in Books

„Rodzina O. Sezon I. 1968/69” – Ewa Madeyska

at
rodzina-o-sezon-1-ewa-madeyska

“Rodzina rzecz święta, choć czasem przeklęta.

Helena, jednooka głowa rodziny O.

Tadeusz, syn Heleny, psychiatra czy wariat?

Barbara, żona Tadeusza, kochanka czy prostytutka?

Paweł, starszy syn, ofiara czy zdrajca?

Andrzej, młodszy syn, rozrabiaka czy morderca?

Nieślubne dziecko, zdrada, zagadkowa śmierć. Ta rodzina wciągnie cię w swoje kłamstwa i półprawdy, uczucia i natręctwa. Między rok ‘68 a ‘69. Między wielką Historię a codzienność małego miasteczka. Nie oderwiesz się.”

 

Zaczynając lekturę, byłam dosyć negatywnie nastawiona do tej książki. “Pierwszy polski serial literacki” – to hasło nie brzmi dla mnie zbyt zachęcająco. Serial literacki? Co to właściwie jest? Polski? Pewnie wyjdzie z tego jakiś «Klan» albo inna telenowela. Wiecie co w takim wypadku jest najlepsze? Kiedy autor uciera nam nosa i udowadnia, że nie należy oceniać książki po przysłowiowej okładce. I właśnie Ewa Madeyska tego nosa mi utarła.

Paweł ma problemy ze studiami i dziewczyną, musi więc wrócić do rodzinnej Bolegoszczy. Andrzej próbuje zwrócić na siebie uwagę szkolnej koleżanki, Ewy, ale metodyy, jakie sobie wybrał, nie należą do najlepszych. Tadeusz ma problemy z prześladującym go ‘przyjacielem’, a jego żona, Barbara, wiedzie jałowe życie i wciąż nie potrafi zapomnieć o traumie z młodości.  Późne lata 60. przeplatają się z wojennymi wspomnieniami, wypadek goni wypadek. Zdrady, romanse, niechciane ciąże, brudna polityka. Rodzina Opolskich z pozoru wydaje się być normalna, jednak gdy zagłębimy się w historie jej poszczególnych członków, nie raz nas zaskoczy.

Moje obawy w pewien sposób się sprawdziły. «Rodzina O.» okazała się być niezłą telenowelą. Jest tu mnóstwo wątków, które znajdziemy w takim choćby «Klanie», a obawiam się, że z tomu na tom, a właściwie z sezonu na sezon, tych elementów będzie jeszcze więcej. Kluczowe jednak jest to, w jaki sposób zostało nam to wszystko podane. Ewa Madeyska umiejętnie lawiruje między wątkami, stopniowo wijąc sieć wzajemnych powiązań między bohaterami. W tej powieści nic nie jest bez powodu – każde wydarzenie ma swój cel, którego wyjaśnienie poznamy prędzej czy później. Nie ma tu niepotrzebnego lania wody, nawet jeśli na początku tak nam się wydaje. Kiedy już przeczytamy powieść i dojdzie do nas, jak bardzo poukładana jest ta historia, jak niesamowicie połączyła wszystko pisarka, szok murowany. I podziw, że autorka sama nie pogubiła się w swojej opowieści.

Bardzo ciekawym zabiegiem, który zastosowała Madeyska, są nawiązania między ostatnimi a początkowymi akapitami kolejnych wątków. Kilka ostatnich słów jednej części staje się początkiem drugiej, przy czym oczywiście następuje zmiana sensu. Genialne w swojej prostocie, choć nie wiem, czy właściwie było to takie proste dla autorki podczas pisania książki. Lubię takie smaczki, a w tym przypadku to kolejny element, który budzi mój podziw do Ewy Madeyskiej.

 

Podsumowując: Początkowo ciężko było mi się wciągnąć w tę historię. Długie i dokładnie opisy, przeskakiwanie z teraźniejszości do przeszłości nie ułatwiały sprawy. Ale kiedy już złapałam rytm, powieść czytało mi się świetnie. Losy rodziny Opolskich szybko mnie zaintrygowały, a z każdym kolejnym wątkiem moje zdziwienie rosło coraz bardziej. Ewa Madeyska ma świetne pióro i z wielką chęcią poznam dalsze losy bohaterów «Rodziny O.».

 

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

 

 

«Rodzina O.» jest niebezpiecznie blisko «Klanu» w swoim serialowym charakterze, ale książkę ratuje świetne pióro Ewy Madeyskiej, która z telenoweli stworzyła świetną, poplątaną rodzinną sagę. Znajdziemy tu zdrady, politykę, niechciane ciąże itd., ale historia opowiedziana jest w taki sposób, że te wszystkie telenowelowe wątki pasują tu idealnie i nie denerwują czytelnika. Wręcz przeciwnie. Pokręcone losy rodziny Opolskich wciągają nas z każdym wątkiem coraz bardziej i sposób, w jaki ta historia została opowiedziana i jak wszystko jest ze sobą powiązane, budzi niesamowity podziw dla pisarki.

Tagi:
Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.