in Books, Recenzje

PRZEDPREMIEROWO: „Światło, które utraciliśmy” – Jill Santopolo

at
przedpremierowo-swiatlo-ktore-utracilismy-jill-santopolo

Powiedzcie mi, czy jesteście w stanie oprzeć się tak pięknej okładce? Ta książka zwróciła moją uwagę jednak nie tylko z tego powodu. Grafika oraz tytuł bardzo przypominają powieść M.L.Stedman. Na pewno kojarzycie «Światło między oceanami». Uderzające podobieństwo, prawda? I chociaż ta druga powieść była cudowna, nieco dziwnym by było, gdyby fabuły książek Stedman i Santopolo były do siebie podobne. Na szczęście nie są. Ale obydwie są cudowne.

***

Historię Lucy i Gabe’a poznajemy oczami tej pierwszej. Lucy jest narratorką i prowadzi nas przez kolejne momenty życia obojga, poczynając od chwili, w której się poznali, będąc na studiach. Tej daty nie da się zapomnieć – 11 września 2001 r. Obserwując wspólnie z dachu akademika panoramę Nowego Jorku w dniu ataku terrorystycznego, zbliżyli się do siebie. Kiedy życia innych właśnie się kończyło, ich wspólna przyszłość miała się dopiero zacząć. Ale czy rzeczywiście? Los nie jest dla nich tak łaskawy…

***

Pierwsze, co zaskoczyło mnie w tej książce, to styl narracji. Pierwszoosobowa nie jest niczym nowym, ale Lucy nie opowiada swojej historii tak po prostu. Wszystko, co mówi, skierowane jest do Gabe’a, to właśnie on jest adresatem. Ten zabieg sprawia, że już na samym początku zostałam zaintrygowana. Dlaczego Lucy opowiada wszystko Gabe’owi? Co się wydarzyło w ich życiu? Czy to znaczy, że nie są razem? W pewnym momencie zaczęłam domyślać się, o co chodzi, ale to sprawiło tylko, że jeszcze bardziej byłam oczarowana tą powieścią.

Historia Lucy i Gabe’a jest romantyczna, ale i do bólu prawdziwa. Kiedy ktoś złamie nam serce, bardzo często słyszymy, że w końcu zapomnimy i z czasem znowu się zakochamy. Tego kwiatu jest pół światu! Ale zapomnieć wcale nie jest tak łatwo, nawet jeśli usilnie próbujemy to zrobić. Bardzo podoba mi się, jak Jill Santopolo związała losy bohaterów z Nowym Jorkiem, a zwłaszcza z atakami z 11 września. Ten drobny wątek gra ogromną rolę w ich życiach i w wyborach, których dokonują.

Jestem oczarowana tą historią. Już na samym początku złapała mnie za serce i trzymała do samego końca. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki została opowiedziana, a także to, jak losy głównych bohaterów zostały poprowadzone. Jill Santopolo stworzyła piękną, wzruszającą i dającą do myślenia opowieść o miłości i wyborach, których musimy dokonywać nie zawsze myśląc o sobie, ale o najbliższych. Mam nadzieję, że to nie ostatnia powieść pisarki, bo jej pióro kupiło mnie w całości.

 

Werdykt: TO READ!!!

PREMIERA: 5 lipca

*za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwarte

 

«Światło, które utraciliśmy» swoim tytułem i grafiką na okładce może przypominać nieco powieść M.L.Stedman, ale na tym podobieństwa się kończą. No, może poza jednym – obydwie powieści są przepiękne i łapią za serce. Historia Lucy i Gabe’a trzyma w napięciu od pierwszych stron. Bardzo podoba mi się styl narracji, jaki zastosowała Jill Santopolo – losy bohaterów poznajemy dzięki Lucy, która opowiada wszystko nie nam, ale Gabe’owi. Do tego życie dwójki głównych bohaterów nierozerwalnie związane jest z Nowym Jorkiem i atakami terrorystycznymi z 11 września. Piękna, wzruszająca książka. Polecam!

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.