in Books

„Rachunek” Jonas Karlsson

at
rachunek-jonas-karlsson

“Ponad pięć i pół miliona koron. Suma tak wysoka, że aż zabawna. Ktoś chciał z niego zakpić? Oszukać go? Rachunek wyglądał na autentyczny, ale przecież nie mógł być prawdziwy.

Nie ma wielkich ambicji ani oczekiwań wobec życia. Ma mieszkanie, ale wynajęte. Pracuje w starej wypożyczalni wideo, ale tylko na pół etatu. Miał dziewczynę, ale ich związek się rozpadł. Jest outsiderem, któremu wygodnie jest w swoim małym, zamkniętym świecie. Kiedy otrzymuje wystawiony przez tajemnicze ministerstwo rachunek za całe dobro, którego w życiu doświadczył, jest w szoku, że musi aż tyle zapłacić. Dlaczego inni otrzymali dużo niższe rachunki? Dlaczego jego szczęście zostało wycenione tak wysoko?

Zabawna i zarazem gorzka refleksja nad znaczeniem tego, co nazywamy szczęściem.”

Książka reklamowana jest jako “błyskotliwa, podszyta absurdalnym humorem w kafkowskim stylu”. Nie miałam do czynienia z literaturą Kafki, ale i tak ten tekst mnie przyciągnął. Spodziewałam się książki nieco dziwnej, intrygującej, przewrotnej. Dobrej satyry z inteligentnym humorem. I nie zawiodłam się.

Opowieść przedstawiona jest w taki sposób, że nawet nie poznajemy imienia głównego bohatera. Mężczyzna pewnego dnia dostałe niesamowicie wysoki rachunek, nie mając bladego pojęcia, gdzie mógł aż tak się zadłużyć. Ma nadzieję, że to zwykłe oszustwo jakich wiele, ale niestety, to rzeczywistość. Dzwoniąc na infolinię W.R.D. dowiaduje się, że jest to kwota, na którą oszacowali jego przeżyte do tej pory szczęście. Absurdalne, prawda? Okazuje się, że nie ma nic za darmo, nawet szczęście ma swoją cenę. Mężczyzna uparcie próbuje obniżyć swój rachunek, przedstawiając dowody na to, że jego życie wcale nie jest takie dobre, jednak każdy z nich okazuje się tylko potwierdzać, jak wspaniałe życie wiódł do tej pory.

Komiczna książka.Karlsson w przewrotny sposób pokazuje, ile znaczy w życiu szczęście i że nie musi się ono wcale równać z posiadanym majątkiem. Główny bohater jest zwykłym człowiekiem, takim jak wielu z nas. Ma niewyróżniającą się pracę, jednego bliskiego przyjaciela, miał dobre dzieciństwo i kochających rodziców, kilka związków w swoim życiu. Ma swoje zainteresowania, ulubione jedzenie, knajpę, pub. Sam nie ma żony i dzieci, ale spełnia się jako wujek. Skromna egzystencja, jednak całkowicie zaspokaja jego potrzeby. I jak się okazuje, to właśnie on jest jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie. Przeciwieństwem głównego bohatera jest jego przyjaciel Roger, który ma pieniądze, spotyka się z pięknymi kobietami, posiada nawet własny jacht, jednak non stop narzeka, przez co jego rachunek od W.R.D. jest nieporównanie mniejszy.

Książka Karlssona pod postacią satyry w świetny sposób pokazuje jak niewiele do szczęścia potrzeba. Wystarczy, że doceniamy co mamy w życiu, nawet jeśli mamy niewiele. Bardzo przyjemnie i błyskawicznie czytało mi się Rachunek. Napisany jest w taki sposób, że można go przeczytać na raz w 2-3h, a potem następne kilka godzin poświęcić na refleksje dotyczące własnego życia i szczęścia. Jedyne co mogę zarzucić książce, to mało ciekawą okładkę, ale to tylko detal.

Werdykt: TO READ

Share:

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Dużo ostatnio słyszałam o tej książce i mam ją już na liście „To read”, a teraz utwierdziłam się w przekonaniu, że trafi w mój gust idealnie 😀