PRZEDPREMIEROWO: „Grzesznica” – Petra Hammesfahr


Books, Thriller psychologiczny / piątek, Styczeń 19th, 2018

Ekranizacje filmowe powieści są popularne od dawna, ale ostatnio po gotowe historie coraz częściej sięgają także twórcy seriali. «Grzesznica» to kolejny thriller psychologiczny, który w tym roku doczekał się serialowej adaptacji, a w roli głównej występuje Jessica Biel.

Jak to jednak z ekranizacjami bywa, warto najpierw zapoznać się z pierwowzorem książkowym. Czy powieść Petry Hammesfahr zasłużyła na sfilmowanie?

Cora Bender wydaje się wieść życie przykładnej żony i matki. Dba o dom, męża i dziecko, a do tego pracuje w rodzinnej firmie teścia. Jedna wigilijna noc zmienia trzy szczęśliwe lata pożycia małżeńskiego w coraz większy koszmar. Podczas pobytu na plaży Cora morduje przypadkowego mężczyznę i od razu oddaje się w ręce policji. Czy mężczyzna był rzeczywiście przypadkowy? I co popchnęło kobietę do tak okropnego czynu?

Nic nie słyszałam o serialu, który przygotował Canal +, ale opis fabuły na okładce książki bardzo mnie zainteresował i rozpoczynając lekturę byłam bardzo pozytywnie nastawiona. Na moją ekscytację miał też wpływ wydany w 2017 r. przez Otwarte jeden z lepszych thrillerów psychologicznych jakie czytałam – «Lokatorka» JP Delaney. Skoro tamta książka była tak dobra, ta też musi być! Wiem wiem, żelazna logika 😉 Na dodatek zaprowadziła mnie ona donikąd – «Grzesznica» okazała się jedną z nudniejszych książek, jakie przeczytałam w zeszłym roku (tak, mam straszne obsuwy z publikowaniem recenzji).

Thrillery psychologiczne rządzą się swoimi prawami i raczej ciężko jest polubić głównych bohaterów. Nie znaczy to jednak, że jeśli nie zapałamy do postaci miłością, książka musi okazać się kiepska. Ważne jest, aby zafascynowała nas historia, a już najlepiej, kiedy trzyma w napięciu do ostatniej strony. Cora Bender już od pierwszych stron niesamowicie mnie irytowała, a im dalej, tym niestety gorzej. Petra Hammesfahr próbowała namieszać czytelnikowi w głowie, co chwila zmieniając zeznania morderczyni, ukazując coś jako prawdę, potem kłamstwo, a później znów prawdę. To sprawia, że główna bohaterka jest wariatką i cierpiętnicą w jednej postaci. Sprawia też, że aż do końca właściwie nie wiadomo, co takiego wydarzyło się w życiu Cory i czemu zamordowała obcego mężczyznę na plaży pełnej ludzi, co akurat jest plusem. Do tego to, jak autorka miesza prawdę z fikcją powinno powodować stopniowy wzrost napięcia. Czemu więc tak wymęczyłam się przy czytaniu tej książki?

Największym problemem jest chyba fabuła i historia rodzinna Cory Bender. Zupełnie nie przypadła mi do gustu. Obsesyjnie wierząca matka i ojciec, który nie potrafi wpłynąć na zachowanie żony… Sami bohaterowie również są nijacy, nie wybijający się. Jedynie siostra głównej bohaterki wnosi nieco życia do tej książki, ale wątek z nią związany… Może i jest oryginalny, ale dla mnie był okropny. Podoba mi się jedynie wyjaśnienie sprawy, którego się nie domyślałam, ale to za mało, abym mogła pozytywnie ocenić tę książkę.

 

Podsumowując: chociaż opis fabuły zapowiadał ciekawy thriller, mnie zupełnie nie przypadł on do gustu. Nie potrafiłam się wciągnąć, nie czułam żadnego napięcia, a bohaterowie niemiłosiernie mnie irytowali. Raczej nie sięgnę po serial.

 

Werdykt: NOT TO READ

PREMIERA 31 stycznia

*za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Otwarte

 

NA SKRÓTY

«Grzesznica» Petry Hammesfahr to thriller psychologiczny, na podstawie którego Canal + stworzył serial z Jessicą Biel w roli głównej. Opis fabuły zapowiadał ciekawą historię, ale niestety mocno się rozczarowałam. Irytowała mnie główna bohaterka i jej ciągłe kłamstwa, które czasem okazywały się prawdą, sam wątek morderstwa też niezbyt mnie zainteresował. Podczas lektury nie czułam żadnego napięcia i ciekawości, jak skończy się ta historia. I chociaż rozwiązanie sprawy jest całkiem ciekawe, to nie wystarczy, abym książkę mogła ocenić pozytywnie.

  • Powiem ci że jak przyszedł do mnie mail od wydawnictwa, to odruchowo też się pokierowałam ,,Lokatorką” i stwierdziłam, że to tez może być zajebiste, ale po dłuższym namyśle jednak dałam sobie z nią spokój i chyba słusznie.
    W ogóle od jakiegoś czasu wydawnictwo Otwarte wydaje kiepskie książki. Kiedyś było bardzo głośno o ich tytułach, a teraz w dużej mierze się je krytykuje.

    • A ja właśnie nadal mam bardzo dobre mniemanie o książkach wydawanych przez Otwarte i to mnie zwiodło.

  • Właśnie ją czytam 🙂 I przyznam, że sama nie wiem co o niej myśleć. Jedyne co teraz przychodzi mi do głowy, to to, że książka jest dziwna. Ale nie skreslam jej od razu dopóki nie skończę 🙂
    Świetna recenzja 🙂

    Pozdrawiam!

  • Nie czytałam i nie mam zamiaru. Ja nie bardzo lubię tego typu książki, ale w sumie na Lokatorkę bym się skusiła, bo już sporo osób wypowiadało się o niej bardzo dobrze 😉

  • Karolina

    a już miałam się na nią skusić.. Pozostaje mi czekać na luty i premiery wyczekiwanych: „Kobiety w oknie” i „Kredziarza” 😀

    • Na razie chyba jestem osamotniona w tej negatywnej opinii, bo wszędzie widzę zachwyty nad tą książką 😉