Ten rok zaczęłam z dwiema książkami, o których głośno było we wszelkiego rodzaju podsumowaniach i rankingach. Ze «Stramerem» Mikołaja Łozińskiego (wpis już na blogu) oraz z reportażem, na temat którego nie widziałam ani jednej negatywnej opinii.

«27 śmierci Toby’ego Obeda» Joanny Gierak-Onoszko nazywany jest nie tylko najlepszym reportażem ubiegłego roku, ale również świetnym debiutem. Nie mogłam dłużej opierać się tym opiniom i postanowiłam sama sprawdzić, o co tyle szumu. I bardzo szybko to zrozumiałam.

Piękna okładka, a pod nią?

Okładka sprawia, że ręce same się rwą, aby ją zanieść w księgarni do kasy i zabrać ze sobą do domu. Jest tylko jeden szkopuł. Podobno pod nią kryje się Kanada, o której przeciętny Europejczyk nie ma pojęcia, chociaż to właśnie my pośrednio przyłożyliśmy do tego rękę. Kanada okrutna, brudna i mająca wiele na sumieniu. Kim jest Toby Obed? Czym jest jego 27 śmierci? Widziałam komentarze, że niektórzy musieli przerwać lekturę po 50, 60, 70 stronach, bo nie byli w stanie udźwignąć tego, co się na nich znajduje. I wcale mnie to nie dziwi, bo jak można spokojnie czytać o cierpieniu dzieci? O znęcaniu się psychicznym i fizycznym, o przemocy na tle seksualnym? Przecież Kanada jest takim uroczym, przyjaznym krajem. Każdy z nas zna stereotyp Kanadyjczyka – osoby, która przeprosi nas za to, że to my prawie go potrąciliśmy. 

27 śmierci Toby’ego Obeda - Joanna Gierak-Onoszko

Toby Obed i jego 27 śmierci

Joanna Gierak-Onoszko swój reportaż zaczyna od historii Toby’ego Obeda, rdzennego mieszkańca Kanady, który powinien mieć największe prawo do przebywania na ziemiach Kanaty, a zamiast tego został odebrany rodzicom, zamknięty w szkole z internatem, a później, zanim stał się pełnoletni, tułał się od jednej rodziny zastępczej do drugiej, kompletnie złamany psychicznie. Losy Obeda są wstępem do tragicznej historii dzieci rdzennych mieszkańców, Pierwszych Narodów – nie Indian. To opowieści ludzi, którzy spędzili dzieciństwo w szkołach z internatem, szkołach, które miały wyplenić z nich dzikość, ich ojczyste języki, ich kulturę i tradycje, ich pogańskie wierzenia. Bo przecież tylko język angielski jest prawdziwym językiem, tylko kultura anglosaska odpowiednią kulturą, tylko wiara w Boga jedyną prawdziwą wiarą. Już sam ten temat mógłby być ciężki, ale kiedy dochodzi do tego przemoc, jakiej dopuszczali się księża i siostry zakonne… Człowiekowi brakuje słów, brakuje zwojów w mózgu, aby to wszystko pojąć. Czemu? Jak tak można?!

Udany debiut Joanny Gierak-Onoszko czy przesadne zachwalanie?

Uważam, że wszystkie zachwyty nad tym reportażem pod kątem debiutu książkowego dziennikarski są jak najbardziej zasłużona. Autorka stara się przedstawić temat jak najrzetelniej i w pełni obiektywnie, do tego jest niesamowicie delikatna dla swoich rozmówców. W tym, jak o nich pisze, jak ich przedstawia czuć wielki szacunek, czuć przestrzeń, którą im daje, czuć pokorę z jej strony. Zachwyciło to i mnie i bardzo chętnie przeczytam kolejny reportaż pióra Gierak-Onoszko.

27 śmierci Toby’ego Obeda - Joanna Gierak-Onoszko

Podsumowując 

Na koniec chciałabym napisać coś na temat moich prywatnych myśli związanych z książką pośrednio. «27 śmierci Toby’ego Obeda» jest m.in. o tym, jak ludzie nienawidzą i boją się inności, jak jej nie akceptują. Czytając o tym, jak kolonizatorzy chcieli zniszczyć obcą im kulturę, zniszczyć nieznany sobie język i pogańską wiarę, o tym, że według większości tylko angielski był właściwym językiem i tylko wiara w Boga jest właściwa, w głowie kołatały mi się myśli na temat świata Głuchych. W historii rdzennych dzieci, dzieci Pierwszych Narodów i dzieci Głuchych znalazłam wiele wspólnych elementów. Pomyślałam też, że chciałabym kiedyś przeczytać reportaż na ich temat. O tym, jak wiązano im ręce, aby nie migały. O tym, jak po tych rękach ich bito, kiedy na miganiu ich przyłapano. O tym, jak za wszelką cenę z Głuchych dzieci usiłuje się zrobić ludzi słyszących. Nawet teraz.

Bardzo polecam wam reportaż Joanny Gierak-Onoszko. Wszystkie zachwyty nad nim są w pełni zasłużone.

Werdykt: TO READ!!!