Nie przepadam za krótką formą (co podkreślam przy każdej możliwej okazji), a i tak sięgam po zbiory opowiadań. Czy mogę zacząć nazywać się masochistką? Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok «Zakochanego Zakopanego», skoro idealnie wpisywało się w moje grudniowe plany.

To też ciekawa opcja, aby sprawdzić, jak się ma literatura obyczajowo-kobieca w Polsce i czy dużo tracę, nie czytając jej. Jak się okazuję, tracę naprawdę niewiele, ale nie jest też tak tragicznie. Zaraz wszystko wam wytłumaczę.

Sześć polskich pisarek obyczajowych i jeden rodzynek… a może rodzynka?

«Zakochane Zakochane» to zbiór siedmiu opowiadań sześciu polskich pisarek obyczajowych wydających swoje książki pod skrzydłami Filii, jest też jeden rodzynek – Magda Stachula, autorka thrillerów psychologicznych. Nazwisko tej ostatniej, jego obecność w takim zbiorze, bardzo mocno mnie zdziwiła, ale i zaintrygowała. Zastanawiałam się, czy autorka da się poznać od innej pisarskiej strony, czy też sama książka nie będzie pełna jedynie słodko-pierdzących historii miłosnych. Nie będę wam zdradzać, który scenariusz się sprawdził, bo jeśli planujecie sięgnąć po ten tytuł, na pewno wolelibyście mieć niespodziankę. Ja się bardzo zaskoczyłam.

Zakochane Zakopane

Było źle, ale przyszedł ratunek

Przez prawie połowę książki sądziłam, że kiedy przyjdzie do pisania recenzji, będę musiała ją (w sensie książkę, nie recenzję), delikatnie mówiąc, zjechać. Pierwsze trzy opowiadania: Agnieszki Krawczyk, Krystyny Mirek i Anny H. Niemczynow zupełnie mi nie podpasowały. Były dokładnie tym, czego nie lubię w polskiej literaturze kobiecej i co moim zdaniem sprawia, że dużo osób (w tym przypadku kobiet) boi się sięgać po twórczość naszych rodzimych pisarzy. Banalna fabuła, okropna maniera do zdrabniania imion, irytujący bohaterowie i sztuczne dialogi. Nie, nie, i jeszcze raz nie. Potem przyszła kolej na Magdę Stachulę. Jej opowiadanie mnie zaskoczyło, o czym pisałam wyżej, ale nie przepadam za stylem autorki, dlatego też nie do końca mi się ono podobało. I już spisywałam «Zakochane Zakopane» na straty, ale ni stąd, ni zowąd, na ratunek dobrego imienia książki przyszła… Anna Szczypczyńska.    

Honor «Zakochanego Zakopanego» uratowany

Fabuła tej historii nie jest jakoś super skomplikowana, ale styl, w jakim została opowiedziana, tak bardzo mnie ujął, że nie mogłam się od niej oderwać. Chłonęłam każde zdanie, oczarowana jakąś dziwną magią, która od nich biła. Koniecznie muszę przeczytać najnowszą książkę Szczypczyńskiej, mam nadzieję, że będzie tak samo świetnie napisana. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie też Magdalena Witkiewicz, do której zniechęciłam się po «Czereśnie zawsze muszą być dwie». Opowiadanie jej pióra nie było mdłą, przesłodzoną historią, a ciekawą opowieścią o dawaniu drugiej szansy. Dzięki temu tekstowi mam ochotę sprawdzić, jaka jest Witkiewicz w swoich innych książkach. Może mamy szansę jeszcze się polubić. Pominęłam historię napisaną przez Karolinę Wilczyńską, która niestety dołącza do niechlubnego tria z początków książki.

Zakochane Zakopane

To czytać czy nie czytać

Dwa opowiadania, Anny Szczypczyńskiej i Magdaleny Witkiewicz, sprawiły, że czytanie «Zakochanego Zakopanego» nie okazało się całkowitą stratą czasu i uratowały moja opinię o całości. Skoro musiałam przeczytać kilka słabszych tekstów, aby trafić na te dwa, trudno. Nie mogę więc wam odradzić lektury tej książki, jak początkowo zamierzałam. Nie spodziewajcie się jednak po niej zbyt wiele.Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Filia

NA SKRÓTY

«Zakochane Zakopane» to zbiór siedmiu zimowo-świątecznych opowiadań. Sześć autorek to pisarki wydające swoje książki z rodzaju literatury kobiecej właśnie pod skrzydłami Filii, ale obecność siódmego nazwiska zaskakuje. Co tu robi Magda Stachula pisząca thrillery psychologiczne? Jej opowiadanie zaskoczyło mnie i jest ciekawym smaczkiem, ale ponieważ nie przepadam za jej stylem, nie do końca miałam przyjemność z lektury. To samo mogę powiedzieć o czterech innych tekstach, na szczęście honor ratują Anna Szczypczyńska i Magdalena Witkiewicz, które stworzyły bardzo ciekawe opowiadania, a przede wszystkim świetnie napisane. I choćby dla tych dwóch warto zainteresować się książką.