Znacie serial Grace i Frankie? Fantastyczną netflixową produkcję, której bohaterkami są dwie 70-letnie kobiety? Jeśli nie, koniecznie obejrzyjcie chociaż pierwszy odcinek. Zaraz wam wyjaśnię, dlaczego.

Myśląc o 70-letnich ludziach, przed oczami stają mi przygarbione babcie wolno sunące chodnikiem i w moherowym bereciku oraz dziadkowie z długim siwym wąsem, z rękami splecionymi za plecami i w ubraniach, które lata świetności mają już dawno za sobą. Serial Netflixa pokazał mi inny obraz starości. Obraz 70-letnich ludzi, którzy chcą kochać i być kochani, którzy wciąż myślą o seksie, którzy po latach zastoju próbują zacząć wszystko na nowo nie patrząc na swój wiek. Grace i Frankie to idealny wstęp do omówienia powieści Kenta Harufa.

Kiedy literatura dla dorosłych okazuje się być wybawieniem od młodzieżówek

Kto by pomyślał, że niepozorna objętościowo książka (zaledwie 172 strony) może zrobić na mnie tak ogromne wrażenie? Ale od początku. Marzec postanowiłam spędzić częściowo z literaturą młodzieżową, aby pozbyć się leżaków regałowych z tego gatunku. Szybko zrozumiałam, dlaczego tak bardzo ograniczyłam tego typu powieści. Przeczytałam cztery młodzieżówki, jedna po drugiej, i mimo że dwie z nich były naprawdę dobre, tylko przy jednej czytanie szło mi gładko i przyjemnie. Trzy pozostałe mocno mnie wymęczyły, na tyle, że musiałam, po prostu musiałam odpocząć i zrobić sobie przerwę, zanim sięgnę po dwa ostatnie zaplanowane tytuły. Przeglądając egzemplarze recenzenckie nie zastanawiałam się długo, po który z nich sięgnąć. «Nasze dusze nocą» od dłuższego czasu chodziły mi po głowie i okazały się być wspaniałym wybawieniem.

Nasze dusze nocą - Kent Haruf

Pusty dom, samotne noce i dwoje starszych ludzi

Mam ciary, kiedy myślę o tej książce. Kent Haruf tak przepięknie opowiedział historię miłości dwóch starszych ludzi bez ani jednego Kocham cię. Myśląc o «Naszych duszach nocą» czuję zachwyt, złość, rozczulenie, smutek. To niesamowite, ile emocji wywołała we mnie tak cieniutka powieść. Czasami niepotrzeba wielkiej, pełnej szczegółów i patosu fabuły, aby opowiedzieć czytelnikowi historię, która zostanie z nim na długo. To właśnie uczynił Haruf. Addie i Louise, dwoje sąsiadów, od lat żyjących w stanie wdowieństwa, postanawiają pomóc sobie w conocnej samotności. Louise przychodzi do Addie, przebiera się w piżamę i spędza z nią noc leżąc w jednym łóżku, trzymając się za rękę i opowiadając sobie kolejne historie z własnego życia. Nie chodzi tu o romans, o seks, o udowodnienie, że wciąż mogą. Chodzi o pusty dom, o ciężkie noce w samotnym łóżku.

Piękno tkwi nie tylko w fabule

Kent Haruf w pozornie prostej powieści przedstawił jedną z najpiękniejszych historii miłosnych, jakie czytałam. Tym bardziej, że dotyczy ona dwójki starszych ludzi, którzy najlepsze lata mają za sobą i według większości społeczeństwa powinni już tylko spokojnie czekać na śmierć. Zachwyca mnie nie tylko prostota i piękno tej opowieści, ale także forma, w jakiej została przedstawiona. Nie mamy tu tradycyjnych dialogów zaczynających się od myślnika. Nie wiemy, kiedy narracja przeskoczy w dialog, a dialog znów stanie się narracją, a mimo to nie ma najmniejszego problemu z połapaniem się co jest czym. To książka piękna i wyjątkowa pod każdym względem.  

Nasze dusze nocą - Kent Haruf

«Nasze dusze nocą» do przeczytania i obejrzenia

W 2017 roku wyszła ekranizacja powieści Harufa pod minimalnie zmienionym tytułem «Nasze noce». W rolach głównych występują Jane Fonda i Robert Redford. Zastanawiałam się wcześniej nad obejrzeniem tego filmu, ale kiedy dowiedziałam się, że Wydawnictwo Literackie wypuszcza książkę, oczywiste było, jaka będzie kolej. Jestem bardzo ciekawa, czy reżyserowi i aktorom udało się przemycić do filmu te wszystkie uczucia, tę piękną prostotę niebanalnej historii. Na pewno obejrzę film, tymczasem wam ogromnie polecam książkę.

 

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu