in Books

„Ranczo” Robert Brutter, Jerzy Niemczuk

at

Ranczo to kolejna książka powstała na fali przenoszenia polskich seriali na papier. Czy warto ją przeczytać? Zapraszam na recenzję 🙂

DSC_0466

„Co może wyjść ze zderzenia amerykańskiego optymizmu z mentalnością mieszkańców typowej polskiej wsi? Mnóstwo nieporozumień, salwy śmiechu, a przy odrobinie szczęścia także romantyczne uczucie! Zabawna historia Amerykanki Lucy, która zamieszkała na prowincji w odziedziczonym po babci zrujnowanym dworku i próbuje przystosować się do życia na polskiej wsi, a raczej… dostosowuje wieś do swojej filozofii życiowej. Kultowe dialogi, duża dawka humoru i dodatkowe informacje, które nie pojawiły się w wersji telewizyjnej.

Ranczo to wnikliwa, a zarazem ciepła satyra na współczesną polską wieś i jej mieszkańców. Jednocześnie jest też jednym z najchętniej oglądanych seriali wszech czasów. Miliony widzów śledziły perypetie mieszkańców Wilkowyj. O wielkiej popularności serialu świadczy choćby to, że w marcu 2014 roku odbędzie się premiera 8 serii.”

Chyba nie ma osoby, której nie obiłby się o uszy choćby tytuł tego kultowego serialu. Ja sama zaczęłam go oglądać dopiero przy 6 serii i od razu się wkręciłam. Dzięki powtórkom udało mi się z czasem nadrobić pozostałe sezony :). Kiedy dowiedziałam się, że ma zostać wydana powieść na podstawie pierwszego sezonu, wiadome było, że szybko trafi do mojej biblioteczki.

Zanim kupiłam książkę, przeczytałam kilka jej recenzji na blogach. Wszystkie były bardzo pozytywne, dlatego też kiedy powieść była już w moich rękach, z wielkim zapałam i pozytywnym nastawieniem zabrałam się do czytania. Skoro serial jest świetny, to książka musi być co najmniej równie dobra, a może nawet i lepsza! A czy tak jest w rzeczywistości? Niestety, trochę się zawiodłam.

Powieść niemalże dokładnie odzwierciedla serial, ale to jednak nie to samo. W serialu ogromną rolę odgrywają idealnie dopasowani do ról aktorzy. To, jaki charakter nadają granym przez siebie postaciom. W książkowej wersji Rancza zabrakło mi jakiegoś nakierowania, dokładniejszego opisu postaci, dokładniejszego ukazania ich charakterów. To, co w serialu powodowało u mnie ból brzucha ze śmiechu, w książce wcale zabawne nie było. W wielu fragmentach dopowiadałam sobie w wyobraźni, jak ta scena wyglądała w serialu i dopiero wtedy nabierała dla mnie sensu.

Mimo tego nie żałuję, że kupiłam książkę. Fajnie było jeszcze raz powrócić do początków serialu :).

Jeśli nie oglądaliście serialu, myślę, że książka Wam się spodoba. Fanom Rancza również polecam, mimo wszystko ;).

 

Werdykt: TO READ 

Share:

Marth