje z czasów sióstr March – autorka np. porusza temat limon, którymi Amy chciała się podzielić z koleżankami z klasy, za co później została ukarana przez nauczyciela. Jest to zatem książka pełna nie tylko przepisów, ale i ciekawostek, które zainteresują każdego fana i każdą fankę «Małych kobietek». Same przepisy zaś są naprawdę różnorodne.

Małe kobietki gotują - Wini Moranwille

Podsumowując

«Małe kobietki gotują» to książka zarówno dla osób, które lubią gotować, jak i po prostu fanów czy fanek «Małych kobietek» Louisy May Alcott. Można ją czytać jak zwykłą książkę pełną ciekawostek, a później zabrać się do pichcenia dań z kolejnych przepisów. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie, bo są tu potrawy treściwe, ale także desery czy łatwe w przyrządzeniu przekąski. Ja jestem kupiona!

Werdykt: TO READ

Premiera 24 marca

*wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Znak Literanova