in Others

„Twarze Tajfunu. O poszukiwaniu szczęścia na Filipinach” – Małgorzata Szumska

at
twarze-tajfunu-o-poszukiwaniu-szczescia-na-filipinach-malgorzata-szumska

dsc_3960

Twarze Tajfunu to opowieść o wyjątkowej podróży na Filipiny. Małgorzata Szumska leci na skąpane w słońcu wyspy, by pomagać mieszkańcom w odbudowie ich domów zburzonych przez potężny tajfun. Na miejscu spotyka ludzi, którzy opowiadają o swoich niezwykłych, wzruszających przeżyciach, o filipińskich obyczajach, religii, przyjaźniach i miłościach… Z rozmów wyłania się barwny obraz kraju i jego mieszkańców, pełnych optymizmu, wytrwale szukających szczęścia, ale też doświadczonych przez los – dotkniętych kataklizmem i niedostatkiem. Autorka stara się odkryć prawdziwe Filipiny i znaleźć odpowiedzi na pytania: Czy można zapomnieć o tajfunie? Czy na rajską wyspę wróci spokój? I o czym marzą Filipińczycy?”

To, że uwielbiam reportaże, które wydaje Czarne, już wiecie. Każdy kolejny zaskakuje mnie czymś innym i jeszcze bardziej rozbudza miłość do wydawnictwa i jego autorów. Tym razem w moje ręce wpadł reportaż z serii Gringo. Małgorzata Szumska opisuje w nim swoje podróże na Filipiny w jednym z najcięższych okresów, jakie przeżyło to państwo – po supertajfunie Yolanda. Jak wspominają go Filipińczycy? Czy są jeszcze w stanie się uśmiechać i cieszyć życiem mimo braku domu?

Małgorzata Szumska poleciała na Filipiny, aby pomóc odbudowywać domy tym, którzy stracili je w tajfunie, jednak na wyspie dowie się, że jej rola będzie polegać na wspieraniu ludzi w inny sposób. Studiowanie lalkarstwa okaże się przydatne tam, gdzie się tego nie spodziewała. Dzięki kilku kukiełkom i pomocy innych wolontariuszy, za pomocą zabawnych przedstawień będzie edukować filipińskie dzieci, ale również wspierać je w traumatycznych przeżyciach. Ale Szumska nie poprzestaje na tym. Postanawia poznać lepiej Filipińczyków, ich kulturę, tradycje oraz dowiedzieć się, co myślą o Yolandzie oraz czy mają jakieś marzenia.

Niesamowity reportaż. Kiedy rozpoczynałam lekturę, nie sądziłam, że tak mną wstrząśnie. Nie mieści mi się w głowie, że to, co budowali wolontariusze, Filipińczycy nazywają domem. Małe drewniane pudełka wielkości mniej więcej 10m2 dla tych ludzi były darem losu po tragedii, jaką przeżyli, mimo że musieli pomieścić w nich kilkuosobowe rodziny. A my w Polsce narzekamy na tyle drobnostek… Cudze dramaty pozwalają inaczej spojrzeć na to, co mamy i bardziej to wszystko docenić.

Autorka Twarzy Tajfunu opisała historie różnych Filipińczyków, pokazując różne oblicza dramatu. Jedne wywoływały na mojej twarzy uśmiech, inne łzy wzruszenia, a jeszcze inne dogłębnie mną wstrząsnęły i wbiły w fotel. Tej książki nie da się czytać obojętnie, bez jakichkolwiek emocji. Nie da się też szybko o niej zapomnieć i przejść do porządku dziennego.

Dużym plusem reportażu są towarzyszące tekstowi fotografie, przedstawiające twarze Filipińczyków, których historie poznajemy, oraz miejsca i to, jak wyglądają po przejściu Yolandy. Dzięki temu treść jeszcze bardziej przemawia do naszej wyobraźni. Bardzo podoba mi się też rzetelny sposób przedstawienia mieszkańców Filipin i ich kultury. Małgorzata Szumska nie koloryzuje, opisując nam jedynie biednych, pokrzywdzonych przez los ludzi, którzy zasługują na bezinteresowną pomoc. Wspomina szczerze o ich lenistwie czy niemiłych i dziwnych sytuacjach, jakich sama doświadczyła.

Bardzo chętnie sięgnę po kolejne książki z serii Gringo oraz samej Małgorzaty Szumskiej.

Werdykt: TO READ!!!

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Ja bym nie potrafiła czytać reportażu. Nudzą mnie 🙁

    • Nie wszystkie są nudne, serio 🙂