„Pudełko z marzeniami” – Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński


Books, Literatura kobieca / czwartek, Styczeń 11th, 2018

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Magdaleny Witkiewicz było średnio udane i raczej nie planowałam sięgać po kolejne jej książki. Przekonał mnie Alek Rogoziński, którego obserwuję na Facebooku i bardzo lubię czytać jego wpisy.

Nie czytałam żadnej książki Alka, ale jego autentyczność, poczucie humoru oraz przekomarzania z Magda Witkiewicz na wspomnianym już fanpage’u o tyle mnie przekonują, że «Pudełka z marzeniami» nie mogłam sobie odpuścić.

Miasteczko, w którym każdy zna każdego, zyskuje dwóch nowych mieszkańców – Malwinę, zakochaną w Radosławie, która postanawia rzucić wszystko i wyjechać z nim w Bieszczady… to znaczy do Miasteczka i Michała, który trafił tam nieco przypadkowo, po pewnych zawirowaniach zawodowych i miłosnych. Malwina prowadzi restaurację, w której specjalne miejsce ma pudełko na marzenia – każdy może wrzucić tam karteczkę z prośbą, a cała reszta już w rękach świętego Ekspedyta zamieszkującego piwnicę restauracji. Kapliczka w podziemiach domu? To tylko jeden z licznych absurdów w tej książce.  

Kręciłam się wokół tej książki jakiś czas, ale nie mogłam zmotywować się do kupna papierowego egzemplarza. W końcu tyle książek czeka na swoją kolej… Kiedy więc trafiłam na ebooka w całkiem fajnej cenie, nie wahałam się ani chwili. To nic, że nie miałam czytnika (już mam i końcówkę «Pudełka…» czytałam właśnie na nim) . Będę czytać na telefonie, co czasem nawet okazuje się wygodne! Mogę czytać po ciemku w samochodzie czy stojąc w kolejce do kasy w Biedronce. Stwierdziłam więc, że «Pudełko z marzeniami» nie będzie mi kolidować z resztą czytelniczych planów na grudzień, ponieważ będę je podczytywać w momentach, gdy nie będę mogła sięgnąć po książkę papierową. Z jednej strony to była dobra decyzja, z drugiej zaś ogromny błąd.

Czemu błąd? «Pudełko…» okazało się być tak lekkie, zabawne i wciągające, że gdybym miała wersję papierową lub czytnik, spokojnie pochłonęłabym je w jeden wieczór, ewentualnie dwa, żeby przedłużyć sobie przyjemność. A tak, słowo się rzekło, książkę podczytywałam po trochu, czasem robiąc kilkudniowe przerwy, i lektura zajęła mi jakiś miesiąc. To była jedna z nielicznych w tym roku powieści, którą mogłam się delektować i czytać ją sama dla siebie, bez presji, bez irytowania się, że lektura zajmuje mi za dużo czasu, że gdybym się spięła, mogłabym skończyć ją wcześniej i już być w połowie kolejnej… W 2017 roku trochę zaplątałam się z tym czytaniem, ale mam nadzieję, że w tym uda mi się nieco wyluzować.

Wracając do książki Magdy i Alka… «Pudełko z marzeniami» oczarowało mnie chyba w każdym możliwym elemencie. Urocza, niekiedy wzruszająca historia, zabawni bohaterowie, parę absurdów, które sprawiały, że miałam ochotę popukać w czoło siebie albo bohaterów powieści właśnie. Do tego niby jest to książka świąteczna, ale tych Świąt w niej niewiele, więc spokojnie można ją czytać przez cały rok. Jestem kompletnie oczarowana i właśnie dzięki «Pudełku…» mam ochotę dać Magdalenie Witkiewicz drugą szansę (polećcie mi w komentarzach książki tej autorki, które warto przeczytać).

 

Werdykt: TO READ!!!

 

NA SKRÓTY

«Pudełko z marzeniami» to wspólny projekt Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego. Z twórczością pisarki niestety się nie polubiłam (czytałam tylko «Czereśnie zawsze muszą być dwie»), a książki Alka wciąż czekają na półce na swoją kolej, więc nie do końca wiedziałam, czego po «Pudełku…» się spodziewać, a mimo to miałam dobre przeczucia. I okazało się, że tym razem intuicja mnie nie zawiodła. Książka okazała się być uroczą i zabawną powieścią, którą można pochłonąć w jeden wieczór, bo nie tylko szybko się ją czyta, ale również bardzo wciąga. Mało w niej Świąt więc spokojnie możecie czytać ją przez cały rok.    

  • Hej:) Ja robiłam dwa podejścia do książek Magdaleny Witkiewicz i obydwa były nieudane. Totalnie nie moje poczucie humoru, totalnie nie moja bajka. Aż się boję robić trzecie podejście;)
    Pozdrawiam

    • O, widzisz. Kiedyś może sięgnę jeszcze po samodzielną powieść Witkiewicz i wtedy się przekonam, jak to właściwie z jej twórczością jest 🙂