Czy jakiś inny tytuł mógłby lepiej opisać moją fascynację literaturą dotyczącą wszechświata i podróży w kosmos, niż przedmiot tej recenzji? Neil deGrasse Tyson, a właściwie wydawnictwo Insignis wiedzieli, co robią.

Po «Astrofizyce dla zabieganych», czas na kolejną małą wielką książkę znanego amerykańskiego astrofizyka. Niesamowicie ucieszyłam się na wieść o pojawieniu się jej na polskim rynku, bo za sprawą serialu dokumentalnego «Kosmos» (oryginalny tytuł: «Cosmos: A Spicetime Odyssey») dostępnego na Netflixie, totalnie zakochałam się w Tysonie. A skoro jego książki są dokładnie takie, jak ten program, czy mogłoby być lepiej?

Kosmiczna trylogia

Na samym początku chciałabym was odesłać do recenzji pierwszej książki Neila deGrasse Tysona – «Astrofizyka dla zabieganych». I wcale nie chodzi o to, że trzeba ją przeczytać przed sięgnięciem po «Kosmiczne zachwyty». Powody są dwa: to świetna książka, więc żal ją przegapić, a do tego Insignis szykuje dla nas swoistą trylogię, ponieważ w przyszłym roku wychodzą jeszcze «Kosmiczne rozterki» w podobnej szacie graficznej. No powiedzcie sami, czy nie byłoby cudownie mieć je wszystkie trzy na półce?  Ja szczerze nie mogę się doczekać, aż będą w komplecie cieszyć moje oczy.

Kosmiczne zachwyty - Neil deGrasse Tyson

Misz-masz, ale w granicach rozsądku

Przejdźmy do głównego tematu tego wpisu. «Kosmiczne zachwyty» to zbiór uzupełnionych/poprawionych tekstów, które w latach 1995-2005 ukazały się na łamach magazynu «Natural History». Esejów jest 19 (a dokładniej 18 plus prolog) i nie są one ze sobą jakoś specjalnie powiązane, kolejny artykuł nie wynika z poprzedniego. Kompletny misz-masz, ale w granicach rozsądku, naturalnie. Chociaż autor specjalizuje się w gwiazdach i strukturze galaktyk, w swojej książce porusza również inne zagadnienia: mamy antymaterię, badania naukowe za pomocą kija, trochę o planetach i pseudo planetach (przykro mi, Plutonie) czy odkryciach na przestrzeni wieków dotyczących wszechświata.

Opowieść o kosmosie w najlepszym stylu

«Kosmicznym zachwytom» bardzo blisko do mojego ukochanego «Kosmosu». Tyson w fantastycznie lekki sposób przybliża nam wiedzę (i niewiedzę) o wszechświecie. Przytacza sławnych fizyków, pierwszych badaczy różnych ciał niebieskich, ich teorie oraz błędy, które popełniali. I robi to w genialnym stylu: lekkim językiem zrozumiałym nawet, albo zwłaszcza, dla laików, nie stroni też od humoru. Niektóre jego żarty aż się proszą o krzyknięcie “wody!”, takie są suche, ale nawet wtedy dodają książce niezaprzeczalnego uroku. W szkole nienawidziłam fizyki, ale gdyby uczył mnie jej Neil deGrasse Tyson, siadałabym w pierwszym rzędzie i nie odrywała oczu od tablicy. Czytając jego książki ciężko nie zakochać się w kosmosie, nie poczuć głodu dalszego zgłębiania tego tematu. Ale w moim przypadku jest też druga strona medalu: smutek, że nie mogę brać czynnego udziału w odkrywaniu, poznawaniu tych wszystkich niesamowitych rzeczy i żal, że życie jest takie krótkie i nie wiem, czy dane nam będzie dożyć podróży międzyplanetarnych.

Kosmiczne zachwyty - Neil deGrasse Tyson

«Kosmiczne zachwyty» idealne na pierwsze spotkanie z kosmosem

Jeśli jesteście laikami, nie czytaliście jeszcze nic w podobnej tematyce, ale chcielibyście zacząć, książki Neila deGrasse Tysona będą idealne na początek tej cudownej przygody, jaka was czeka. Śmiało sięgajcie po «Kosmiczne zachwyty» w pierwszej kolejności. Dowiecie się sporo ciekawych rzeczy bez poczucia, że wasz mózg jest za mały, aby cokolwiek z tego zrozumieć.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Insignis

 

NA SKRÓTY

«Kosmiczne zachwyty» to druga książka Neila deGrasse Tysona wydana przez wydawnictwo Insignis. Składa się na nią 19 tekstów opublikowanych wcześniej w czasopiśmie «Natural History» o różnej tematyce. To książka absolutnie dla każdego – dla laika, który dopiero zaczyna przygodę ze zgłębianiem wiedzy o wszechświecie, jak i fanów podobnej literatury. Tyson w swoich artykułach przybliża mnóstwo ciekawych wydarzeń, odkryć, robiąc to w sposób lekki i okraszając całość odrobiną humoru. Polecam!