in Books, Literatura piękna

PRZEDPREMIEROWO: „Ścieżki nadziei” – Richard Paul Evans

at
przedpremierowo-sciezki-nadziei-richard-paul-evans

«Ścieżki nadziei» to ostatni tom serii “Dzienniki pisane w drodze” i pierwsza książka Richarda Paula Evansa w mojej biblioteczce. Kiedy dostałam egzemplarz recenzencki, nie miałam pojęcia, że to ostatni tom serii i kiedy już rozpoczęłam lekturę, zaczęłam zastanawiać się, czy jest sens go czytać, nie znając wcześniejszych czterech tomów. Okazało się, że nie było tak najgorzej.

Alan jest już prawie u kresu swojej podróży, ale zanim będzie mógł ją ukończyć, musi wrócić do rodzinnego domu i pożegnać jedną z najważniejszych osób, jakie mu jeszcze zostały w życiu. Przy okazji będzie musiał wyjaśnić kilka ważnych spraw, aby wędrówkę skończyć z czystym kontem. Za sprawą pewnego dziennika pozna też dotychczas nieznaną mu historię swojej rodziny. «Ścieżki nadziei» to relacja z ostatnich wydarzeń z podróży Alana i pożegnanie się z jego oczyszczająca wędrówką.

Styl Evansa w «Ścieżkach nadziei» bardzo przypomina mi Whartona. Narracja prowadzona jest przez Alana – główny bohater dokładnie opisuje nam krok po kroku, co robił, co spotykało go podczas podróży powrotnej do domu i pobytu tam a później podczas wędrówki. Jest to bardzo sucha relacja, prawie pozbawiona uczuć i emocji, zwłaszcza dialogi, przy których nie ma prawie żadnych dopisków. Przyznam, że początkowo nieco ciężko było mi się do tego przyzwyczaić, ale teraz widzę w tym sens. Alan prowadzi “dzienniki pisane w drodze”, więc jego relacja ma na celu właśnie opisywać tę wędrówkę, a rzadko się zdarza, aby w takich dziennikach rozwodzić się nad swoimi uczuciami. Muszę też przyznać, iż taka forma narracji sprawiła, że cały czas miałam wrażenie, że czytam prawdziwą historię. Ciężko było mi uwierzyć, że to tylko wyobraźnia pisarza.

Przeczytałam zaledwie ostatni tom cyklu, a już po nim widzę, że to mądra i życiowa seria o radzeniu sobie z bólem straty najbliższych i próbą ułożenia życia na nowo. Alan, główny bohater, wiele przeżył w życiu: stracił matkę, potem żonę, pracę i dom. Tyle dramatów niejednego doprowadziłoby do załamania nerwowego, ale w “Dziennikach pisanych w drodze” mamy pozytywny przykład jak się nie poddać, nawet jeśli wydaje nam się, że nie mam dla kogo walczyć.

«Ścieżki nadziei» zaintrygowały mnie na tyle, że już zakupiłam pierwszy tom serii i planuję z czasem przeczytać pozostałe cztery, aby poznać całą historię wędrówki Alana. Jeśli więc interesuje Was ta pozycja, ale nie czytaliście wcześniejszych części, zachęcam zacząć od początku – pierwszy tom nosi tytuł «Dotknąć nieba».

 

Werdykt: TO READ

PREMIERA: 1 lutego

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.

  • Małgosia Szydlak

    świetna recenzja Kochana 🙂 z niecierpliwością czekam na swój egzemplarz ”Ścieżki nadziei” 🙂

    • Marta Korytkowska

      Jestem ciekawa, czy książka ci się spodoba 😊