Kiedy wchodzę po raz pierwszy do czyjegoś domu/mieszkania, pierwsze kroki kieruję zazwyczaj w stronę domowej biblioteki, jeśli takową mieszkańcy danego miejsca posiadają. I jak się okazuje, nie tylko ja tak robię.

Myślę, że oczy bardzo wielu książkoholików zaświeciły się na widok książki Aleksandry Rybki. Zwłaszcza patrząc na nazwiska osób, z którymi autorka przeprowadziła rozmowy: Bralczyk, Chutnik, Dehnel, Dunin-Wąsowicz, Rusinek itd. Czytanie o bibliotekach innych, gdy samemu gromadzi się książki, brzmi jak zajęcie wręcz perwersyjne. Czy takie było? I jakie wrażenia towarzyszyły tej lekturze?

Językoznawca, pisarka, tłumacz, doktor psychologii, krytyk literacki, a nawet poeta

Aleksandra Rybka przeprowadziła rozmowy z szesnastoma osobami w różnych sposób związanymi z literaturą. Przekrój zawodów i dziedzin, którymi zajmują się rozmówcy autorki jest dosyć szeroki i ciekawy. Nie wszystkie osoby były mi znane przed lekturą, więc część wywiadów od początku interesowała mnie bardziej, część mniej, a część tylko dlatego, że zawsze ciekawie jest przeczytać, jak ktoś opowiada o swojej biblioteczce i jaki ma stosunek do kolekcjonowania książek i do ich czytania. Podchodząc do lektury «Pokaż mi swoją bibliotekę», nie myślałam, że napiszę o tej książce na blogu, bo spodziewałam się, że niewiele będę miała o niej do napisania oprócz samych zachwytów. Bo wiecie, książka o książkach musi być rewelacyjna. A okazało się, że niekoniecznie.

Bibliofilem być recenzje książek

Dobrego dziennikarza poznasz po…

Ciekawy wywiad zależy nie tylko od ciekawego rozmówcy, ale też, a może przede wszystkim, od zadawanych mu pytań. I tu mam największy problem z tą książką. Oczywistym dla mnie jest, że rozmawiając na tak konkretny temat, jak czyjaś domowa biblioteka, ciężko o mocno zróżnicowane pytania i naturalnym jest, że autorka będzie miała przygotowany ich stały zestaw. Jednak zupełnie niezrozumiałe jest usilne się go trzymanie. Brak doświadczenia autorki w przeprowadzaniu wywiadów najbardziej uwidacznia się w tym, że ma ona problemy w kontynuowaniu tematu poruszonego przez rozmówcę poprzez dopasowywanie do niego kolejnych pytań. Bardzo często rozmówcy, opowiadając o swoich bibliotekach, odpowiadając na pytanie autorki, rozpoczynali ciekawą opowieść i aż się prosiło, aby ją pociągnąć dalej, poprosić o rozwinięcie, ale niestety, Aleksandra Rybka najczęściej przeskakiwała wtedy do kolejnego pytania z listy, które nijak nie nawiązywało do tego wcześniejszego. Nie sprawia to, że książka jest słaba i szkoda na nią czasu, ale jednak nieco odbiera czytelnikowi przyjemności z lektury, bo powoduje niedosyt

Mam też problem z niektórymi pytaniami, które były dla mnie zupełnie bezsensowne, powiedziałabym nawet, że niezwykle irytujące, ale nie lubię, kiedy moje opinie są aż tak subiektywne i krytyczne, dlatego ten temat zostawię niedopowiedziany.

Biblioteka na dwa domy, brak miejsca w mieszkaniu, a wreszcie remonty i pozbywanie się księgozbioru

Przed lekturą książki widziałam kilka opinii, że nie da się jej czytać ciągiem, bo co chwila trzeba sobie wynotowywać kolejne tytuły wymieniane przez rozmówców Rybki. Ja zapisałam sobie zaledwie dwie książki, ale podejrzewam, że i tak ich nie przeczytam. Najbardziej fascynowało mnie, jak rozmówcy autorki opowiadają o swoich bibliotekach, jakie mają podejście do książek i jak w tym podejściu między sobą się różnią. Jedna z rozmów uświadomiła mi, że marzenie o życiu (czyli zarabianiu) z czytania książek jest nie dla mnie, bo nie chciałabym nigdy stracić tej radości, jaką daje mi lektura i dowolność wyboru. Opowieści rozmówców Aleksandry Rybki uświadomiły mi też, a raczej potwierdziły myśl, jak chciałabym, aby moja biblioteczka wyglądała i do jakiej biblioteki dążę. To dla mnie chyba największe plusy tej książki – nie to, jakie tytuły powinnam jeszcze przeczytać, ale to, jak przemyślenia rozmówców na temat ich zbiorów i ich wyborów czytelniczych poukładały mi w głowie moje własne wybory.

Podsumowując

«Pokaż mi swoją bibliotekę» polecam mimo drobnych niedociągnięć. Moim zdaniem bardzo wiele ciekawych rzeczy można wyciągnąć dla siebie z odpowiedzi rozmówców autorki, jeśli sami gromadzicie/zbieracie/kolekcjonujecie książki, a jeśli jesteście po prostu czytelnikami, tę książkę warto przeczytać dla czystej przyjemności. 

Werdykt: TO READ