Kiedy zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych, że «Dwa dni w Paryżu» mają zaledwie nieco ponad 300 stron, bardzo się zdziwiłam. To zdecydowanie nie ta Moyes, którą znam.

Jojo Moyes nie jest raczej znana ze zwięźliwości i polskie wydanie jej powieści mają zazwyczaj po ponad 500 stron. Skąd więc te 340? Czyżby autorka tym razem napisała zwięzłą historię? I tak, i nie. Już wam wyjaśniam tę zagadkę.

To nie jest powieść

Na okładce książki nie znajdziecie informacji, że «Dwa dni w Paryżu» wcale nie są powieścią, a zbiorem opowiadań. Opis oraz tytuł skupiają uwagę na pierwszej historii, najbardziej obszernej (trochę ponad 1/3 książki), ale w środku znajdziecie jeszcze 10 innych, krótszych i dłuższych historii. Dla jednych będzie to zawodem, ale ja muszę przyznać, że ciekawie było poznać twórczość Moyes z nieco innej strony. Nie tej rozwleczonej na kilkanaście wątków i obszernej w opisy, ale konkretnej i szybko zmierzającej do finału. Kilka historii chętnie widziałabym jako pełnoprawne powieści, ale jako opowiadania też dają radę.

Dwa dni w Paryżu - Jojo Moyes

Dwa dni w Paryżu czy Paryż dla jednej?

Tytułowe opowiadanie zabiera nas do Paryża. Muszę przyznać, że przeczytanie tej książki świeżo po seansie netflixowego serialu Emily w Paryżu było ciekawym doświadczeniem. W serialu widzimy Paryż oczami Amerykanów, a jak prezentuje się ten według Brytyjki? Widzę pewne podobieństwa, ale bez tak wyraźnego przejaskrawienia. Samo opowiadanie zdecydowanie skradło moje serce i chociaż czasem biadolę na to, że Moyes nie umie pisać cienkich książek, tak w tym przypadku chętnie na dłużej zatopiłabym się w historii Nell. 

Nie lubię opowiadań

Nie jestem fanką krótkiej formy. Zazwyczaj narzekam na to, że nie zdążę dostatecznie poznać bohaterów, a już muszę się z nimi rozstawać. W przypadku opowiadań Jojo Moyes czasami też odczuwałam ten problem, ale nie był on aż tak mocno dotkliwy. Jak już pisałam, kilka historii chętnie widziałabym w formie obszerniejszych powieści, ale jako krótkie opowiadania też dają radę i też dobrze się je czyta. W ogóle cała książka to taka przyjemna odskocznia, jeśli macie gorszy czas w życiu i potrzebujecie wieczornego relaksu przy miłej lekturze. «Dwa dni w Paryżu» zdecydowanie nadają się jako książka dla odpoczynku mózgu.

Dwa dni w Paryżu - Jojo Moyes

Podsumowując

Jeśli w poprzednich książkach Moyes irytowało ich rozwleczenie, «Dwa dni w Paryżu» powinny was przyjemnie zaskoczyć. Opowiadania stworzone przez Moyes czyta się fantastycznie, można przy nich się zrelaksować i tylko czasem żal, że to jednak krótka historia zamiast pełnej powieści.

Werdykt: TO READ

*wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Znak