in Books, Literatura faktu

„Święte krowy na kółkach” – Jacek Fedorowicz

at
swiete-krowy-na-kolkach-jacek-fedorowicz

Pana Jacka Fedorowicza kojarzę głównie z satyrycznego Dziennika Telewizyjnego, do którego mam spory sentyment. Za dzieciaka oglądałam go przy okazji wizyt u dziadków i nawet jeśli nie rozumiałam, o czym właściwie oni mówią, i tak bardzo lubiłam go oglądać. Miałam więc pewność, że «Święte krowy na kółkach» przypadną mi do gustu, nie sądziłam jednak, że aż tak!

Wydawnictwo Wielka Litera zebrało w jeden tom około sto felietonów Jacka Fedorowicza, które były już publikowane wcześniej, m.in. w Gazecie Wyborczej czy Newsweeku. Część tekstów jest nowsza, z 2016 r., ale najczęściej powtarzają się lata 2005-2010. Całość podzielona jest na sześć części tematycznych, wokół których orbitują poszczególne artykuły. Mamy więc np. “Refleksje warszawskie”, “Notatki domorosłego językoznawcy”, czy “Rozmyślania wyborcy”. Tematyka jest różnorodna, ale wszystkie felietony łączy jedno – ciętość języka autora.

«Święte krowy na kółkach» zaczynają się najlepiej jak tylko mogą, bo od “Refleksji warszawskich”. Będąc mieszkanką Warszawy od 9 lat, z przyjemnością czytało mi się poglądy pana Fedorowicza na temat naszej Stolicy. Autor wielokrotnie wraca do tematyki wojennej i Warszawy, którą pamięta z lat dzieciństwa, porównując ją z obecnym wyglądem miasta. Ta część książki, wraz z “Notatkami domorosłego językoznawcy”, podobała mi się najbardziej.

Jacek Fedorowicz to doskonały obserwator. Jego trafne uwagi nie raz spotkały się z moim przytakiwaniem głową, nie raz też doprowadziły mnie do wybuchów śmiechu. Poziom humoru zdecydowanie trafia w mój gust. Jest cięty, trafny, ale jednocześnie wyrafinowany. Autor trochę ciśnie po pewnych osobach (głównie obrywa się politykom), ale wszystko jest wysmakowane, z zachowaniem kultury. Ciekawie też było zapoznać się ze wspomnieniami satyryka z czasów wojny czy PRL-u, pozbawionymi jednak wyrzutów, żali itd. No, może nie zawsze, bo np. Pałacowi Kultury obrywa się solidnie.

Felietony dopełniają zabawne rysunki także autorstwa pana Fedorowicza, idealnie współgrające z treścią. «Święte krowy na kółkach» to majstersztyk i ogromnie się cieszę, że mogłam przeczytać tę książkę. I Wam również gorąco ją polecam!

 

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Wielka Litera

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • ruderude

    Uwielbiam ♥ nie spodziewałam się, że tak świetnie spędzę przy niej czas!

    • Marta Korytkowska

      Ja też nie <3

  • Dobrze pamiętam „Dziennik Telewizyjny”. Właśnie zastanawiałam się czy to ten Jacek Fedorowicz czy jakiś inny. Mnie oczywiście przyciągnęła okładka… Już mam tę książkę na półce w Legimi, teraz tylko muszę znaleźć trochę czasu… 😉

    • Marta Korytkowska

      Okładka jest genialna! I fajnie, że akurat ten tytuł wybrali spośród prawie stu tytułów felietonów 🙂

  • Pingback: Kupione/przeczytane – Marzec()