Nie wiem, czy zauważyliście, ale jestem fanką Wydawnictwa Literackiego. Ufam wydawanym przez nich książkom i nie pamiętam, kiedy ostatnio na którejś z nich się zawiodłam. Na pewno nie na «Szczypcie magii».

Jeśli mnie pamięć nie myli, to właśnie Literackiemu zawdzięczam zauroczenie literaturą dziecięcą, bo zaczęło się od «Dziewczynki, która wypiła księżyc» Kelly Barnhill. Dostałam wtedy pełną magii powieść dla nieco starszych dzieci, która kupiła mnie swoim klimatem, bohaterami i mądrym przekazem. W ogóle cała seria podobnych tytułów od Literackiego mnie w sobie rozkochała: «Dziewczynka z atramentu i gwiazd», «Syn wiedźmy», a teraz… «Szczypta magii».

Czym jest życie bez odrobiny magii?

Jako dziecko raczej nie miałam zbyt wiele do czynienia z magią, bo ani nie lubiłam czytać książek, ani nie oglądałam dużo bajek w telewizji. Nadrabiam więc na starość i dosłownie chłonę kolejne magiczne pozycje spod skrzydeł Wydawnictwa Literackiego. Bo właśnie to łączy wszystkie wyżej wymienione tytuły: magia. Michelle Harrison już samym tytułem informuje nas, że i w jej książce ona będzie. To takie przyjemne móc oderwać się od szarego świata przy podobnej lekturze, móc zapomnieć o problemach i przeżyć przygodę wraz z bohaterkami. Mogłabym napisać, że na podobne lektury jestem za stara, ale czy można być za starym na magię? No dajcie spokój, co to za życie bez odrobiny magii?

Szczypta magii - Michelle Harrison

Trzy siostry i rodzinna klątwa

Harrison zabiera nas do niezbyt przyjaznego Wronoskału, gdzie w pewnej karczmie wraz z babcią mieszkają trzy siostry: Fliss, Betty i Charlie. Któregoś dnia dziewczyny dowiadują się, że w ich rodzinie od pokoleń przekazywane są trzy magiczne przedmioty oraz… również od pokoleń, nad ich rodziną wisi klątwa, której jeszcze nikomu nie udało się przełamać. Te niespodziewane nowiny mocno namieszają w życiu sióstr, bo wiadomo, że zakazany owoc najlepiej smakuje, a klątwę komuś w końcu uda się zdjąć. Bo uda, prawda? Dlaczego by więc nie im? Przy okazji dziewczyny poznają historię pewnej więziennej wieży i jej najsłynniejszej mieszkanki. Powiedzcie sami, jak tu się oprzeć takiej historii? Ja bym nie dała rady.

Szczypta magii i trzy niesforne dziewczyny

Ogromnie podoba mi się pomysł Harrison na tę historię, na przygodę trzech sióstr, na to, jak bardzo trzyma w napięciu. Bardzo polubiłam Fliss, Betty i Charlie (chociaż ta najmłodsza czasem mnie drażniła) i przez całą książkę mocno im kibicowałam. Pomysł z magicznymi artefaktami jest świetny i jestem pewna, że podczas lektury nie jednemu czytelnikowi będzie pracowała głowa nad tym, jak on w tej historii wykorzystałby magiczne moce, którymi te przedmioty dysponują. Niby to książka dla dzieci, a ja już dawno dzieckiem nie jestem, ale podczas lektury nie raz zagryzałam usta z poddenerwowania wymieszanego z ekscytacją, co się dalej wydarzy i jak siostry wykopią się z tarapatów, w które wpadły. A te tarapaty są naprawdę solidne.

Szczypta magii - Michelle Harrison

Podsumowując

Kto by pomyślał, że w tym wieku mogę się tak ekscytować jakąś książką dla dzieci, nawet jeśli chodzi o te nieco starsze latorośle. «Szczypta magii» Harrison dołącza do plejady magicznych książkowych gwiazd od Literackiego. To świetna powieść pełna siostrzeństwa, przygody, magii, a przede wszystkim porywającej fabuły. Świetnie się bawiłam przy lekturze tej książki i bardzo ją polecam przede wszystkim młodym czytelnikom w wieku 8-13 lat, ale tym odrobinę starszym i dużo dużo starszym też, jak najbardziej!

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu