„Ślady” – Jakub Małecki


Books, Literatura piękna / sobota, Marzec 10th, 2018

W recenzji «Dygotu» wspominałam, że długo kręciłam się wokół twórczości Kuby Małeckiego, ale nie mogłam zdecydować się na kupno. Kiedy jednak portal Czytampierwszy.pl umożliwił mi sięgnięcie po powieść tego autora, od razu powędrowała do koszyka.

Dużą zasługę miała w tym także «Rdza», najnowsza powieść autora, i masa zachwytów nad nią. «Dygot» w końcu przeczytałam, zachwyciłam się i od razu domówiłam też «Ślady». A teraz czekam na «Rdzę» i już się boję, czy wytrzymam dawkę jeszcze lepszej literatury niż dwa poprzednie dzieła Małeckiego.

Nie przepadam za krótką formą, bo bardzo rzadko pozwala dobrze poznać bohaterów i zrozumieć ich zachowanie. Zanim się do nich przyzwyczaimy, już znikają, zastępowani przez postacie kolejnej historii. Zaskoczyło mnie więc, że «Ślady» to taki zbiór opowiadań. Jest to jednak zbiór wyjątkowy, bo wszystkie historie są ze sobą w jakiś sposób powiązanie, co daje wrażenie ciągłości. Nie ma jednej fabuły, ale ponieważ do niektórych postaci wracamy, o innych pojawiają się tylko krótkie wzmianki, te pojedyncze historie tworzą wyjątkową całość.

Małecki po raz kolejny czaruje czytelnika pięknym językiem, po raz kolejny też jego książka przepełniona jest bólem, mniejszymi i większymi tragediami oraz szarą codziennością. Autor chyba nie lubi opowiadać o szczęściu, nie lubi też happy endów. Trochę mi tego brakowało (szczęścia, nie happy endów), ale wydaje mi się, że po części właśnie w tym tkwi urok historii, które tworzy. Historii do bólu prawdziwych, pokazujących, że życie to wieczna walka, to problemy błahe i poważne, a szczęście pojawia się i znika. Bardzo spodobało mi się szczególnie jedno opowiadanie, które, mam wrażenie, jest kwintesencją mojego charakteru i okropnej wady, z którą wciąż staram się walczyć. Chętnie wyrwałabym strony tylko z tą jedną historią i wykleiła nimi ścianę przy łóżku, aby codziennie rano przypominała mi, że nienawiść do ludzi jest bezsensowna i zupełnie niepotrzebna.

«Ślady» zachwyciły mnie wymownością tytułu, tymi pojedynczymi historiami, które mimo wszystko tworzą całość; tymi bólami, przeżyciami, które spotykają każdego z nas, a o których Małecki potrafi tak pięknie pisać. «Dygot» zrobił na mnie spore wrażenie, ale to  «Ślady» bezapelacyjnie podbiły moje serce. Co będzie, gdy sięgnę po «Rdzę»?

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Czytampierwszy.pl

 

NA SKRÓTY

«Ślady» to druga powieść Małeckiego, którą miałam okazję przeczytać. Zaskoczyły mnie swoją wyjątkową formą: to zbiór opowiadań, życiorysów, które w ostatecznym rozrachunku tworzą spójną całość. Autor po raz kolejny opowiada o tragediach, smutkach, bólach i szarej codzienności, ale po raz kolejny robi to w taki sposób, nie czytelnik może się tylko zachwycić. Chociaż «Dygot» bardzo mi się podobał, to «Ślady» podbiły moje serce.

  • Czytałam ją ponad rok temu i pamiętam, że mi się podobała.