in Books, Others

„Szeptucha” – Katarzyna Berenika Miszczuk

at
szeptucha-katarzyna-berenika-miszczuk

DSC_1897a

“XXI wiek. Polska wciąż jest królestwem rządzonym przez Piastów. Mieszko I jednak nie przyjął chrztu. Gosia po ukończeniu medycyny jedzie na wieś na obowiązkową roczną praktykę u szeptuchy, wiejskiej znachorki, która jest podstawowym ogniwem polskiej służby zdrowia. Jako że Gosia jest kobietą na wskroś nowoczesną, nie cierpi przyrody, panicznie boi się kleszczy i wierzy tylko w antybiotyki. Na dodatek jest samotna.

Okazuje się jednak, że wielką miłość można spotkać wszędzie, nawet w świętokrzyskim lesie. Tylko czy uczeń lokalnego wróża, najprzystojniejszy mężczyzna, jakiego Gosia do tej pory widziała, naprawdę jest tym, za kogo go uważa? I co się stanie, gdy słowiańscy bogowie postanowią sprawić, by w nich uwierzyła?”

Szeptucha to pierwsza książka Katarzyny Bereniki Miszczuk, którą miałam okazję przeczytać. Pewnie nie zainteresowałabym się nią, gdyby nie zachwyty kilku dziewczyn na instagramie. Muszę też przyznać, że sama tematyka powieści brzmi intrygująco: pogańska Polska w czasach współczesnych, folklor przeplatający się z nowoczesnością – z czymś takim spotykam się pierwszy raz.

Gosia, mieszkanka Warszawy, po studiach medycznych musi odbyć obowiązkowe praktyki u szeptuchy. Dziewczyna jest jednak do szpiku kości mieszkanką miasta i nie wyobraża sobie spędzenia roku w jakieś zapyziałej wsi, na dodatek lecząc ludzi ziółkami i czarami, zamiast wynalazkami prawdziwej medycyny. Los (a właściwie matka dziewczyny) jednak sprawia, że Gosława trafia do Bielin niedaleko Kielc. Początkowo zwykła praktyka zaczyna przeradzać się w największą przygodę życia – Gosia nie tylko poznaje upiry i bogów, w których do niedawna jeszcze nie wierzyła, ale dowiaduje się również niezwykłej prawdy o samej sobie. Taka historia nie może się obyć oczywiście bez wątku romantycznego. Na drodze dziewczyny staje przystojny acz zamknięty w sobie Mieszko. Gosia, próbując odnaleźć się w nowej rzeczywistości, stara się też zaskarbić sobie uczucie mężczyzny.

Czytając recenzje Szeptuchy, oprócz pozytywnych wrażeń, spotykałam się z opiniami o świetnym humorze w powieści. To pierwsza rzecz, która mnie zawiodła w trakcie lektury. To nie był humor. To było żałosne silenie się na rozśmieszenie czytelnika, ale efekt w moim przypadku był zupełnie inny. Nie raz miałam zniesmaczoną minę. Liczba wykorzystanych banalnych tekstów i “ciętych ripost” wprost przeraża! Nie to jednak jest najgorsze w tej powieści. Zdecydowanie to, co wpływa na moją negatywną opinię, to główna bohaterka. Jest to chyba najbardziej irytująca, przemądrzała postać, z jaką do tej pory się spotkałam. Podczas lektury Szeptuchy nie było rozdziału, w którym nie miałabym ochoty zrobić Gosławie krzywdy. Serio. Ile razy można powtarzać wzdychanie: “bogowie”? Gosia zdecydowanie dorównuje w tym Anie z 50 twarzy Greya i jej rozmowom z wewnętrzną boginią…

Jedynym plusem tej książki jest pomysł na historię współczesnej pogańskiej Polski z legendami, upirami i słowiańskimi bogami. Powieść mogłaby mi się nawet spodobać, gdyby nie koszmarna główna bohaterka…

Szeptucha to pierwszy tom serii Kwiat paproci. Ja już wiem, że po kolejne tomy na pewno nie sięgnę. Prawdopodobnie też po żadną inną książkę pani Miszczuk.

 

Werdykt: NOT TO READ

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Fabuła faktycznie wydaje się być bardzo ciekawa, różniąca się od wszystkich książek. Ale jak doszłam do Twojej opinii o głównej bohaterce i porównaniu z postacią z Greya to już wiem, że raczej po tę książkę nie sięgnę. 😉
    Pozdrawiam! ♥

    • Aż szkoda, że nie policzyłam, ile razy Gosia wzdycha „bogowie” 😉

  • To książka zdecydowanie nie dla mnie, dlatego podziękuję 🙂
    Pozdrawiam!

    • Nie warto tracić na nią czasu moim zdaniem.

  • Anna

    a może skusisz się „Starą Słaboniową i Spiekładuchy”? 😉 tematyka chyba trochę podobna, ale nie do końca 🙂

    • Przeczytałam opis książki i brzmi trochę mrocznie 😉

      • Anna

        faktycznie opis jest mroczny i zagadkowy (pamiętam dzień, w którym zaczęłam ją czytać – 2 lata temu w wieczór przed świętem Wszystkich Świętych kupiłam ją, i jak wracałam do domu uderzyła mnie cisza panująca na osiedlu, żaden samochód nie jechał, na ulicy żywego ducha, było już ciemno, a że mój blok jest niedaleko gęsto zadrzewionego terenu, to udzielił mi się ten klimat 🙂 i wiedziałam, że jak tylko wrócę do mieszkania to zaparzę herbatę i wskoczę pod koc z lekturą :)) ale książka bardzo mi się podobała, bo jest taka inna. I wbrew pozorom jest w niej też dużo humoru 🙂 Polecam – jakby Ci kiedyś wpadła w ręce 🙂

  • Pingback: PATRONAT: „Żniwiarz. Pusta noc” – Paulina Hendel()

  • Pingback: „Tatarka” – Renata Kosin()