in Books, Literatura kobieca

PRZEDPREMIEROWO: „We wspólnym rytmie” – Jojo Moyes

at
przedpremierowo-we-wspolnym-rytmie-jojo-moyes

Bardzo się cieszę, że wydawnictwo Znak dostrzegło potencjał w powieściach Moyes i postanowiło sobie za cel wypromować autorkę w Polsce. Po świetnej «Dziewczynie, którą kochałeś» przyszedł czas na kolejną wcześniejszą powieść pisarki – «We wspólnym rytmie». Już po okładce widać, że to książka idealna dla miłośników koni.

Natasha jest doświadczoną prawniczką, zajmującą się sprawami nieletnich. Kiedy na jej drodze staje Sarah, kobieta wciąż nie może zapomnieć o chłopcu, którego wybroniła przed deportacją – Ali Ahmadi wydawał się przerażonym dzieckiem, a okazał młodocianym przestępcą. Natasha nie może wybaczyć sobie, że dała się nabrać i nie sprawdziła lepiej byłego klienta, a cała sprawa rzutuje na jej relacjach z Sarah. Sytuacji nie ułatwia także mąż, który po roku separacji znów pojawia się w życiu prawniczki.

Jojo Moyes potrafi tworzyć historie łapiące za serce, ale i do bólu prawdziwe. Kiedy myślimy, że bohaterów czeka “i żyli długo i szczęśliwie” okazuje się, że czasem romantyzm doganiają realia. Lubię, gdy pisarzy nie ponosi aż tak wyobraźnia, i starają się nie bujać w obłokach a trzymać się ziemi. Właśnie taka jest nowa powieść Moyes (nowa to pojęcie względne, bo w Wielkiej Brytanii została wydana w 2009 r.) Jest piękna historia, jest wątek trudnej miłości, walki o marzenia, ale pisarka nie pozwala nam zupełnie odpłynąć w krainę romansu niczym z bajki.

Bardzo podoba mi się jak dużą rolę w tej powieści odgrywa relacja Sarah z Boo – jej koniem. Moyes pokazuje, że nie tylko dla ludzi jesteśmy w stanie zrobić wszystko. Wielką miłość możemy przelać także na zwierzęta. Nigdy nie interesowałam się końmi, więc nie jestem w stanie wyobrazić sobie takiej więzi, ale jestem pewna, że jest ona podobna do miłości kociarzy do kotów, psiarzy do psów. Podoba mi się też przemiana Natashy – z początkowej prawniczki, dla której liczy się tylko kariera, w kobietę, która zaczyna zmieniać swoje priorytety.

 

«We wspólnym rytmie» to kolejna wspaniała powieść Moyes, która łapie za serce. Co prawda nie mogłam się w nią na początku wciągnąć, ale pod koniec ciężko było mi się oderwać od losów Sarah i Natashy i bardzo żałowałam, że to już koniec. Drogie wydawnictwo Znak – dziękuję, że umożliwiacie nam zapoznanie się z cudownymi książkami angielskiej pisarki.

 

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

 

O Jojo Moyes jeszcze do niedawna było cicho w Polsce, a teraz możemy cieszyć się kolejną wspaniałą powieścią tej pisarki. «We wspólnym rytmie» to książka, w której zakochają się nie tylko fani pisarki, ale także miłośnicy koni. Ja jestem kompletnie oczarowana tą powieścią. Bardzo podobała mi się historia Natashy i Sarah i ogromnie polecam Wam ją polecam.

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.