in Books, Recenzje

PRZEDPREMIEROWO: „Przeczucie” – Tetsuya Honda

at
przedpremierowo-przeczucie-tetsuya-honda

Przez długi czas unikałam kryminałów, sądząc, że takie krwawe historie są nie dla mnie. Potem trafiłam na «Wołanie kukułki» Roberta Galbraitha i przepadłam. Na swoim koncie mam już kryminały angielskie, amerykańskie, skandynawskie, polskie a nawet włoskie, a teraz w moje ręce wpadł japoński.

***

Reiko Himekawa, jako młoda komisarz i do tego kobieta, wciąż musi udowadniać swoją wartość jako detektyw. Na dodatek pewien incydent z przeszłości nie daje jej o sobie zapomnieć. Reiko ma wokół siebie zaufanych współpracowników, ale kiedy sprawa ze zwłokami zapakowanymi w niebieską folię robi się coraz bardziej skomplikowana, na jej drodze staje znienawidzony Katsumata, który nie przebiera w słowach i jest w stanie zrobić wszystko, aby samemu znaleźć mordercę. Stłamszenie Reiko z powodu jej dziwnych przeczuć stawia na pierwszym miejscu…

***

Nie da się ukryć, że kultura azjatycka mocno różni się od europejskiej czy amerykańskiej. Byłam więc ciekawa, jak będzie wyglądało śledztwo w kryminale Hondy. Czy Reiko okaże się panią detektyw na miarę Holmesa, a może bliżej jej Cormoranowi Strike’owi? Okazuje się, że ani to, ani to. To, co mocno rzuca się w oczy w «Przeczuciu» to nie sprawa kryminalna, a sposób, w jaki autor dokładnie wyjaśnia system działania tokijskiej policji. Kto jest na górze a kto na dole, co się dzieje, gdy dwie jednostki łączą swoje siły itd. Honda kładzie duży nacisk na to, aby czytelnik dobrze zrozumiał wszystkie zawiłości systemu.

Jeśli chodzi o zagadkę kryminalną, czuję pewien niedosyt. Sam pomysł z morderstwami jest ciekawy, ale już od połowy książki wiemy, kto za nimi stoi. Oczywiście autor zostawił też niemałe zaskoczenie na koniec, ale to nie zmienia faktu, że zbyt szybko odkrywa karty. Do tego akcja poprowadzona jest w taki sposób, że przez większość książki brak jest napięcia i tego dreszczyku emocji tak charakterystycznego dla gatunku. Dopiero pod koniec czułam lekkie zaciekawienie i zniecierpliwienie, ale to jednak za mało. A bohaterowie? Katsumata niezwykle mnie irytował i bardzo nie lubię, kiedy pisarze wprowadzają takie postaci. Sama Reiko też mnie nieco denerwowała przeżywaniem wszystkiego.

 

Nie chcę powiedzieć, że to zła książka. Miło spędziłam z nią czas i dobrze mi się ją czytało, ale od kryminałów wymagam dużo więcej, niż to, co zaserwował mi Honda. «Przeczucie» okazało się być poprawne, ale niczym się nie wyróżnia.

 

Werdykt: TO READ

Premiera 16 sierpnia

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

 

«Przeczucie» T. Hondy to moje pierwsze spotkanie z kryminałem japońskim. Okazało się być ono średnio udane. Sam pomysł na wątek kryminalny jest bardzo ciekawy, ale książka niestety niczym się nie wyróżnia. Brak tego napięcia i dreszczyku emocji, którymi powinny charakteryzować się kryminały. Powieść Hondy jest poprawna, ale bez większych fajerwerków.

Marth

Marth. Studentka bibliotekoznawstwa ze ścieżką edytorską, zakochana w książkach po uszy. Na dodatek kociara. Ten blog to miejsce, w którym może dzielić się swoją pasją.