Jakiś czas temu zauważyłam, że zdarza mi się trafiać w krótkim okresie czasu na książki o podobnej tematyce czy na podobnych motywach. Przypadek, zrządzenie losu czy podświadomy wybór? Nie wiem, ale niezmiennie fascynuje mnie to tajemnicze porozumienie.

Na pewno nie spodziewałam się tego sięgając najpierw po «Żonę» Meg Wolitzer, a chwilę później – po «Rozstanie» Katie Kitamury. A oba te tytuły, chociaż napisane zupełnie różnymi stylami i opowiadające dwie różne historie, mają ze sobą sporo wspólnego.

Żony

«Żona» i «Rozstanie» opowiedziane są głosami dwóch kobiet, które wiodły życie u boku (nie)spełnionych pisarzy; obydwie są znacznie od nich młodsze. W powieści Meg Wolitzer Joan poznaje Josepha Castlemana będąc jego studentką. Młoda dziewczyna, zafascynowana wykładowcą i mile połechtana jego pochwałami na temat jej nieopierzonej twórczości pisarskiej, pragnie nawiązać z nim romans. Romans, który doprowadza do rozwodu, a następnie kolejnego ślubu, trójki dzieci i długiego stażu małżeńskiego. Castleman marzy o wielkiej karierze jako pisarz i kiedy z powodu romansu traci pracę na uczelni, postanawia poświęcić się w pełni temu zajęciu. Niespodziewanie jego pierwsza powieść okazuje się wielkim sukcesem, a kolejne doprowadzają do momentu, kiedy Joseph niecierpliwie wyczekuje telefonu z Finlandii. Na Nobla nie ma co liczyć, ale już do Helsińskiej Nagrody Literackiej jest mocnym kandydatem.

Żona - Meg Wolitzer

Joan staje się żoną, która musi poświęcić dla męża wszystko. Rezygnuje z pracy, z marzeń, z pasji. Jej zadaniem jest opiekować się dziećmi i domem oraz… mężem. Joan staje się wsparciem dla Joego, jego podporą i muzą jednocześnie. Ale czy rzeczywiście właśnie na tym polega jej rola? Akcja powieści rozpoczyna się w latach 50. XX wieku, kiedy kobietom-pisarkom niezwykle trudno było się wybić, zachowując przy tym właśnie ten kobiecy styl.

W «Rozstaniu» Katie Kitamury nie poznajemy imienia żony. Książka w całości opowiedziana jest przez nią i to w ciekawy, nietypowy sposób. Mamy jak gdyby nieustający monolog, w który wplątane są dialogi bez wyraźnego wyróżnienia. Tylko głos narratorki pozwala zrozumieć, kiedy wypowiada się ona, a kiedy inni. W przypadku tej powieści tak naprawdę niewiele wiemy o małżeństwie bohaterki i Christophera. Ona jest tłumaczką, on – pisarzem z bogatego domu. Jak się poznali? Jak narodziła się ich miłość? Kitamura tak mało poświęca temu uwagi, że nawet nie pamiętam, by rzeczywiście to opisała.

Rozstanie - Katie Kitamura

Rozstania

Powieść Kitamury miała być studium rozpadu związku. Spodziewałam się jakiejś głębszej analizy, historii, które rzeczywiście ukazywałaby to rozstanie krok po kroku. Niedomyta szklanka, skarpetki zostawione pod łóżkiem, coraz mniej wspólnych posiłków, coraz rzadsze rozmowy. Może zazdrość, może wypalenie uczuć zabite rutyną. Autorka skupia się jednak na samym rozstaniu i tym, co dzieje się po nim.

Główna bohaterka i Christopher postanawiają się rozstać, ale na razie nikomu o tym nie mówią. Kiedy mężczyzna wyjeżdża do Grecji i nagle urywa się z nim kontakt, Isabelle prosi żonę syna, aby udała się w podróż i dowiedziała, co się z nim dzieje. Na miejscu okazuje się, że Christophera nie ma w hotelu, ale wciąż się nie wymeldował i w wynajmowanym apartamencie nadal są jego rzeczy. Kobieta, czekając na powrót prawie byłego męża, rozmyśla ich związku, analizuje ich relacje. Czeka też na moment, kiedy będzie mogła poprosić go o rozwód, ale nie spodziewa się tego, co się wydarzy.

Żona - Meg Wolitzer

W «Rozstaniu» wyjątkowe jest to, że od razu wchodzimy w rozpad związku. Nie poznajemy bohaterów jako szczęśliwego małżeństwa, które dopada szara rzeczywistość i ich własne błędy. Jesteśmy postawieni przed faktem dokonanym. A jak jest w «Żonie»? Joan przez lata jest zakochana w Josephie, później ich uczucie przeradza się w przyzwyczajenie, a jedno kłamstwo nie pozwala kobiecie odejść. Wie, że Joe ją zdradza od lat, ale ich związek zdaje się być zbyt mocny. W Joan jednak coraz intensywniej kiełkuje myśl, że już czas to zakończyć, że już ma dosyć takiego życia. Oddanie i lojalność też mają swoje granice.

Styl

Meg Wolitzer skupia się w powieści na całym studium związku. Historię Joan i Josepha poznajemy w całości, przeskakując od teraźniejszości, czyli ich podróży do Finlandii po Helsińską Nagrodę Literacką, do różnych okresów w przeszłości, poznając początki ich romansu, potem małżeństwa, relacje z dziećmi, wpływ pisarstwa na życie całej rodziny, relacje z przyjaciółmi. Narracja pierwszoplanowa, oddanie głosu Joan, nadaje tej historii głębi. Wnikamy w psychikę tytułowej żony i tego, jak czuła się żyjąc ze znanym pisarzem, bawidamkiem i oszustem. Jestem zachwycona piórem Wolitzer, tym, w jaki sposób opowiada tę historię oraz na co zwraca uwagę. To powieść feministyczna z tych, które warto, a nawet trzeba przeczytać.

Rozstanie - Katie Kitamura

Z «Rozstaniem» mam zaś pewien problem. Z jednej strony zachwyciła mnie forma tej książki, ten niemalże nieustający monolog. Ponieważ Katie Kitamura także oddała głos głównej bohaterce, również możemy wejść w psychikę zdradzanej żony, ale mam wrażenie, że w tym przypadku autorka nieco przesadziła. Nasza bohaterka analizuje wszystko, a właściwie wszystkich. Widząc rozmawiających ze sobą przy recepcji kobietę i mężczyznę, snuje przypuszczenia, kim dla siebie są, o czym rozmawiają, jakie uczucia im towarzyszą. Te przypuszczenia ukazywane są jednak jak fakt potwierdzony. Jakby przedstawione zostały przez narratora trzecioosobowego, obiektywnie opisującego wydarzenia w książce, nie przez jedną z bohaterek. Moim zdaniem to przekroczenie pewnej granicy. Narrator pierwszoosobowy nie może być postacią wszystkowiedzącą, wnikającą w głowy innych bohaterów. Nikt nie jest aż tak dobrym obserwatorem.

Słowem podsumowania: obie powieści poruszają podobne wątki, podobne motywy, ale każda jest zupełnie inna i wyjątkowa na swój sposób. «Żona» mnie zachwyciła w całości, do «Rozstania» mam pewne zarzuty, ale mimo to była to naprawdę ciekawa powieść. Ze względu na fabułę, ale i formę, w jakiej została opowiedziana, a także styl autorki. Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić wam oba tytuły.

Werdykt: TO READ

*za egzemplarze do recenzji dziękuję wydawnictwu W.A.B. i Wydawnictwu Literackiemu