in Books

„Szczygieł” – Donna Tartt

at
szczygiel-donna-tartt

DSC_1411a

“Theo Decker cudem ratuje się z wybuchu. Z ruin muzeum wykrada niewielki, dziwnie fascynujący obraz. Ulubiony obraz matki, którą stracił w zamachu.

Szczygieł będzie towarzyszył Theo w podróży: od ekskluzywnych apartamentów przy Park Avenue po rozpustę półświatka w Las Vegas. Przez zakurzony labirynt podupadającego nowojorskiego antykwariatu po ciemne zakątki Amsterdamu. Obraz, który początkowo jest dla Theo bezcennym skarbem, z czasem sprowadzi go do podziemia handlarzy sztuką i sprawi, że Theo znajdzie się w samym środku śmiertelnie niebezpiecznego, zaciskającego się kręgu.

Szczygieł to epicka powieść, która łączy w sobie elementy zagadki kryminalnej i Bildungsroman. To klasyczna opowieść o utracie i obsesji, przetrwaniu i tworzeniu siebie od nowa, i o bezlitosnych kolejach losu.”

Po przeczytaniu Tajemnej historii byłam zachwycona piórem Donny Tartt i wiedziałam, że będę chciała przeczytać kolejne książki tej pisarki. Na mojej liście oczywiście był Szczygieł, za którego Tartt otrzymała Nagrodę Pulitzera i na temat którego czytałam same pozytywne, wręcz piejące z zachwytu, opinie.

Theo poznajemy, gdy wraz z matką zmierzają do szkoły na rozmowę z dyrektorem – chłopak został przyłapany na rzekomym paleniu papierosów z kolegą z klasy. Jest nieprzyjemny deszczowy dzień, matka Theodora proponuje więc, żeby przeczekali ulewę w muzeum. Niestety był to tragiczny wybór – budynek stał się celem zamachu i wielu ludzi zginęło, w tym matka chłopca. Theo wychodzi z katastrofy cało, a za namową pewnego starszego, konającego mężczyzny, postanawia wynieś ze zgliszczy muzeum jeden z obrazów – Szczygła. Kradzież z czasem zaczyna mu coraz bardziej ciążyć a obraz staje się jego obsesją. Wraz z Theodorem i obrazem wędrujemy najpierw do jego tymczasowych opiekunów w Nowym Jorku – rodziny jego byłego najlepszego przyjaciela, później do Las Vegas wraz z ojcem i jego partnerką, aby ponownie wrócić do Wielkiego Jabłka. W Vegas Theo zaprzyjaźnia się z Borisem, chłopakiem nie stroniącym od alkoholu i używek. Po wyjeździe Theodora z miasta obydwoje są przekonani, że już więcej się nie spotkają, los jednak sprawi im niespodziankę…

Miałam wielkie oczekiwania co o tej książki, ale niestety w dużej mierze się zawiodłam. Cała historia wydaje mi się mocno przegadana. Spokojnie można by było wyrzucić kilka wątków, sporo wypowiedzi skrócić, aby nie ciągnęły się tak niemiłosiernie w nieskończoność. Strasznie irytowała mnie też postać Borisa i to, jak Theodor jest w niego zapatrzony – nie lubię bohaterów, którzy ślepo podążają za innymi, jakby nie mieli własnego rozumu. Nie podoba mi się także zakończenie – Tartt mogła się bardziej postarać i “pokombinować”, spróbować wstrząsnąć czytelnikiem. Jest ono zbyt łagodne, jak na taką historię.

Jednak mimo tych wszystkich wad nie da się nie zauważyć, że to naprawdę świetna książka po względem kunsztu pisarskiego. Z biegiem stron, zwłaszcza pod koniec, udało mi się spojrzeć na nią trochę z innej perspektywy, próbując zapomnieć o irytujących mnie rzeczach, i zdecydowanie widać, że książka zasługuje na Pulitzera. Donna Tartt ma talent do pisania takich mrocznych, niepokojących historii. Uważam jednak, że Tajemna historia wyszła jej dużo lepiej – nie jest tak przegadana, jak Szczygieł.

Poniekąd rozumiem zachwyt Szczygłem, ale dla mnie Tartt to przede wszystkim Tajemna historia, która jest na liście 100 książek BBC. Na pewno będę chciała zapoznać się jeszcze z Małym przyjacielem wydanym w tym roku.

Werdykt: ?

Tagi:
Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Masz rację co do zakończenia – pozostawia ogromny niedosyt.
    Co do Borisa, jest to postać tragiczna, bo jego zachowanie nie wynika z głupoty lub samej w sobie chęci zaimponowania innym; na swoje źródła w braku zainteresowania ze strony rodziców, nieodpowiednim wychowaniu i wielu innych czynnikach. To, jak odnosi się do niego Theo tez może być i prawdopodobnie jest wynikiem potrzeby akceptacji. Zjednania sobie kogoś, bo co łączy lepiej niż wspólny sekret?

    • Masz rację, przyczyny ich zachowania są nieco bardziej złożone i trzeba wziąć to pod uwagę.