Coś ostatnio polsko zrobiło się na tym blogu. Nie mam jednak nic przeciwko, bo z przyjemnością sięgam po polskich autorów. Chyba nawet przestałam zwracać większą uwagę na to, czy częściej sięgam po twórczość pisarzy zagranicznych, czy naszych.

Wiem, że wciąż wielu czytelników jest uprzedzonych do literatury polskiej, ale wydaje mi się, że fantastyka jest jedną z kategorii literackich, która najlepiej sobie radzi jeśli chodzi o walkę z tymi uprzedzeniami. W moje ręce wpadł ostatnio tytuł właśnie z tego gatunku – «Wróżda» Marcina Sindery. Czy wpisuje się w hasło dobre, bo polskie? Zaraz wam wszystko opowiem.

Przenieśmy się do pogańskiej… Polski?

Marcin Sindera zabiera nas do czasów, kiedy Polski jeszcze właściwie nie było. Zamiast tego mamy słowiańskie plemiona i grody rządzone przez kniaziów. Mamy też wojów, rębajłów i słowiańskie bóstwa. Autor pośrednio trzyma się ziemi, czytając tę książkę nie czułam, że to stuprocentowe fantasy, ale nie brakuje tu też nadludzkich istot i takichż mocy. Weźmy np. naszego głównego bohatera – Draconis ma miecz wykuty przez karłów, miecz żądny krwi i wpływający na tego, kto nim włada. Jest też synem boga Żmija, dzięki czemu rany goją się na nim w mgnieniu oka. Ale mamy też kniazia Popiołowłosego panującego nad Gieczem, jego żonę i córkę, a także oddanych wojów, którym daleko do magii, nadprzyrodzonych umiejętności i znajomości z niecodziennymi istotami. Na tylnej stronie okładki «Wróżdy» możemy przeczytać, że to powieść historyczno-fantastyczna i faktycznie taka jest.

Wróżda - Marcin Sindera

Wróżda czyli Draconisa zatruwa straszna choroba

Zgadzam się ze stwierdzeniem, że podział na literaturę kobiecą i męską jest sztuczny i niepotrzebny, ale przy czytaniu «Wróżdy» w głowie miałam cały czas myśl, że to powieść do bólu męska. Jest tu krwawo, lecą głowy, przemoc to chleb powszedni, ale też to mężczyźni, wojowie, rębajłowie grają tu pierwsze skrzypce. Jeśli pojawiają się już kobiety, to są one jedynie dodatkiem do nich, czymś, a nie kimś. Marcin Sindera w swojej powieści ich nie oszczędza. Kobiety we «Wróżdzie» traktowane są jak popychadła. Nie chcę wchodzić za bardzo w ten temat, bo pewnie sama nie zwróciłabym na to uwagi, gdyby nie rozmowa z jedną z dziewczyn na Instagramie na temat przedmiotowego traktowania kobiecych postaci w polskiej fantastyce, ale muszę przyznać, że kiedy już zwróciłam na to uwagę… Nie powiem, żeby mi się to za bardzo podobało. Ale cóż, taka wizja autora, widocznie w czasach przed Piastami nie ma miejsca na kobiety, które mogłyby znaczyć cokolwiek więcej.

Ciężki początek, ale później jest lepiej

Miałam małe problemy z wejściem w historię Draconisa, początek czytało mi się strasznie topornie. Wszystko za sprawą języka, który niczym ciekawym się nie wyróżniał, był do bólu zwykły, do bólu poprawny. Nie widać było żadnego stylu, ot, po prostu ktoś zaczyna opowiadać historię i jeszcze nie za pewnie się w tym czuje. Na szczęście z czasem jest coraz lepiej, akcja też się rozkręca i środek powieści bardzo mnie wciągnął. Z biegiem stron jest coraz więcej dialogów, a coraz mniej nudnych opisów, które tak mi uprzykrzyły lekturę na początku. Sama fabuła jest dosyć ciekawa, pomysł na tytułową wróżdę i to, co się z nią wiąże jest bardzo udany. Momentami mam wrażenie, że autor inspirował się sagą o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego, ale jest to inspiracja raczej delikatna i też raczej udana.

Wróżda - Marcin Sindera

Podsumowując

«Wróżda» Marcina Sindera wpisuje się w temat coraz bardziej popularnej literatury czerpiącej ze słowiańskich wierzeń. Autor przenosi nas w IX wiek, jeśli dobrze zrozumiałam, i choć nie są to przyjemne czasy dla kobiet (a przynajmniej tych występujących w powieści), to sama historia dobrze się w nich czuje. Powieść Sindery czytało mi się dobrze, choć miała swoje lepsze i gorsze momenty. To początek serii, nie wiem, czy dylogii czy trylogii, i z jednej strony chętnie zapoznałabym się z dalszymi losami Draco, a z drugiej – nie wiem, czy tego faktycznie chcę, patrząc na to, jak traktowane są tu kobiety.

Werdykt: TO READ

*wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Lira