Gillian Flynn zrobiła na mnie duże wrażenie «Zaginioną dziewczyną». To jeden z najlepszych thrillerów psychologicznych, jakie czytałam, mimo że ostatnie 50 stron jest niepotrzebnym przegadaniem. Później przeczytałam «Mroczny zakątek» i było nieco gorzej.

A teraz przyszedł czas na debiut autorki. Miałam tę książkę w starym wydaniu, ale nie mogłam zabrać się za lekturę i dopiero Amy Adams na okładce, odtwórczyni głównej roli w serialu HBO, przekonała mnie, żeby wreszcie po nią sięgnąć. Czy żałuję, że tyle czasu odkładałam przeczytanie «Ostrych przedmiotów»? Nie. Zaraz wam wyjaśnię, dlaczego.

Autorka lubująca się w mrocznych klimatach

Już kiedyś o tym pisałam, że z debiutami różnie bywa. Albo autorzy z książki na książkę stają się coraz lepsi, albo powoli się wypalają i ciężko im dorównać własnemu debiutowi. Flynn okazała się autorką lubującą się w mrocznych klimatach, co bardzo mocno widać we wszystkich jej książkach. Nie potrafię stwierdzić, czy z książki na książkę jest lepsza lub gorsza, bo każda jej historia ma coś w sobie. Coś, co przykuwa czytelnika i osiada mu w psychice na jakiś czas. Nie inaczej jest z debiutem, jednak nie będzie on moim ulubieńcem.

Ostre przedmioty - Gillian Flynn

Brutalnie i mało przyjemnie

Spotkałam się z opiniami, że ta powieść jest zbyt mocna i zbyt brutalna. Flynn nie oszczędza swoich czytelników. Ten mrok w jej powieściach jest bardzo charakterystyczny i… ciężki. Kilka lat temu bałam się sięgać po kryminały czy thrillery właśnie z powodu takich książek. Moje nerwy nie są już tak delikatne, jak kiedyś, ale wciąż lektura książki pokroju «Ostrych przedmiotów» nie należy do najłatwiejszych. To nie jest thriller z gatunku tych przyjemnych, które wciągają, ale jednocześnie są dla czytelnika dosyć łagodne (o ile można w ten sposób pisać o morderstwach). Bohaterowie Flynn wydają się piękni i wspaniali, by za chwilę okazać się postaciami, których nie chcielibyśmy spotkać w realnym życiu.

Wciągająca, ale i odrzucająca

Właściwie nie mam zastrzeżeń do tej powieści jako takiej. Fabuła jest całkiem ciekawie skonstruowana, rozwiązanie sprawy – do przewidzenia, aczkolwiek ja rzadko kiedy odgaduję, kto jest mordercą i tym razem też do tego nie doszłam. «Ostre przedmioty» z jednej strony wciągają, z drugiej zaś trochę odrzucają z powodu tych mrocznych bohaterów i ich zachowania działającego na psychikę. I właśnie z powodu tego dysonansu nie mogę nazwać tej książki ulubioną czy najlepszą spod pióra Flynn. Jest dobra, ale jej wewnętrzna brzydota nie pozwala mi się nią zachwycać i uznać ją za genialną. Zawsze mnie zastanawia (i przeraża), co siedzi w głowie autorom piszącym podobne kryminały czy thrillery.

Ostre przedmioty - Gillian Flynn

Podsumowując

Czy polecam? Jeśli jesteście przyzwyczajeni do ciężkich, brzydkich, mrocznych kryminałów czy thrillerów, «Ostre przedmioty» powinny wam przypaść do gustu. W innym przypadku nie jestem pewna, czy ta książka was nie przytłoczy.

Bibliofilem być recenzje książek

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

 

NA SKRÓTY

«Ostre przedmioty» to debiutancka powieść Gillian Flynn, teraz przeniesiona na mały ekran przez HBO – w roli głównej piękna Amy Adams. Pisarka podbiła moje serce «Zaginioną dziewczyną», ale jej druga książka – «Mroczny zakątek» – była dla mnie zbyt mroczna i ciężka. «Ostre przedmioty» są w podobnym klimacie. Piękni i bogaci bohaterowie okazują się być wewnętrznie zniszczeni psychicznie, co nie pozostaje niewidoczne na zewnątrz. Nie mam żadnych zastrzeżeń do fabuły, myślę, że już przy pierwszej książce Flynn ma bardzo dobrze wyrobione pióro, ale klimat jej powieści nie jest dla każdego. To mroczna i ciężka powieść, która z jednej strony wciąga, ale z drugiej przytłacza tą swoją brzydotą.