in Books, Poradnik

„Szczęśliwszy o 10%” – Dan Harris

at
szczesliwszy-o-10-dan-harris

Swego czasu czytałam sporo różnych poradników, ale rady w nich zawarte zostawały ze mną na chwilę, by zaraz odejść w niepamięć. W pewnym momencie miałam już dość – co z tego, że czytam te książki, skoro na dłuższą metę nic mi one nie dają? Miałam w planach już w ogóle nie sięgać po taką literaturę, jednak postanowiłam dać jeszcze szansę Danowi Harrisowi i jego książce «Szczęśliwszy o 10%». Czy było warto?

Dan jako dziennikarz ma dosyć stresujące życie. Musi walczyć o utrzymanie się na fali, rywalizować z innymi o dobre tematy na reportaże, pokazywać się z jak najlepszej strony, aby mieć szansę na awans. To wszystko sprawia, że dostaje depresji i sięga po narkotyki. Jest agnostykiem, ale jego reportaże często dotyczą różnych wyznań, doprowadzając go do buddyzmu i medytacji, które, mimo początkowego sceptycyzmu, okazują się być lekiem na zło. W «Szczęśliwszym o 10%» Dan dzieli się z nami swoją historią oraz tym, jak sam rozpoczął przygodę z medytacją i co mu ona dała.

To, co początkowo niezwykle mnie irytowało, a w ostatecznym rozrachunku odnotowuję na wielki plus, to szczerość dziennikarza. Dan Harris opisując początki swojej kariery sprawia wrażenie niezwykłego narcyza i trochę egoistę. Praca w telewizji jest dla niego wszystkim i przejmuje się najdrobniejszymi rzeczami: wypadanie włosów = będzie łysy = straci pracę; nowotwór w policzku i operacja wycięcia komórek rakotwórczych = brzydka blizna = straci pracę. Ta szczerość jednak okazuje się niezwykle ważna, ponieważ pokazuje drogę dziennikarza od zadufania i ciągłego stresu, do osiągnięcia pewnego spokoju i szczęśliwszego życia.

Podoba mi się, jak wnikliwy research zrobił Harris oraz jego ciągły sceptycyzm, który sprawia, że swoje spostrzeżenia opisuje bez zakłamania, ślepego zapatrzenia w któregoś z mistrzów buddyzmu. Dziennikarz analizuje różne sposoby medytacji, opisuje, co wychodzi mu lepiej, co gorzej, a co w ogóle się nie sprawdza. Wspomina o swojej początkowej niechęci, którą udało mu się jednak przemóc dzięki wsparciu innych. Najważniejsze dla mnie jest jego świadectwo, że można medytować bez wyznawania buddyzmu. Harris pozostał agnostykiem, nie przeszkadza mu to jednak w praktykowaniu medytacji i uważności.

Przeczytałam kilka książek o uważności, jednak dopiero «Szczęśliwszy o 10%» zmotywował mnie do wyciągnięcia poduszki na podłogę, siedzenia nieruchomo przez 5 minut i skupiania się na swoim oddechu. Ludzkie podejście dziennikarza, bez niepotrzebnego uduchowienia i magicznych zaklęć, sprawiło, że sama postanowiłam spróbować medytacji i mam nadzieję, że wytrwam, a rady zawarte w poradniku zostaną ze mną na dłużej.

 

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Samo Sedno

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.