Nie jestem fanką tematów i wątków medycznych w literaturze. Do tej pory mam traumę po «Ludziach bezdomnych» Żeromskiego (żart, ale nie do końca). Po nową powieść Ałbeny Grabowskiej pewnie też bym nie sięgnęła gdyby, no właśnie, nazwisko autorki.

W zeszłym roku w moje ręce trafiły «Matki i córki», które, mimo wojennej/obozowej tematyki, bardzo dobrze mi się czytało. Kiedy więc zobaczyłam zapowiedź pierwszego tomu nowej serii «Uczniowie Hipokratesa» z genialną okładką, a potem w opisie przeczytałam, że akcja powieści rozgrywa się w połowie XIX wieku, wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać, choćbym miała zakrywać oczy z obrzydzenia (wiem, bezsens). Jak na tym wyszłam?

Zaskoczenie nr 1

Ogromnie zaskoczyło mnie to, jak Grabowska wykreowała główną postać, tytułowego doktora Bogumiła. Wiecie, skoro lekarz, do tego w XIX wieku, to od razu ma się wrażenie, że to musi być człowiek z misją, człowiek do rany przyłóż, no, chodzące dobro po prostu. A skoro mamy ten XIX wiek, to pewnie jeszcze staje na głowie, żeby polepszać warunki pacjentów i pchać rozwój medycyny do przodu. A Bogumił Korzyński okazuje się być człowiekiem z krwi i kości, nieidealnym, mającym swoje za uszami. To postać, w przypadku której do samego końca nie wiemy, czy jest w tej historii postacią negatywną, czy może jednak pozytywną. I ogromnie mi się to podoba. Ta niejednoznaczność, ale też to, że autorka dała nam właśnie takiego bohatera w pierwszym tomie rozpoczynającym cały cykl medycznych historii. Bo Bogumił jest jednocześnie postępowy i zacofany, chce nieść dobro, ale po drodze też szkodzi.

Uczniowie Hipokratesa. Doktor Bogumił - Ałbena Grabowska

Fikcja przeplatająca się z historią

Druga rzecz, która mnie zaskoczyła, to wstawki między rozdziałami, które w sposób fabularyzowany przybliżają sylwetki prawdziwych lekarzy, wizjonerów medycyny. Osób, które swoje odkrycia przypłacili życiem, ale też wielką sławą. To bardzo ciekawy zabieg, do tego w jakiś sposób nawiązujący do fabuły powieści. Muszę też zwrócić uwagę na początek każdego rozdziału, stylizowany chyba na ówczesną literaturę, ale ręki sobie uciąć nie dam. Otóż na początku narrator zapowiada nam, czego w danym rozdziale możemy się spodziewać. Że ktoś się z kimś pokłóci i dowiemy się, na czym ta kłótnia się zakończy. Że poznamy jakieś dalsze rodzinne relacje itd. Coś wspaniałego! Cała powieść jest klimatyczna, ale te wstępy idealnie w ten klimat wprowadzają.

Nowa mistrzyni zakończeń?

Nie pamiętam już, jakie dokładnie to było zakończenie w «Matkach i córkach», ale pamiętam, że lekko wybiło mnie z butów z zaskoczenia. «Doktor Bogumił» to powtórzył, ale w taki sposób, że sama nie wiem, czy wychwalać za to autorkę, czy się na nią denerwować, w jakim stanie zostawia tym ostatnim zdaniem czytelnika. Chyba jednak wychwalać.

Uczniowie Hipokratesa. Doktor Bogumił - Ałbena Grabowska

Podsumowując

Pierwszy tom nowego cyklu «Uczniowie Hipokratesa» spod pióra Ałbeny Grabowskiej ogromnie mi się podobał. To nie tylko dobra powieść pod względem fabuły, ale też świetnie przybliża medycynę i warunki, w jakich pracowali lekarze i żyli pacjenci szpitali w połowie XIX wieku. Z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne części i poznam losy innych wykreowanych przez Grabowską lekarzy. Polecam!

Werdykt: TO READ

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Marginesy