Kto by pomyślał, że małe istoty mogą narobić tyle szumu? O zagrożeniu związanym ze zmniejszającą się populacją pszczół jest coraz głośniej, na wagę złota więc są książki, w których autorzy poruszają ten temat i przybliżają nam wiedzę o owadach.

«Pszczoły» Joachima Pettersona to pozycja wyjątkowa z kilku powodów, chciałabym wam opowiedzieć dlaczego.

Petterson na co dzień prowadzi agencję reklamową w Sztokholmie, a pszczołami zajmuje się hobbystycznie po godzinach. Ma kilka uli, które trzyma na tyłach swojego domu przy ulicy domów jednorodzinnych. W swojej książce przybliża życie pszczół, opowiada o ich istotnej roli w świecie oraz zachęca do tego, aby założyć własną pasiekę.

Zacznijmy od strony edytorskiej, bo ta w recenzjach zazwyczaj jest pomijana (jak zauważył jeden z moich wykładowców na studiach). Myślę, że dotyczy to raczej beletrystyki, bo nie da się nie powiedzieć nic przy tak pięknie wydanej książce, jaką są «Pszczoły». Twarda płócienna oprawa, oddzielnie klejony grzbiet zapowiadają piękny album. I rzeczywiście, w książce Pettersona znajdziemy wiele zdjęć oraz grafik, które są ważne na równi z samą treścią. Pod względem edytorskim to istny majstersztyk i zachwycam się każdym detalem tej pozycji. Brakuje mi tylko wstążki-zakładki niczym wisienki na torcie, ale nie przesadzajmy, to nie jest jakiś wielki problem.

Podtytuł tej książki to «Opowieść o pasji i miłości do najważniejszych owadów na świecie» i ta pasja i miłość dosłownie wylewają się z tekstu. Autor opowiada o pszczołach w takich sposób, że nie da się nie zauważyć, jak ważne są one dla niego, a przecież nikt tak jak pasjonat nie potrafi zainteresować laika tematem. Jeśli nie mieliście do tej pory styczności z tą tematyką, dowiecie się z książki wielu interesujących rzeczy. Co prawda mnie wszelkiego typu owady trochę brzydzą i raczej nie odważyłabym się włożyć ręki do ula i pozwolić pszczołom chodzić po palcach, to przez całą książkę było mi tych małych istotek strasznie szkoda! Tak krótko żyją, a całe ich życie sprowadza się do niesamowitej harówki, tylko po to, żeby dzieło ich życia ukradł człowiek… A trutnie i ich jedna jedyna rola, po wypełnieniu której nie mają już po co żyć i są utrapieniem dla reszty ula – przyznajcie sami, że to przykre i że przyroda jest okrutna.

Odchodząc jednak od moich poglądów na temat owadów i okrucieństwa natury. Jeśli nie macie ochoty na zakładanie własnej pasieki, Petterson i na to ma dla was rady, jak możecie wesprzeć pszczoły w ich pracy i trudnych warunkach, które napotykają. Książka zawiera też przepisy oraz pomysły na wykorzystanie miodu i wosku. Mam w rodzinie pszczelarza i już wiem do kogo udam się w wakacje po pierwszych zbiorach, bo kusi mnie, żeby samej zrobić woskową pomadkę do ust.

Podsumowując: «Pszczoły» Joachima Pettersona to nie tylko pięknie wydana książka, ale zawierająca również sporo wiedzy, która może nam się przydać nawet jeśli nie planujemy hodować tych żółto-czarnych owadów. To również piękna opowieść o pasji i oddaniu.

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

 

NA SKRÓTY

«Pszczoły» Joachima Pettersona to pięknie wydana książka, w której autor dzieli się z nami swoją pasją, jaką jest hodowanie pszczół. Opowiadając o tych małych istotach, pokazuje różne możliwości na to, jak możemy pomóc im przetrwać w dzisiejszych czasach. Sporo tutaj wiedzy praktycznej o tym, czym zajmuje się pszczelarz, a na końcu znajdują się także przepisy na wykorzystanie miodu. Książka zachwyca każdym elementem – od treści, po zdjęcia, aż do oprawy.