in Books, Recenzje

PRZEDPREMIEROWO: „We wspólnym rytmie” – Jojo Moyes

at
przedpremierowo-we-wspolnym-rytmie-jojo-moyes

Bardzo się cieszę, że wydawnictwo Znak dostrzegło potencjał w powieściach Moyes i postanowiło sobie za cel wypromować autorkę w Polsce. Po świetnej «Dziewczynie, którą kochałeś» przyszedł czas na kolejną wcześniejszą powieść pisarki – «We wspólnym rytmie». Już po okładce widać, że to książka idealna dla miłośników koni.

***

Natasha jest doświadczoną prawniczką, zajmującą się sprawami nieletnich. Kiedy na jej drodze staje Sarah, kobieta wciąż nie może zapomnieć o chłopcu, którego wybroniła przed deportacją – Ali Ahmadi wydawał się przerażonym dzieckiem, a okazał młodocianym przestępcą. Natasha nie może wybaczyć sobie, że dała się nabrać i nie sprawdziła lepiej byłego klienta, a cała sprawa rzutuje na jej relacjach z Sarah. Sytuacji nie ułatwia także mąż, który po roku separacji znów pojawia się w życiu prawniczki.

***

Jojo Moyes potrafi tworzyć historie łapiące za serce, ale i do bólu prawdziwe. Kiedy myślimy, że bohaterów czeka “i żyli długo i szczęśliwie” okazuje się, że czasem romantyzm doganiają realia. Lubię, gdy pisarzy nie ponosi aż tak wyobraźnia, i starają się nie bujać w obłokach a trzymać się ziemi. Właśnie taka jest nowa powieść Moyes (nowa to pojęcie względne, bo w Wielkiej Brytanii została wydana w 2009 r.) Jest piękna historia, jest wątek trudnej miłości, walki o marzenia, ale pisarka nie pozwala nam zupełnie odpłynąć w krainę romansu niczym z bajki.

Bardzo podoba mi się jak dużą rolę w tej powieści odgrywa relacja Sarah z Boo – jej koniem. Moyes pokazuje, że nie tylko dla ludzi jesteśmy w stanie zrobić wszystko. Wielką miłość możemy przelać także na zwierzęta. Nigdy nie interesowałam się końmi, więc nie jestem w stanie wyobrazić sobie takiej więzi, ale jestem pewna, że jest ona podobna do miłości kociarzy do kotów, psiarzy do psów. Podoba mi się też przemiana Natashy – z początkowej prawniczki, dla której liczy się tylko kariera, w kobietę, która zaczyna zmieniać swoje priorytety.

 

«We wspólnym rytmie» to kolejna wspaniała powieść Moyes, która łapie za serce. Co prawda nie mogłam się w nią na początku wciągnąć, ale pod koniec ciężko było mi się oderwać od losów Sarah i Natashy i bardzo żałowałam, że to już koniec. Drogie wydawnictwo Znak – dziękuję, że umożliwiacie nam zapoznanie się z cudownymi książkami angielskiej pisarki.

 

Werdykt: TO READ!!!

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

 

O Jojo Moyes jeszcze do niedawna było cicho w Polsce, a teraz możemy cieszyć się kolejną wspaniałą powieścią tej pisarki. «We wspólnym rytmie» to książka, w której zakochają się nie tylko fani pisarki, ale także miłośnicy koni. Ja jestem kompletnie oczarowana tą powieścią. Bardzo podobała mi się historia Natashy i Sarah i ogromnie polecam Wam ją polecam.

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.