in Books

PRZEDPREMIEROWO: „To skomplikowane. Julie” – Jessica Park

at
to-skomplikowane-julie-jessica-park

DSC_1041

“Matt jest wysoki, ciemne blond włosy opadają mu na oczy. Nosi koszulkę z napisem: “Nietzsche to mój ziom”. Julie bardzo go lubi. Jest jeszcze Finn. Nigdy go nie spotkała… Ale to za nim szaleje. Skomplikowane? Dziwne? Nie da się ukryć!

W domu Watkinsów zdecydowanie coś nie gra. Rodzice są mili, choć jakby nieobecni. Matt jest piekielnie zdolnym studentem matematyki, ale nawet kabelek USB nawiązuje kontakty łatwiej niż on. Celeste wyraźnie odstaje od rówieśników i ma pewien baaardzo dziwny zwyczaj…

Jest jeszcze najstarszy brat, Finn: zabawny, mądry, wrażliwy, otwarty… Tyle że kompletnie nieosiągalny. Można z nim pogadać tylko na czacie.

Julie, która właśnie zaczęła studia, mieszka właśnie z nimi. Nie przypuszcza, że stanie się kimś ważnym dla rodziny Watkinsów. I że to będzie aż tak skomplikowane.”

Chyba zaczynam się wciągać w książki młodzieżowe. Przyjemnie jest czasem się odmóżdżyć i odpocząć od literatury poważnej czy klasyków, poczytać o miłosnych problemach nastolatków bądź osób dopiero wkraczających w dorosłość, o perypetiach studentów. Mam wrażenie, że czytając takie powieści, sama nieco się odmładzam, a przecież mam dopiero 23 lata! To skomplikowane. Julie rozpoczyna kolejną serię książek dla młodych dorosłych – serię, z którą, już teraz wiem, będę chciała zapoznać się w całości.

Julie rozpoczyna studia w dalekim od jej rodzinnego Ohio Bostonie. Jeszcze będąc w domu znalazła przez internet mieszkanie do wynajęcia, jednak kiedy dociera z walizką pod wskazany adres, okazuje się, że na miejscu jest tylko restauracja z burrito. Dzięki szybkiej interwencji jej mamy, Julie znajduje schronienie u rodziny przyjaciółki ze studiów jej rodzicielki. Szybko nawiązuje kontakt z synem Erin, Mattem. Udaje jej się nawet zyskać sympatię trzynastoletniej Celeste, która nigdzie nie rusza się bez Płaskiego Finna – kartonowej wersji starszego z braci, który od dłuższego czasu podróżuje po świecie. Okazuje się, że Watkinsowie są nieco dziwni nie tylko dlatego, że wszyscy są kujonami a Płaskiego Finna traktują jak coś oczywistego. Rodzina skrywa pewien sekret, a Julie, próbując pomóc Celeste pokonać jej fobie i dziwactwa, stara się go poznać.

Julie, główna bohaterka książki, odzwierciedla osobę, którą zawsze chciałam być, ale nigdy nie uda mi się tego osiągnąć. Jest otwarta, bezpośrednia, niesamowicie szybko nawiązuje znajomości, ma świetne poczucie humoru i wie, co to sarkazm i jak właściwie z niego korzystać. Na początku wydawało mi się to dziwne i bardzo sztuczne – nikt nie może aż tak szybko nawiązać nowych znajomości, kiedy po dwóch zamienionych zdaniach żartujesz sobie swobodnie, jakbyście znali się co najmniej 3 lata. Kiedy jednak bliżej poznajemy dziewczynę, wydaje się to być całkowicie naturalne i idealnie do niej pasujące. Julie jest w pewnym stopniu wariatką, ale musi taka być, aby jej postać mogła odegrać aż tak ważną rolę w rodzinie Watkinsów, jaką odegra. Z biegiem stron zyskiwała coraz większą moją sympatię. Z taką dziewczyną chętnie bym się zaprzyjaźniła, choć może bałabym się, że mnie przytłoczy jej gadatliwość i upartość. Matt też jest ciekawym bohaterem. Geek noszący koszulki z dziwnymi tekstami, niby zamknięty w sobie, ale jednak świetnie dogaduje się z Julie. Jest też wymarzonym starszym bratem, który wspiera Celeste jak tylko może. No i Finn. Finn wydaje się ideałem chłopaka z romantycznej opowieści, szkoda tylko, że właściwie jest niedostępny. Musi być jednak jakaś przeszkoda, którą zakochani muszą pokonać, prawda?

Opis książki na tylnej okładce nie do końca zachęca. Nie wyróżnia tej opowieści jakoś specjalnie, nie przykuwa uwagi, nie intryguje, postanowiłam jednak dać jej szansę. Przeczucie mówiło mi, że mogę się pozytywnie zaskoczyć i tak też się stało. Historia Julie strasznie mnie wciągnęła – książkę przeczytałam w dwa dni, wykorzystując m.in. piękną pogodę do posiedzenia z książką w parku. Jessica Park napisała fajną młodzieżową powieść, czasem wywołującą śmiech, czasem smutek, a później znów śmiech. Z jej bohaterami łatwo się zżyć i trochę szkoda, że tak szybko się z nimi rozstałam, ale to dopiero pierwsza część serii, co dla mnie zdecydowanie jest plusem. Nie jest to ambitna książka, sama opowieść też do oryginalnych nie należy, ale najważniejsze, że czyta się ją szybko, przyjemnie, bez zbędnych nerwów.

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.