Wybaczcie, że ostatnio recenzje ukazują tak rzadko. Niestety deficyt wolnego czasu i zbliżająca sesja egzaminacyjna sprawiają, że na czytanie dla przyjemności mam niewiele czasu. Ale po sesji wszystko się zmieni, gdyż na Warszawskich Targach Książki zaopatrzyłam się w pokaźną kolekcję nowych czytadeł 🙂

Dziś zapraszam na kolejną odświeżoną recenzję 🙂

Książa zaczyna się dosyć niewinnie. Dwóch nieznajomych, mały wypadek w lotniskowym barze, zamiana telefonów. Madeline, po spędzeniu z narzeczonym weekendu na Manhattanie, wraca do Paryża, do swojej kwiaciarni. Jonathan, po odebraniu od byłej żony swojego synka, jedzie do San Francisco spędzić z nim wspólnie ferie świąteczne. Kiedy kobieta i mężczyzna orientują się, że mają nie swój telefon, nie mogą się powstrzymać, aby nie przejrzeć jego zawartości. Dzięki temu zanim się naprawdę poznali, wiedzieli o sobie prawie wszystko. Narasta napięcie, co też takiego znajdą w nie swoich telefonach, ale dopiero gdy poznajemy przeszłość Madeline akcja nabiera rozpędu.

Rzadko kiedy czytam thrillery, czy kryminały, ale muszę przyznać, że Telefon od anioła czytało mi się bardzo przyjemnie. Książka jest napisana fajnym językiem, szybko się ją czyta i na dodatek wciąga! 😉 Jest to pierwsza książka Guillaume Musso w mojej biblioteczce, ale myślę, że nie ostatnia i jeszcze kiedyś wrócę do tego autora.

Nie pozostaje mi nic innego jak napisać: Polecam! 🙂

Werdykt: TO READ