in Books

„Sto lat samotności” Gabriel Garcia Marguez

at

Macie tak czasem, że nie możecie się przekonać do jakiejś książki, a gdy zaczniecie ją jakimś cudem czytać, nie możecie się od niej oderwać? Dzisiejsza recenzja dotyczy jednej z takich książek 🙂

DSC_1783

„Miała być to pierwsza powieść Gabriela Garcii Marqueza. Dzięki swym dziadkom znał od dziecka historię Macondo i dzieje rodziny Buendia, prześladowanej przez fatum kazirodztwa. Świat, w którym rzeczy nadzwyczajne miały wymiar szarej codzienności, zwyczajność zaś przyjmowana była jako zjawisko nadprzyrodzone, świat bez czasu, gdzie wiele rzeczy nie miało jeszcze nazw, był też jego światem. Potrzebował aż dwudziestu lat, by wreszcie spisać te rodzinne opowieści z całym dobrodziejstwem i przekleństwem odniesień biblijnych, baśniowych, literackich, politycznych; uświadomił nam, że „plemiona skazane na sto lat samotności nie mają już drugiej szansy na ziemi”.

„Sto lat samotności” to druga książka Marqueza w mojej biblioteczce. Kilka lat temu przeczytałam „Miłość w czasach zarazy” i przyznam, że nie bardzo polubiłam pióro tego kolumbijskiego pisarza. Dlatego też długo wzbraniałam się przed kolejną jego książką, chociaż widnieje ona na liście 100 książek BBC (wpis tu). Tak się jednak zdarzyło, że nie miałam co czytać, a w Dedalusie trafiłam na nią w całkiem przystępnej cenie. Przemogłam się więc i kupiłam. W końcu jest na liście BBC, a skoro mam w planach wypełnić ją jak najbardziej się da, musiał przyjść czas i na „Sto lat samotności”. Dlaczego by więc nie teraz.

Jedna z najbardziej znanych książek Marqueza to opowieść o kolejnych pokoleniach rodziny Buendia. Historia rozpoczyna się od małżeństwa Jose Arcadio i Urszuli, nad którymi wisi rzekome fatum kazirodztwa ze względu na zbyt bliskie pokrewieństwo (są kuzynami); w głowie Urszuli na zawsze pozostanie lęk, że w rodzinie urodzi się dziecko ze świńskim ogonkiem. Każdy kolejny rozdział to opowieść o kolejnych pokoleniach, nowo narodzonych dzieciach, nowych związkach, małżeństwach, kolejnych Jose Arcadiach i Aurelianach. Istotną rolę w całej historii odgrywa Arcadio Buendia, młodszy syn Jose Arcadia i Urszuli, który podczas wojny między konserwatystami a liberałami odgrywa kluczową rolę, właściwie najważniejszą i od niego zależą losy konfliktu. Rodzina Beudiów nie jest zwykłą, szarą rodziną. Wybory życiowe kolejnych potomków Jose Arcadia często szokują, zaś nowi członkowie wchodzący do rodziny często wnoszą tylko kolejne tragedie.

„Sto lat samotności” to niezwykła opowieść. Nie ma tu zagadki, na której rozwiązanie czekamy z ekscytacją, nie ma tu niesamowitych zwrotów akcji, przez które nie możemy oderwać się od książki, jednak historia sama w sobie jest na tyle fascynująca, że książkę czyta się jednym ciągiem, bez odczucia przewracania kolejnych kartek. Marquez bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i cieszę się, że przełamałam swoją niechęć, bo nie poznałabym kawałka dobrej literatury. Jego powieść zdecydowanie zasługuje na miejsce na liście BBC.

Werdykt: TO READ!!!

Marth