Lubię wyzwania czytelnicze. Motywują mnie do sięgania po książki, o których pewnie bym nie usłyszała albo nie zwróciła na nie uwagi. W swoim specjalnym notatniku mam zapisane dwie listy, z których staram się raz po raz wykreślać kolejne tytuły.

Mowa oczywiście o 100 książkach, które trzeba przeczytać według BBC i wyzwaniu czytelniczym Rory Gilmore. W zeszłym roku starałam się czytać jedną ‚wyzwaniową’ książkę miesięcznie i prawie mi się to udało – poległam tylko w grudniu. W tym nieco odpuściłam z tematem, ale ponieważ spodobały mi się tematyczne miesiące, które kontynuuję od początku roku, pomyślałam, że jeden z nich mógłby dotyczyć właśnie wyzwań. Padło na czerwiec, zaplanowałam 5 tytułów, ale ostatecznie udało mi się przeczytać 3. Jesteście ciekawi, o jakich książkach mowa?

«Szklany klosz» Sylvia Plath. O tej powieści myślałam już od dawna, ale dopiero nowe wydanie Wydawnictwa Marginesy zmotywowało mnie do lektury. Książka Plath zaskoczyła mnie pod każdym względem. Spodziewałam się ciężkiej literatury napisanej pełnym patosu językiem; książki, która mnie przytłoczy, przemiele i wypluje. Z pewnością nie jest to pozycja lekka, ale czyta się ją świetnie i, jeśli mogę tak powiedzieć patrząc na jej treść, dosyć gładko. Jeśli nigdy nie słyszeliście o tym tytule, zaskoczy was frywolny początek, który ani trochę nie zwiastuje późniejszych problemów psychicznych głównej bohaterki. Dla mnie to jest fascynujące, że można jednocześnie napisać tak lekką i tak ciężką powieść. Zdecydowanie to tytuł wyjątkowy, zachwycający, ale i momentami przytłaczający. Tym bardziej wiedząc, że niecały miesiąc po premierze Plath popełniła samobójstwo. Samobójstwo, które w książce jest jednym z głównych motywów. Jeśli macie w głowie myśl, że klasyka jest ciężka, nudna i napisana przesadnie poetyckim językiem, «Szklany klosz» powinien was pozytywnie zaskoczyć. To zdecydowanie literatura wybitna, ale i przystępna.

«Żona podróżnika w czasie» Audrey Niffenegger. Na Instagramie i Facebooku spontaniczne podzieliłam się z wami moim zachwytem nad tą książką, ale czy będę w stanie oddać, jak rzeczywiście jest ona dobra? Mam problem z podróżami w czasie w literaturze, bo jakkolwiek autor by się nie postarał, brakuje im w moim odczuciu logiki, a może mój rozum nie jest po prostu w stanie czegoś takiego podjąć. W powieści Niffenegger właśnie podróże w czasie grają pierwsze skrzypce. Poznajemy Clare, utalentowaną artystkę i Henry’ego, bibliotekarza. Dzieli ich osiem lat różnicy wieku, ale po raz pierwszy spotkali się, gdy Clare miała lat 6, a Henry… 36. Henry ma zaburzenie genetyczne charakteryzujące się tym, że niezależnie od własnej woli podróżuje w czasie. Mając 36 lat jest już żonaty z Clare, ale nie przeszkadza mu to odwiedzać swoją żonę w przeszłości, kiedy ta ma lat 6, 10, 13 czy 16.

Żona podróżnika w czasie - Audrey Niffenegger

Niffenegger napisała przepiękny, trzymający w napięciu i łapiący za serce dramat dwojga ludzi. Poznajemy ich chwile szczęścia i rozpaczy, miłości tak ogromnej, że chyba każdy z nas o takiej marzy. To książka z tych, które robią na czytelniku tak wielkie wrażenie, jak filmowy «Titanic» Jamesa Camerona. Czytałam ją z wypiekami na twarzy, z kołatającym sercem, a kiedy ją skończyłam, nie mogłam pozbierać się przez 20 minut. «Żona podróżnika w czasie» (w Polsce wyszła też pod dwoma innymi tytułami: «Miłość ponad czasem. Historia inna niż wszystkie» i «Zaklęci w czasie») dołączyła do książek mojego życia i w pewnością będę chciała przeczytać ją kiedyś jeszcze raz.

«Bez mojej zgody» Jodi Picoult. Ostatni tytuł i ostatnia książka przeczytana w czerwcu zdecydowanie nie będzie moim ulubieńcem. Wręcz przeciwnie – za jej sprawą nie zamierzam już więcej sięgać po twórczość Picoult. Pomysł na fabułę zrobił na mnie wrażenie, chociaż to zdecydowanie nie jest łatwa i przyjemna historia. Myślałam, że będę mogła zarzucić jedynie niepotrzebny drugoplanowy wątek, który dla mnie był po prostu zapchajdziurą mającą za zadanie dodać objętości książce, ale kiedy dotarłam do zakończenia… Wszystko się we mnie zagotowało. Nie lubię być robiona w balona, nie lubię, gdy autor przez całą książkę/film daje mi jedną historię i jeden konflikt moralny, aby tuż na zakończenie wszystko obrócić w pył, dając mi pstryczka w nos. Zastanawiam się nad obejrzeniem ekranizacji, bo zakończenie podobno jest inne i jestem go ciekawa. Ale pani Picoult mówię nie, to było nasze pierwsze i ostatnie spotkanie.

Wszystkie kwiaty Alice Hart - Holly Ringland

Czytaliście którąś z tych książek? Jeśli tak, dajcie znać, jakie zrobiła na was wrażenie. A może dopiero planujecie sięgnąć po wymienione przeze mnie tytuły? Mam ogromną nadzieję, że zachęciłam was do przeczytania «Szklanego kloszu», a już zwłaszcza wspaniałej «Żony podróżnika w czasie».