Szeptucha to pierwsza książka Katarzyny Bereniki Miszczuk, którą miałam okazję przeczytać. Pewnie nie zainteresowałabym się nią, gdyby nie zachwyty kilku dziewczyn na instagramie. Muszę też przyznać, że sama tematyka powieści brzmi intrygująco: pogańska Polska w czasach współczesnych, folklor przeplatający się z nowoczesnością – z czymś takim spotykam się pierwszy raz.

Gosia, mieszkanka Warszawy, po studiach medycznych musi odbyć obowiązkowe praktyki u szeptuchy. Dziewczyna jest jednak do szpiku kości mieszkanką miasta i nie wyobraża sobie spędzenia roku w jakieś zapyziałej wsi, na dodatek lecząc ludzi ziółkami i czarami, zamiast wynalazkami prawdziwej medycyny. Los (a właściwie matka dziewczyny) jednak sprawia, że Gosława trafia do Bielin niedaleko Kielc. Początkowo zwykła praktyka zaczyna przeradzać się w największą przygodę życia – Gosia nie tylko poznaje upiry i bogów, w których do niedawna jeszcze nie wierzyła, ale dowiaduje się również niezwykłej prawdy o samej sobie. Taka historia nie może się obyć oczywiście bez wątku romantycznego. Na drodze dziewczyny staje przystojny acz zamknięty w sobie Mieszko. Gosia, próbując odnaleźć się w nowej rzeczywistości, stara się też zaskarbić sobie uczucie mężczyzny.

Czytając recenzje Szeptuchy, oprócz pozytywnych wrażeń, spotykałam się z opiniami o świetnym humorze w powieści. To pierwsza rzecz, która mnie zawiodła w trakcie lektury. To nie był humor. To było żałosne silenie się na rozśmieszenie czytelnika, ale efekt w moim przypadku był zupełnie inny. Nie raz miałam zniesmaczoną minę. Liczba wykorzystanych banalnych tekstów i “ciętych ripost” wprost przeraża! Nie to jednak jest najgorsze w tej powieści. Zdecydowanie to, co wpływa na moją negatywną opinię, to główna bohaterka. Jest to chyba najbardziej irytująca, przemądrzała postać, z jaką do tej pory się spotkałam. Podczas lektury Szeptuchy nie było rozdziału, w którym nie miałabym ochoty zrobić Gosławie krzywdy. Serio. Ile razy można powtarzać wzdychanie: “bogowie”? Gosia zdecydowanie dorównuje w tym Anie z 50 twarzy Greya i jej rozmowom z wewnętrzną boginią…

Jedynym plusem tej książki jest pomysł na historię współczesnej pogańskiej Polski z legendami, upirami i słowiańskimi bogami. Powieść mogłaby mi się nawet spodobać, gdyby nie koszmarna główna bohaterka…

Szeptucha to pierwszy tom serii Kwiat paproci. Ja już wiem, że po kolejne tomy na pewno nie sięgnę. Prawdopodobnie też po żadną inną książkę pani Miszczuk.

 

Werdykt: NOT TO READ