Zauważyłam, że sporo naszych rodaków jest uprzedzonych do rodzimych pisarzy. W końcu wszystko, co zagraniczne, jest lepsze, prawda? W tym przypadku niekoniecznie, co niejako w styczniu chciałabym wam udowodnić.

Sama na jakiś czas uprzedziłam się do polskich autorów, ale winę zwalam na literaturę kobiecą (nie będę wymieniać konkretnych nazwisk). Jest jednak wielu pisarzy, którym warto dać szansę i przekonać się, że mamy, jako naród, czym się pochwalić. Już raz zachęcałam was do sięgnięcia po kilka konkretnych książek, o tu, a tym razem opowiem o moich zaległościach.

Rzeczy, które chcę zrobić przed śmiercią

Jest wielu polskich pisarzy, których twórczość chciałabym wreszcie poznać, ale ciągle coś staje mi na przeszkodzie. Postanowiłam więc rozpocząć z nimi rok i tak narodził się pomysł na Styczeń po polsku. W tym miesiącu chciałabym czytać książki tylko naszych autorów, stworzyłam więc krótką listę tytułów, które najwyższy czas przeczytać:

  1. «Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną», Dorota Masłowska
  2. «Zrób mi jakąś krzywdę», Jakub Żulczyk
  3. «Rdza», Jakub Małecki
  4. «Król», Szczepan Twardoch
  5. «Miłość», Ignacy Karpowicz
  6. «Bieguni», Olga Tokarczuk
  7. «Mikrotyki», Paweł Sołtys*
  8. «Czekoladki dla prezesa» Sławomir Mrożek*

*przekreślone tytuły „niechcący” przeczytałam pod koniec ubiegłego roku

Tych osiem sześć tytułów to taki mój must read, ale mam nadzieję, że starczy mi czasu na jeszcze kilka innych pozycji, bo mam sporo książek polskich autorów.

A może dołączycie do mnie i razem spędzimy styczeń z twórczością polskich pisarzy? Dajcie znać, czy macie na półkach książki rodzimych autorów, ale boicie się po nie sięgnąć. Może jednak jesteście w tej grupie, w której nikogo nie trzeba przekonywać, żeby sięgnąć po polską literaturę? Koniecznie mi napiszcie w komentarzach 🙂